Zenobiusz ,ostrzega.!!!

"Niosący światło" nadchodzi.Rozejrzyj się w mroku.

Posts Tagged ‘egzorcyzm’

WSZYSTKO CO CHCIAŁBYŚ WIEDZIEĆ O DEMONACH

Posted by zenobiusz w dniu 19 Lipiec 2011


Na prawdę warto wysłuchać ,dla własnego dobra,by zrozumieć wła

 

 

Posted in Bez kategorii | Otagowane: , , , | Leave a Comment »

Tak zawczasu, rozbraja się młodzież.

Posted by zenobiusz w dniu 18 Lipiec 2011


środa, 27.04.2011 – 17:28:25 Kategorie: InternetPolecam 13 Komentarzy
Opętani przez szatanaW ostatnich dniach kazanie księdza Piotra Natanka bije rekordy popularności. Otóż pokrótce, według księdza Piotra jeśli nosisz czarne ubrania, bądź nie daj Boże chodzisz w moro, masz żel na głowie, tatuaż lub jakiś kolczyk, wiedz, że szatan się tobą już interesuje! Jeśli malujesz paznokcie na czarno lub na czerwono, wiedz, że coś się z tobą dzieje. Jeśli słuchasz techno, metalu, czarnego rocka, to wiedz, że jest już z tobą źle. Jesteś emo? Czytałeś Harrego Pottera? Szatan jest już blisko.

(…) to wiedz, że coś się dzieje! (…) to już wiedz, że jest już źle!

Ksiądz Piotr wymienia wszystkie przymioty szatańskiego wpływu, jeśli choć jedna dotyczy ciebie, jest już z tobą źle…

Wystraszyłem się trochę:). Ksiądz wspomina tam o wielu, wielu rzeczach, dziedzinach nauki, które są albo powinny być zakazane bo zbliżają nas do szatana, a raczej szatan ma otwartą i łatwą drogę by nas „przejąć”. To co się mnie tyczy to: gry RPG, „Diabolo”, Quake, wschodnie sztuki walki, książki na temat innych wierzeń, magii, zainteresowanie tematem ufo i kilka innych. Jednak najbardziej zdziwiło mnie to, że nawet pozytywne myślenie jest niedopuszczalne (sic!).

wersja powiedzmy light dla niecierpliwych:

a tutaj dla wytrwalszych całe przesłanie księdza Piotra Natanka:

Niech Bóg ma nas w swojej opiece :)

http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fmagu89.pl%2F2011%2F04%2Fopetani-przez-szatana%2F&layout=standard&show_faces=false&width=450&height=25&action=like&font=arial&colorscheme=light

 



13 Komentarzy

  1. Bibula pisze:

    Wiedz, że jest już z Tobą źle bo naigrawasz się z tego przesłania :)

  2. k pisze:

    co to jest Bibula??

  3. Andrzej pisze:

    Swoją drogą to ciekawe jakie stanowisko wobec tego księdza ma Kościół?

  4. Maxvir pisze:

    Ten już jest opętany ;) , a z jego kazanie wynika , że wszyscy księża z mojej parafii także.
    Shit happens =/
    Ale to pozytywne myślenie…

  5. Maxvir pisze:

    Najlepiej na golasa chodzić i tylko w kościele siedzieć i na tace pieniążki dawać…

    • magu89 pisze:

      Nie do końca się z tobą zgodzę.

      Popatrz za granicą panuje stereotyp Polaka złodzieja i pijaka, no może czasem jeszcze nieroba. Czy to znaczy, że wszyscy tacy jesteśmy? Nie, kilka przypadków, sprawiło, że teraz tak negatywna opinia rzutuje na wszystkich Polaków emigrujących. Jak ze wszystkim tak i tak samo jest z Kościołem. Na opinię Kościoła, księży wpływają wybryki pojedynczych skrajnych przypadków którzy raczej minęli się z powołaniem na samym początku duchowej drogi.

      Czy Kościół popiera fanatyków „broniących” krzyża? No nie, więc nikt ci nie każe wieszać się po krzyżu i krzyczeć, że go nie oddasz. To, że Rydzyk robi ogromny biznes w Toruniu, to dlaczego to ma rzutować na cały Kościół? Nie chcesz, nie słuchasz, nie płacisz – nie komentujesz i po sprawie :)

      Na temat Kościoła przeważnie wypowiadają się ci którzy no parę razy byli, coś tam słyszeli, coś tam widzieli, a reszta to bezpodstawne zarzuty.

      To że ksiądz w parafii okazał się przykładowo złodziejem, to w czym mi to przeszkadza by przestać do niego chodzić? Księdza postawić przed sąd i ukarać. A na jego miejsce przyjdzie dziesięciu innych – lepszych.

      aaa kto chce to daje, kto nie chce ten nie daje – przecież takie to proste :)

  6. Wojtas pisze:

    Co on cpal? Znam takich co brali na raz grzybki, trawke i LSD i za przeproszeniem nie pierdolili takich glupot…

  7. Czarny_Pan_Się_Odradza pisze:

    Haha!
    Mam koszulkę Slayer’a z pentagramem, opętał mnie szatan xD
    Yeah, Czarny Pan powraca :D

    \m/

  8. Baria pisze:

    Niech Pan ma Cie w opiecie dziecko ;-)

Posted in Bez kategorii | Otagowane: , , , | Leave a Comment »

Opętania,przywdziej zbroję.Dämonische Besessenheit

Posted by zenobiusz w dniu 18 Lipiec 2011


Dämonische Besessenheit

http://www.die-friedenskrieger.de/new_age_esoterik_okkultismus_new_world_order.html#endzeitreligionen

Heute gestehen immer mehr Psychologen und Psychiater – frühere Skeptiker wie M. Scott Peck – wie einst Freud, Jung und James vor ihnen ihren Glauben an die Existenz von bösen Geistern (Dämonen) zu. Ein ehemaliger Zweifler, der Psychiater Ralph B. Allison, sagt: »Ich glaube mittlerweile an die Möglichkeit der Besessenheit … von dämonischen Geistern aus dem satanischen Reich und das ist ein Gebiet, bei dem ich es nicht wage, darüber zu diskutieren oder mich damit einzulassen.«

Schauen Sie sich einmal die psychisch Kranken und deren Verhalten und Aussagen an und vergleichen Sie das dann mal mit den Bibelstellen über Besessenheit.

Ein ganzes Heer von Psychologen und Wissenschaftlern könnte angeführt werden, die zur selben Schlussfolgerung gekommen sind. In dem Buch The Unquiet Dead (»Die unstillen Toten«) berichtet die Psychologin Edith Fiore über das Versagen der Psychotherapien bei der Behandlung und das Versagen psychologischer Theorien bei der Erklärung bestimmter Verhaltensweisen. Das hat sie dazu veranlasst, sich auf eine Suche zu begeben, die darin resultierte, dass sie nunmehr an dämonische Besessenheit glaubt.

In Maya Derens Buch Der Tanz des Himmels mit der Erde: Die Götter des haitianischen Vaudou” wird der nackte Terror von Besessenheit beschrieben. „Ich habe die Besessenheit völlig aufgegeben, denn sie ist das Zentrum, auf das hin alle Wege des Voodoo zulaufen …  ie habe ich ein Gesicht von solcher Angst, Qual und blindem Terror gesehen, wie in dem Augenblick, wenn der Loa [-Geist] kommt. Wade Davis ist ein junger Wissenschaftler mit Titeln von der Harvard-Universität in Anthropologie und Biologie. Er hat nicht nur die physische Welt, sondern auch die »Geisterwelt« einer Reihe von Naturreligionen untersucht. Er ist dorthin vorgedrungen, wohin sich bisher nur wenige Weiße gewagt haben: in das innere Heiligtum der Geheimgesellschaften der haitianischen Voodoo-Meister, die die Macht über Leben und Tod über diese gequälte Insel innehaben.

Hierzu interessant zu lesen das Buch von Kurt E. Koch „Satan oder Christus”.

Als Augenzeuge schreibt Davis: Für den Ungläubigen gibt es etwas zutiefst Beunruhigendes an der Besessenheit. Ihre Macht ist roh, unmittelbar und unbestreitbar real, vernichtend … Die Psychologen, die versucht haben, Besessenheit aus wissenschaftlicher Sicht zu verstehen … warten mit einigen verwirrenden Schlussfolgerungen auf …

Diese umständlichen Erklärungen klingen äußerst hohl, wenn man sie auf bestimmte unwiderlegbare körperliche Eigenschaften der Besessenen anwendet … [wie z. B.] die Fähigkeit des Gläubigen, seine Hände unbeschadet in siedendes Wasser zu tauchen …

[Ich beobachtete] eine Frau in einem offensichtlichen Trancezustand, die drei Minuten lang eine glühende Kohle in ihrem Mund trug … Das tat sie jeden Abend nach Plan. In anderen Kulturen bestätigen die Gläubigen ihren Glauben … indem sie über Kohlenfelder gehen, deren Temperatur mit 340° Celsius gemessen wurde …

Abendländische Wissenschaftler haben sich geradezu absurde Erklärungen für solche Fähigkeiten erdacht … und führen den Effekt an, der Wassertropfen auf einer Bratpfanne tanzen lässt … Meiner Meinung nach geht das völlig an der eigentlichen Frage vorbei. Ein Wassertröpfchen, das in einer Bratpfanne [hüpft], ist beim besten Willen weder ein Fuß auf einer rot glühenden Kohle, noch mit Lippen vergleichbar, die sich an Glut schmiegen. Ich verbrenne mir immer noch meine feuchte Zunge, wenn ich das glimmende Ende einer Zigarette in den Mund stecke …

Die Frau war sicherlich in eine Art Reich der Geister eingetreten. Was mich allerdings am meisten beeindruckte, war das Behagen, mit dem sie das tat. Ich verfüge über keine Erfahrung noch über eine Erkenntnis, die mir erlauben würden, das Gesehene entweder rational zu erklären oder davor zu flüchten.

Das Medium, das sich selbst der Wissenschaft hingab

Es liegt beträchtliches Faktenmaterial vor, das die Annahme bestätigt, dass zur »Besessenheit« die Invasion von anderen unabhängigen Wesen in die betreffende Person gehört. Eileen Garrett fühlte sich so unwohl mit ihrer Besessenheit von »Geistmächten«, die durch sie redeten, dass sie sich jedem möglichen wissenschaftlichen Test unterzog, um für sich selbst sicherzustellen, dass alles nur eine Einbildung ihrer Fantasie sei. Doch die Untersuchungen bestätigten vielmehr ihre schlimmsten Befürchtungen: dass sie tatsächlich von Wesen besessen war, denen sie nicht entkommen konnte.

In New York wurde dann von Dr. Cornelium H. Traeger, einem Spezialisten für Arthritis und Herzkrankheiten, eine Reihe strenger medizinischer Tests durchgeführt. Als er mit den Untersuchungen begann, vertrat Dr. Traeger entschieden die übliche Überzeugung der Psychologen: die Wesen, die angeblich durch Garrett sprachen, seien lediglich Bruchstücke ihrer Psyche und keine eigenständigen Wesen mit eigenem Bewusstsein. Während Garrett von verschiedenen »Kontrollgeistern« besessen war, untersuchte Traeger ihr »Blutbild, die Blutsenkung, Blutgerinnungsdauer, ihre Atmung, ihren Puls, Blutdruck und ihr EKG und verabreichte ihr dazu verschiedene Medikamente«.

Ein Kollege, Dr. Elmer Lindsay, sagte: Die Ergebnisse waren … derart überraschend, dass Dr. Traeger sie vor seinen Kollegen zurückhielt. Bei keinem menschlichen Herzen könnten Werte gemessen werden, die sich so diametral widersprechen und voneinander abweichen … Als die Blutsenkung … das Blutbild [usw.] geprüft wurden, ließen die Werte auf eine tatsächliche Änderung der physikalischen Zusammensetzung ihres Blutes gerade zu der Zeit schließen, als sie [von verschiedenen Wesenheiten gesteuert wurde].

Weitere ausführliche Untersuchungen wurden an Eileen Garrett von Hereward Carrington durchgeführt, dem Leiter des Amerikanischen Instituts für Parapsychologie. Wiederum waren die Ergebnisse verblüffend. Als Carrington Frau Garrett und die verschiedenen Wesenheiten einem Lügendetektor-Test unterzog, bestätigte das Gerät, dass jedes einzelne Wesen sich grundlegend sowohl vom Medium als auch von den jeweils anderen Wesen unterschied. Willis Harman, leitender Wissenschaftler am Stanford Research Institute, spricht von Fällen, bei denen Verdacht auf »Besessenheit« besteht und stellt dabei heraus:

Die physiologischen und biochemischen Veränderungen … können die Gehirnströme, die chemische Zusammensetzung der Körperflüssigkeiten, das Immunsystem, Allergien, die elektrische Reaktion der Haut und mehr umfassen [was je nach der steuernden »Persönlichkeit«, verschieden sein kann] …  Diese Entwicklung lässt nur wenig Zweifel daran bestehen, dass in einem bedeutenden Sinne die wechselnde Persönlichkeit mit solcher Sicherheit »wirklich existiert«, wie dies für die normale Persönlichkeit gilt.

Es überrascht nicht, dass die Wesen, die Eileen Garrett beherrschen, dieselben Lügen aus dem Mund der altbekannten Schlange vorbringen. Sie behaupten, Götter zu sein, die das »Gottesprinzip repräsentieren, das in uns allen ist«. Ihre Botschaft stimmte überein mit all den anderen gechannelten Aussagen: dass es keinen Tod gibt und kein Gericht – nur Angenommensein, wenn die Verstorbenen von diesem Leben auf eine andere Existenzebene übergehen und weiter ihre Lektionen lernen und immer höher aufsteigen.

Ein überwältigender Befund von Fakten weist darauf hin, dass unabhängig von der Menschheit intelligente Wesen existieren und dass diese imstande sind, den Körper eines Menschen für ihre eigenen Zwecke zu gebrauchen, wenn ihnen Einlass gewährt wird. Ihre einstimmige Botschaft verrät wahre Identität und Absicht.

(Wir gehen übrigens auch davon aus, daß der ganze REPTO-Wahn von David Icke und Co. hierauf zurückzuführen ist! Näheres hierzu und über die Desinformationen von David Icke in einem gesonderten Artikel.)

Unsere Reise hat es schon immer gegeben … Im ganzen Mittelalter gab es die Sufis, die Kabbalisten, die Bruder- und Schwesternschaften und die Hexergruppen und den Malteserorden und die Freimaurerlogen … Dass ein Erreichen eines erweiterten Bewusstseinszustands zu einer dämonischen Besessenheit führen kann, wird zunehmend auch von Wissenschaftlern und Psychologen sowie anderen Forschern auf dem Gebiet der Parapsychologie zugegeben. Jon Klimo, Autor eines der maßgeblichsten Bücher über Channeling, erklärt:

Wenn sich Ihr eigener Geist auf Ihr eigenes Gehirn auswirken kann, dann kann das entsprechende nichtphysische Wesen eines anderen Geistes ebenso imstande sein, auf Ihr Gehirn zu wirken [wenn es sich in einem empfangsbereiten Zustand befindet] und Sie dazu bringen, eine Stimme zu hören oder ein Bild zu sehen. Oder der andere Geist kann [durch Sie] sprechen oder schreiben, indem er Ihren Körper auf gleiche Weise steuert, wie Sie Ihren eigenen Körper normalerweise steuern.

Charles Tart gibt widerwillig zu: »Da genügend Hinweise darauf vorliegen, muss ich die Vorstellung von körperlosen Intelligenzien ernst nehmen.«

Der angesehene Psychologe William James schrieb: Die Weigerung der modernen »Aufklärung«, auf [dämonische] »Besessenheit « als Hypothese einzugehen … obwohl eine solch massive Tradition der Menschheit, die auf konkreten Erfahrungen basiert, für sie spricht, war für mich stets ein kurioses Beispiel für die Macht der Mode in Sachen »Wissenschaft«. Ich bin mir absolut sicher … dass die Dämonen-Theorie wieder in Mode kommen wird. Man müsste wirklich »wissenschaftlich« sein, wollte man so blind und ignorant sein, eine solche Möglichkeit nicht zu erwarten.

Der Psychologe Stanislav Grof, Pionier auf dem Gebiet der Erforschung von LSD und erweiterten Bewusstseinszuständen, berichtet, dass einige der LSD-Konsumenten, an denen er seine Untersuchungen durchgeführt hat, Begegnungen mit »Astralkörpern« hatten und in einigen Fällen hatte dies zu »den charakteristischen Merkmalen geistiger Besessenheit« geführt. Friedrich Nietzsche wies darauf hin, dass er die Inspiration zu „Also sprach Zarathustra” in einer Form von Besessenheit erhielt. »Es überkam mich. Man kann in der Tat die Vorstellung, bloß Inkarnation, bloß Mundstück, bloß Medium übermächtiger Gestalten zu sein, kaum abzuweisen wissen.« Es braucht nur wenig Verstand, um zu verstehen, welche »übermächtige Gestalt« diesen großen Ideenlieferant Hitlers inspiriert hat.

Als der Architekt Buckminster Fuller in einer halben Nacht Marilyn Fergusons bahnbrechendes Buch Die sanfte Verschwörung (die »New-Age-Bibel«) gelesen hatte, meinte er, dass »die Geister der Toten« ihr beim Schreiben geholfen haben. Ferguson sagte lachend: »Nun, das dachte ich manchmal auch, aber ich wollte es niemandem sofort verraten.«

Was hat uns das zu sagen?

Der Materialismus ist tot. Unsere Gedanken werden nicht mehr dem Gehirn zugeschrieben, einem Klumpen Materie, sondern dem Geist, einer nichtphysischen Wesenheit, die nicht Teil des Gehirns oder irgendeines anderen Körperteils ist und somit offenbar den leiblichen Tod überleben kann. Deshalb kann der Geist Wahrnehmungen empfangen, die ganz unabhängig vom Körper und seinen Sinnen sind.

Während die verblendende Lüge des Materialismus im Großen und Ganzen nun in Misskredit geraten ist, wurde sie leider durch eine neue Spiritualität ersetzt, die immer noch an dieses Universum und an die Wissenschaft gebunden ist. Man glaubt an nichtphysische »Wesenheiten«, einschließlich Engel, ET’s, aufgestiegene Meister, etc. doch deren Identität wird gänzlich auf der Grundlage dessen bestimmt, was sie selbst über sich sagen (!!).

Gleichzeitig ist die Skepsis gegenüber einem Glauben an Dämonen, Satan, den Gott der Bibel und Jesus Christus als einzigem Erretter nur noch größer geworden.

Ein hauptsächliches Problem an der wissenschaftlichen Spiritualität ist ihre Unfähigkeit, dem Leben auf moralischer Basis Orientierung zu bieten. Sie kann nur Macht versprechen, mit der man angeblich die Kontrolle über sein eigenes Leben erlangt. Die Bibel behauptet andererseits, dass das Problem dieser Welt die Sünde ist und dass dieses Problem nicht mit einer »höheren Macht« gelöst werden kann. Keine Macht, sei sie noch so groß, kann ein moralisches Problem lösen.

Ohne nach draußen zu gehen, kannst du die ganze Welt kennen. Ohne durch das Fenster zu schauen, kannst du die Wege des Himmels sehen. Lao Tse, 6. Jahrhundert v. Chr. Telepathie, Hellsichtigkeit, Präkognition und Psychokinese … [sind] die fundamentalen Psi-Phänomene, die sich meiner Meinung nach durch Hunderte von Laborexperimenten als real erwiesen haben – über jeden Schatten eines begründeten Zweifels erhaben. Professor Charles Tart, langzeitiger Forscher auf dem Gebiet der Wissenschaft und Spiritualität Bei übersinnlichen Wirkungen handelt es sich einfach um eine Menge von beobachtbaren Daten, deren wissenschaftliche Beschreibung bis jetzt unvollständig ist.

Russell Targ und Harold E. Puthoff, Hauptforscher in den Elektronik- und Bioengineering-Laboratorien von SRI International3 Schamane ist ein Wort aus der Sprache der Tungusen Sibiriens und wurde von Anthropologen weitgehend übernommen für … Menschen … die früher unter folgenden Bezeichnungen bekannt waren: Hexe, Hexendoktor, Medizinmann, Zauberer, Hexenkünstler, magischer Mensch, Magier und Seher …

Dem Schamanen sind mindestens ein, üblicherweise mehrere »Geister« zu Diensten. Um seine Aufgabe durchzuführen, verlässt sich der Schamane auf besondere, persönliche Kraft, die im Allgemeinen von seinen Schutz- und Hilfsgeistern geliefert wird. Jeder Schamane hat meist wenigstens einen Schutzgeist in seinem Dienst … Schamanen … dienen ihrer Gemeinschaft, indem sie in der verborgenen Wirklichkeit ein- und ausgehen, sobald sie um Hilfe gebeten werden. [Sie] werden wahre Meister des Wissens, der Kraft und der Heilung.

(interessantes Buch: „Der Geist des Regenwaldes”)

Und der HERR sprach zu mir: Die Propheten weissagen Lüge in meinem Namen. Ich habe sie nicht gesandt und sie nicht beauftragt – auch nicht zu ihnen geredet. Sie weissagen euch Lügengesicht, Wahrsagerei, Nichtiges und den Trug ihres Herzens. (Jeremia 14,14).

Wenn in deiner Mitte ein Prophet aufsteht oder einer, der Träume hat, und er gibt dir ein Zeichen oder ein Wunder, und das Zeichen oder das Wunder trifft ein, von dem er zu dir geredet hat, indem er sagte: »Lass uns anderen Göttern – die du nicht gekannt hast – nachlaufen und ihnen dienen!«, dann sollst du nicht auf die Worte dieses Propheten hören oder auf den, der die Träume hat. Denn der HERR, euer Gott, prüft euch, um zu erkennen, ob ihr den HERRN, euren Gott, mit eurem ganzen Herzen und mit eurer ganzen Seele liebt. (5. Mose 13,2-4)

Das monotone Echo von Eden

Wenn echter Kontakt mit dem Bereich der Geister aufgenommen wird, erfolgt unausweichlich die Vermittlung antichristlicher Botschaften.

Der »Gott« der gechannelten Botschaften widerspricht dem Wort Gottes und macht sich sogar darüber lustig. Eines der kühnsten, aktuellsten und bekanntesten Beispiele ist das Buch Gespräche mit Gott  – Ein ungewöhnlicher Dialog, von dem Neale Donald Walsch behauptet, es sei geradezu »über ihn gekommen« und es sei »Gottes letztes Wort zu den Dingen«. Diese Bücher kann man wirklich nur in die Tonne werfen!

In einer offensichtlichen Verunglimpfung Jesu sagt dieser »Gott«: Einst gab es … eine neue Seele … die gern Erfahrungen sammeln wollte. »Ich bin das Licht«, sagte sie. »Ich bin das Licht …« Jede Seele war edel … und jede Seele leuchtet mit dem Glanz meines majestätischen Lichts. Und so war die kleine fragliche Seele eine Kerze in der Sonne.

Die Gotteslästerung fährt fort, indem diese »kleine Seele« auf die Erde kommt, um ihr wahres Selbst zu entdecken. Wie Buddha und viele andere erlangte Jesus schließlich »die Meisterhaftigkeit … Was Jesus tat … ist der Weg Buddhas, der Weg Krishnas, der Weg jedes Meisters, der auf diesem Planeten erschienen ist … Wer sagte also, dass Jesus vollkommen sei?« Doch wir werden als Götter und Göttinnen geboren und es gibt weder Sünde noch ein Gericht. Es gibt keine moralischen Gebote; Gott hat keine Meinung und fällt kein Urteil; wir haben die Freiheit, alles zu tun, was uns gefällt.

Man erinnere sich hier an das Motto Aleister Crowleys „Tu, was Du willst”.

Solches ist natürlich denjenigen äußerst willkommen, die wie Phil Jackson ihre Ablehnung des biblischen Christus rechtfertigen und ihn durch einen »anderen Jesus« (2. Kor 11,4) und »ein anderes Evangelium« (Gal 1,6-7) ersetzen wollen.

Dieser »Gott« (der sich als Autor des »Kurses in Wundern« ausgibt) sagt außerdem zu Walsch, dass Satan und die Dämonen gar nicht existieren: »In eurer Mythologie habt ihr das Wesen geschaffen, das ihr ›Teufel‹ nennt. Ihr habt euch sogar einen Gott vorgestellt, der Krieg gegen dieses Wesen führt … Einen wirklichen Teufel gibt es natürlich nicht.« Natürlich sagt »Gott«, dass wir alle über viele Lebenszeiten immer höher evolvieren, bis zur Einheit mit Gott. Walsch hat schon viele Leben auf der Erde gelebt und hat so viele Gelegenheiten, immer und immer wieder zu leben, sooft er möchte oder es nötig hat. »Gott« sagt: Dieses Unterfangen des »Sei-wer-du-wirklich-bist« … ist das Herausforderndste, was du jemals tun kannst … Vielleicht gelangst du niemals dorthin. Nur wenigen gelingt das. Nicht mit einem Leben. Nicht mit vielen …

Du bist unsterblich. Du wirst niemals sterben. Du veränderst nur deine Gestalt. [Über Adam und Eva:] es waren mehr als nur zwei. [Das Leben] entwickelte sich über Milliarden von Jahren … Die Evolutionisten haben Recht …! Der Gebrauch übersinnlicher Fähigkeiten ist nichts weiteres als der Gebrauch deines sechsten Sinnes … und kein Einlassen mit dem Teufel … es gibt keinen Teufel … Jeder für sich selbst, ohne Verurteilung.

Die erstaunliche Einstimmigkeit der gechannelten Informationen sowie die Tatsache, dass deren grundlegende Botschaft beständig die vier Lügen der Schlange aus Eden widerspiegelt, beweist sowohl die Realität des Channeling und identifiziert zugleich dessen Quelle. Erleuchtung bedeutet, die Illusion unserer alltäglichen verzückten Erfahrung zu erkennen und dann aufzuwachen für die wahre Realität, die sich dahinter befindet.

Jean Houston erklärt: Diese [gechannelten] »Wesen« – wie wir sie nennen – sind im Grunde genommen »Gottheiten« aus der Tiefe der Psyche. Sie sind Personen des Selbst, die eine greifbare Gestalt annehmen, sodass wir eine Beziehung zu ihnen und somit einen Dialog mit ihnen haben können. Gottheiten aus der Tiefe der Seele, sodass wir einen Dialog mit uns selbst führen können? Jean kann uns noch nicht einmal erklären, was sie meint!

Wie viel naheliegender ist es da, all die Bestätigungen dafür anzunehmen, dass dämonische Wesen die Menschheit verführen.

So, … und jetzt überlegen Sie mal, wie tief Sie schon in diesem New-Age-Sumpf und Gedankengut drinhängen?

Waren Sie schon mal beim Heiler, haben sich in einer Reiki-Behandlung die Hände auflegen lassen oder einfach spaßershalber beim Tischerücken mitgemacht. Waren Sie bei einem Seminar, wo man Meditieren gelernt hat oder hatten Sie eventuell mal eine Hypnosebehandlung. Chanten Sie Mantren beim Yoga oder hören Sie Mainstream-Musik z. B. von Madonna, Britney-Spears, Kate Perry, AC-DC, Marylin Manson, Led Zeppelin, den Beatles, Pink Floyd oder den restlichen 99% der Stars und Sternchen der okkulten Musikindustrie, die Ihnen bei jeder Gelegenheit in’s Hirn geimpft wird? Kennen Sie einen Bekannten oder eine Bekannte, die immer wieder von aufgestiegenen Meistern redet, die mit Engeln Kontakte hat, die Tarotkarten legt oder haben Sie das womöglich selbst schon gehabt oder gemacht?

Die Verführungen sind so zahlreich, daß wir sie hier alle gar nicht alle aufzählen können. Alle sind gefährdet in dieser Zeit!

Daher:

Seid nüchtern und wacht; denn euer Widersacher, der Teufel, geht umher wie ein brüllender Löwe und sucht, wen er verschlinge.
(1.Petrus 5:8).

„…denn die Waffen unseres Kampfes sind nicht fleischlich, sondern mächtig durch Gott zur Zerstörung von Festungen, so dass wir Vernunftschlüsse zerstören und jede Höhe, die sich gegen die Erkenntnis Gottes erhebt, und jeden Gedanken gefangen nehmen zum Gehorsam gegen Christus.“
(2. Korinther 10:4-5)

Der Apostel Paulus sagt, dass wir in einen Krieg verwickelt sind und dass wir Waffen haben, mit denen wir kämpfen müssen. Wie er in Epheser 6:12 ausführt, richtet sich unser Kampf nicht gegen Fleisch und Blut, also gegen Menschen, sondern gegen die Heerscharen von Dämonen, die daran arbeiten, die Menschheit zu schänden, zu vernichten, zu drangsalieren, zu versuchen und zu versklaven. Teil der guten Nachricht in Christus ist, dass wir dem Einfluss des Teufels nicht nur widerstehen, sondern ihn auch im Leben anderer zerstören können. Gott hat uns mächtige Waffen an die Hand gegeben um gegen satanischen Einfluss und Aktivität vorzugehen. Doch um in unserem Kampf effektiv zu sein müssen wir diese Waffen kennen und wissen, wie man sie effektiv einsetzt.

Die Waffenrüstung Gottes

„Zieht die ganze Waffenrüstung Gottes an, damit ihr gegen die Listen des Teufel bestehen könnt.” (Eph. 6,11)

Um die Antwort auf diese Frage zu geben müssen wir die Bibel durchforschen und sehen, wie es kam, dass Gottes Männer und Frauen des Glaubens den Feind überwunden haben. Es ist nicht ein einzelnes Wort, das diese Frage beantwortet, aber wenn es nur ein Wort gäbe, wäre es „Gehorsam“ – Gehorsam gegenüber Gott. Es ist jedoch nicht ein gedankenloser, stupider Gehorsam, der den Sieg erringt.

Ein großer Teil unserer Herausforderung besteht zunächst einmal darin, zu wissen, wer da gerade zu uns spricht, welcher Geist uns motiviert, auf eine bestimmte Art und Weise zu handeln oder und zu verhalten. Und danach müssen wir im Licht dessen, was Gott uns offenbart, intelligent darauf reagieren. Wir müssen geistliches Beurteilungsvermögen entwickeln. Eine der Hauptstrategien Satans ist es, uns davon abzuhalten, mit unserem Herzen wirklich zu erfassen, wer Gott eigentlich ist. Deshalb hat Paulus gesagt, dass unsere Waffen alles Hohe niederreißen, was sich gegen die Erkenntnis Gottes erhebt.

Erste Waffe – Lobpreis

Zweifellos ist LOBPREIS eine der gewaltigsten Waffen gegen Satan. Satan und die Dämonen HASSEN es, zu hören, dass Menschen Gott loben, ganz besonders dann, wenn es aus einem reinen Herzen heraus geschieht. Lobpreis setzt die Gegenwart Gottes auf eine derartige Weise frei, dass Satan dem nicht widerstehen kann. Wenn wir Gott mehr preisen würden, hätten wir sehr viel weniger Einmischung von dämonischen Mächten in unserem Leben.

Lobpreis bringt den Feind zum Schweigen: „Aus dem Mund von Kindern und Säuglingen hast du ein Lob bereitet um deiner Bedränger willen, um den Feind und den Rachgierigen zum Schweigen zu bringen.” (Psalm 8:3) „Jesus aber sprach zu ihnen: Ja! Habt ihr noch nie gelesen: »Aus dem Mund der Unmündigen und Säuglinge hast du ein Lob bereitet«?“ (Matthäus 21:16)

Die Stärke, die Gott für uns angeordnet hat, ist vollkommener Lobpreis. Vollkommener Lobpreis bringt den Feind und den Rachgierigen zum SCHWEIGEN. Viele unserer Probleme wären gelöst wenn wir nur Satan und seine Dämonen dazu bringen könnten, DEN MUND ZU HALTEN. Sie operieren indem sie Gedanken und Eingebungen in unseren Sinn fallen lassen, die plausibel zu sein scheinen, jedoch in Unglauben und Rebellion gegenüber Gott verwurzelt sind. Diese Eingebungen kommen, als wären es unsere eigenen Gedanken, obwohl sie das überhaupt nicht sind! Wir verlieren Schlachten wenn wir diesen dämonischen Eingebungen glauben und vertrauen. Diese Eingebungen, Gedanken und Vorstellungen wirken, um Entmutigung, Verwirrung, Angst, Zweifel und Unglauben in uns zu säen.

Zweite Waffe – das Wort Gottes

Als Jesus in der Wüste von Satan versucht wurde (siehe Lukas 4:1-13), überwand er den Teufel indem er eine Waffe gebrauchte: DAS WORT GOTTES. Statt direkt gegen Satans Vorschläge zu argumentieren, wie viele Christen es zu tun versuchen, zitierte Jesus einfach das jeweils auf den Vorschlag passende Wort Gottes. Als Satan Jesus den Vorschlag machte, eine Handlung auszuführen um seine Gottheit zu beweisen und dabei gleichzeitig seinen Hunger zu stillen, antwortete Jesus: „Es steht geschrieben: Der Mensch lebt nicht vom Brot allein, sondern von einem jeglichen Wort Gottes.” (Lukas 4:4)

Das brachte den Feind zum Schweigen und beendete die Diskussion zu diesem Thema.

Jesus gebrauchte das Wort Gottes einmal für jede der drei Hauptversuchungen, denen jeder Mensch ins Gesicht sehen muss. Diese sind: die Lust des Fleisches, die Lust der Augen und der Stolz des Lebens. Wenn wir diese einmal völlig überwunden haben, haben wir Satan überwunden. Der Apostel Johannes schrieb: „Ich habe euch geschrieben, ihr jungen Männer, weil ihr stark seid und das Wort Gottes in euch bleibt und ihr den Bösen überwunden habt.” (1. Johannes 2:14)

Wenn durch viel Studium und Nachsinnen über das Wort Gottes dieses in uns lebendig wird und unsere Gedanken verzehrt, dann werden wir stark im Herrn. Jesus hat versprochen: „Wenn ihr in mir bleibt und meine Worte in euch bleiben, so werdet ihr bitten, was ihr wollt, und es wird euch zuteil werden.“ (Johannes 15:7).

Dritte Waffe – das Blut von Jesus

Eine der Haupttaktiken von Satan ist Anklage. Er wird auch „der Verkläger der Brüder“ genannt. Wenn wir sündigen geben wir Satan Gelegenheit, uns anzuklagen, sowohl direkt als auch durch andere.

Gelobt sei Gott, denn das Blut von Jesus Christus, Gottes Sohn, reinigt uns von aller Sünde. „Wenn wir aber unsere Sünden bekennen, so ist er treu und gerecht, dass er uns die Sünden vergibt und uns reinigt von aller Ungerechtigkeit.” (1. Johannes 1:9)

Wir müssen glauben, dass das Blut von Jesus Christus da ist um uns zu reinigen, egal welche Sünde wir begangen haben mögen. Wir können durch sein Blut wieder zur Annahme vor Gott und zum Frieden mit uns selbst wiederhergestellt werden. Weil Jesus den Preis für unsere Sünden bezahlt und die Strafe auf sich genommen hat, die wir eigentlich verdient hätten, kann uns vergeben werden und wir können nach vorübergehenden Niederlagen wieder aufstehen und weitergehen. Preis sei Gott für das Blut!

Vierte Waffe – Gebet

Gebet ist keine Vorbereitung auf den Kampf. Gebet ist der Kampf. Wir sind aufgefordert, ohne Unterlass zu beten, darum können wir uns das zumindest als Ziel vornehmen. Gott hat so viele Verheißungen in Bezug auf Gebet gemacht und wir müssen unser Herz und unser Denken mit diesen Verheißungen füllen. Da ich an anderer Stelle ausführlich über Gebet gelehrt habe, sei an dieser Stelle darauf verwiesen. Lerne es, mit Kraft zu beten. Wenn wir im Gebet ausharren, wird Satan besiegt, Wunder geschehen und Menschen wenden sich von der Macht Satans ab und der Macht Gottes zu weil ihre Augen geöffnet wurden.

Gebet ist schlicht und ergreifend der Schlüssel zu Erweckung. DU MUSST BETEN. Nicht zu beten bedeutet, sich Satan auszuliefern.

Fünfte Waffe – die Macht deines Zeugnisses

Erzähle anderen Menschen, was Christus für dich getan hat. Fördere den Glauben Deines Nächsten! Du musst dich auch selbst im Herrn ermutigen: “Und vergiss nicht alle seine Wohltaten.“ Sprich mit Gott darüber, lobe ihn und danke ihm dafür. Paulus gebrauchte sein Zeugnis als er König Agrippa und den römischen Statthalter Festus konfrontierte als er seine Aktivitäten rechtfertigen und die Gründe dafür darlegen sollte, dass er von den Juden angeklagt wurde (siehe Apostelgeschichte Kapitel 26 und auch Apostelgeschichte Kapitel 22).

“Und sie haben ihn (den Teufel) überwunden….durch das Wort ihres Zeugnisses.“

Jeder, der wahrhaft wiedergeboren ist, hat ein Zeugnis. Jeder, der eine Gebetserhörung erlebt hat, hat ein Zeugnis.

Sechste Waffe – die Kraft des Heiligen Geistes, ausgedrückt durch die Geistesgaben

Wir sind aufgefordert, “beständig mit dem Heiligen Geist erfüllt” zu sein (Epheser 5:18). Nur dieses eine Gebot des Herrn zu halten ist ein Hauptteil unseres geistlichen Kampfes und wir werden all die anderen Waffen brauchen um in diesem Zustand zu bleiben. Eine Person, die „mit dem Geist erfüllt” ist und es gelernt hat, “vom Geist geleitet” zu werden, kann auch die Gaben des Heiligen Geistes empfangen und gebrauchen. Diese werden in 1. Korinther 12:8-10 beschrieben. Die meisten von ihnen werden durch unseren Mund zum Ausdruck gebracht. Doch sie alle operieren durch göttliche Initiative.

Diese spezialisierten Waffen der Geistesgaben wirken alle mit den anderen Waffen Gottes zusammen um Gottes Volk aufzubauen, Menschen für Christus zu gewinnen und die Werke des Teufels zu zerstören. Sie alle operieren durch Glauben. Gott will nicht, dass wir bezüglich der mächtigen Gaben des Geistes in Unkenntnis sind. Satan hat in der Vergangenheit Theologen benutzt um Zweifel in Bezug auf die Verfügbarkeit dieser Gaben zu streuen, doch Dank sei Gott lernen wir wieder, sie aufzunehmen und zu gebrauchen. Viele Bücher sind zu diesem Thema geschrieben worden.

Siebte Waffe – Der Name von Jesus

Das ist keine magische Formel, die nur des Effektes wegen an das Ende eines Gebets angehängt wird. Natürlich SOLLTEN wir den Namen von Jesus aussprechen wenn wir in Gottes Namen dienen. Der NAME VON JESUS ist die AUTORITÄT, die wir haben, wenn wir uns Jesus Christus unterordnen. Wir müssen das, was wir tun, für die Sache Gottes tun. Es gibt keine Neutralität. Alls muss für Jesus, in Jesus und mit Jesus getan werden.

Wenn wir uns Gott (Jesus) unterwerfen, können wir dem Teufel widerstehen und er wird vor uns fliehen (Jakobus 4:7). Wenn wir uns völlig Jesus Christus unterwerfen und dem Heiligen Geist gehorchen, wird Gott uns bestätigen. Wir werden zum physischen Leib Christi für die jeweilige Situation. Dämonen, selbst gewalttätige, werden gezwungen sein, zu fliehen, wenn wir Vertrauen in den Namen von Jesus haben. Jesus ist bei uns um uns zu bestätigen und es zustande zu bringen.

Achte Waffe – Fasten

Fasten bedeutet, eine zeitlang ohne Essen zu verbringen, aber nicht ohne Wasser. Wir sind immer gehalten, zur Sünde ‚Nein’ zu sagen, aber nicht zum Essen. Fasten entgiftet nicht nur den Körper – es demütigt auch die Seele und das Fleisch und wenn es für Gott getan wird, bringt es uns in Einklang mit Gottes Willen. Fasten löst eine Kraftprobe mit dämonischen Mächten aus. Jesus fastete in der Wüste (in diesen Tagen aß er nichts) 40 Tage lang und Satan kam am Ende dieser Zeit zu ihm um ihn zu prüfen. Indem er angesichts des großen Druckes das Wort Gottes aussprach besiegte Jesus Satan und war qualifiziert, als MENSCH in der Kraft des Heiligen Geistes voranzugehen. Auf diese Weise war er unser vollkommenes Beispiel in allen Dingen.

Wohin soll die Reise also gehen?

Die biblische Prophetie wird sich erfüllen. Ob 2012 oder später sei mal dahingestellt …

Der Antichrist wird alle unerlösten Menschen auf der ganzen Welt täuschen. Er wird den Friedensvertrag mit Israel unterzeichnen, und dann wird die Trübsalzeit ihren Anfang nehmen. Es wäre daher fatal, auf das Jahr 2012 zu setzen. Damit würden wir uns in einer falschen Sicherheit wiegen. Der Teufel weiß, dass er nicht mehr viel Zeit hat. Er versucht es mit Täuschung über Täuschung. Ein Baustein in seiner Strategie ist das Jahr 2012. Wer sich allein auf dieses Jahr fokussiert, verpasst womöglich rechtzeitig die Gelegenheit, seinen Frieden mit Gott zu machen.

„Lasst euch versöhnen mit Gott” heisst es im Neuen Testament (2. Korinther 5,20). Das ist eine Aufforderung ins Jetzt hinein. Im Jahr 2012 kann es vielleicht schon zu spät sein. Gott hat jedem Einzelnen von uns seine Hand gereicht, als er Jesus Christus in unsere Welt sandte und für unsere Verfehlungen am Kreuz sterben ließ. Jetzt wartet der auferstandene Jesus darauf, dass auch wir einschlagen. Dieses Angebot gilt jetzt. 2012 ist ohne Relevanz, es ist ein Täuschungsmanöver.

Lassen Sie sich nicht täuschen, reichen Sie Jesus Christus Ihre Hand. Jetzt!

Satanisches UFO-Ereignis 2012

http://www.slate.com/id/2218841/

http://otacun.net/2010/05/ufos-und-auserirdische-der-antichrist-und-2012/

http://haroldgraf.blog.de

http://endzeit-reporter.org

http://www.focus.de/wissen/bildung/die-mayas_aid_52104.html

http://www.j2012.de/j2012.de/Der_Mayakalender.html

Buch: Okkulte Invasion – Die unterschwellige Verführung von Welt und Christenheit

http://www.eaec-de.org

http://www.jesusrulez.de


zurück zum Menü

Posted in Bez kategorii | Otagowane: , , , | 1 Comment »

Od indoktrynacji,do manifestacji. Hat Satan seine Dämonen dazu veranlasst, sich physisch als Außerirdische zu manifestieren und in UFOs herumzureisen,

Posted by zenobiusz w dniu 18 Lipiec 2011


Kontakte

http://www.die-friedenskrieger.de/new_age_esoterik_okkultismus_new_world_order.html#endzeitreligionen

Um die Menschheit zu indoktrinieren, an die Konzepte der Neuen Weltordnung zu glauben, hat Satan seine Dämonen dazu veranlasst, sich physisch als Außerirdische zu manifestieren und in UFOs herumzureisen, die komplett mit hochtechnischen Geräten ausgestattet sind.

Außerirdische werden in Filmen, in Fernsehshows und Science Fiction-Romanen so dargestellt, als würden sie uns in vielerlei Hinsicht ähneln. Aber sie würden über mehr Intelligenz verfügen und wären technisch weiter fortgeschritten. Es seien freundliche Wesen, die fähig seien, in Frieden zu leben. Sie würden die Menschen warnen, in Frieden zu leben, weil jeder von uns nur seine eigenen Interessen im Sinn hätte. 1982 lud Michael London von der ‘Los Angeles Times’ eine Gruppe von 8 Personen ein, die Erfahrungen mit UFOs und außerirdische Begegnungen hatten, um Steven Spielbergs Film “E.T.” näher zu beleuchten.

London schrieb über deren Reaktion über den Film: “Das ist ein wahrer Film und keine romantische Geschichte.

Er ist Teil eines Konditionierungsprozesses, um uns auf die Ankunft außerirdischer Wesen vorzubereiten. Der Film dient dabei als Instrument. Er sorgt dafür, dass die Zuschauer weniger Angst vor dem so genannten Paranormalen haben. Und was ist besser, als damit gleich bei den Kindern anzufangen? Alles wird über die Kinder erreicht …”

Alles geschieht über die Kinder, und das seit bereits seit mehr als 20 Jahren. Mittlerweile hat die erste Generation, die so indoktriniert wurde, selbst Kinder, die ebenfalls konditioniert werden. Und was ist das Ziel? Denken wir daran, dass die Film- und Fernsehindustrie dem Christentum gegenüber FEINDLICH gesinnt ist und ganz offensichtlich die New Age-Ideologien vertritt. Und denken wir ferner daran, dass das Ziel Nr. 1 des New Age ist, den Antichristen erfolgreich auf der Weltbühne zu präsentieren. Die New Age-Führer denken, dass die Menschen eher geneigt seien, das, was der Antichrist sagt, anzunehmen, wenn sie zuvor dahin gehend indoktriniert würden, an die Existenz freundlicher Außerirdischer zu glauben.

1 Geliebte, glaubet nicht jedem Geiste, sondern prüfet die Geister, ob sie aus Gott sind; denn viele falsche Propheten sind in die Welt ausgegangen. 2 Hieran erkennet ihr den Geist Gottes: Jeder Geist, der Jesum Christum im Fleische gekommen bekennt, ist aus Gott; (1.Johannesbrief Kapitel 4, Verse 1-2). Die Aussage in Vers 2 sagt im Positiven, dass jeder, der bekennt, dass Jesus Christus im Fleisch gekommen ist, von Gott ist. Aber er bringt auch den negativen Aspekt: und jeder Geist, der nicht Jesum Christum im Fleische gekommen bekennt, ist nicht aus Gott; und dies ist der Geist des Antichristen, von welchem ihr gehört habt, dass er komme, und jetzt ist er schon in der Welt (1.Johannesbrief Kapitel 4, Vers 3).

http://www.youtube.com/watch?v=wvPI-iB4s7g

US-Präsident Reagan meinte bereits in den 80ern, eine direkte Bedrohung von außerirdischen Mächten könnte die Erdenbewohner zum gegenseitigen Schutz vereinen. Vom 27. bis 29. Mai 1995 fand in Washington DC eine internationale Konferenz »Wenn sich kosmische Kulturen begegnen« statt. Thema war, wie man den zu erwartenden Kontakt mit ET’s handhaben sollte. Der Autor dieses Buches war der einzige Referent, der die Absurdität der Vorstellung herausstellte, dass wir irgendetwas zu sagen hätten, wenn es zu einem derartigen Ereignis käme. Wir hätten keine Verteidigungsmöglichkeit gegen die Waffen solcher Geschöpfe, keine Grundlage zu Verhandlungen und keinen Anlass zur Hoffnung auf Gnade, dafür umso mehr Anlass zur panischen Angst.

Selbst wenn die Evolutionstheorie richtig wäre, wäre es aufgrund der unvorstellbaren Entfernungen höchst unwahrscheinlich, dass physische Wesen in physischen Raumschiffen jemals die Erde erreichen könnten. Wie Jacques Vallee herausstellt, können Ufos »äußerst plötzlich auftauchen und verschwinden, ihre scheinbare Form ständig ändern und mit anderen physischen Objekten verschmelzen«. Sie sind eindeutig nicht physisch, obwohl sie (wie Poltergeist-Dämonen) auf die physische Welt einwirken können. Per Radar wurden Ufos beobachtet, die sich bei einer Geschwindigkeit von über 11.000 km/h in einer 90°-Wendung bewegten, ohne sich zu verlangsamen. Das ist für jedes physische Objekt unmöglich. Ein SWAT-Team aus Atlanta beobachtete ein riesiges Ufo, das in geringer Entfernung unmittelbar über ihnen schwebte. Plötzlich bewegte es sich mit unglaublicher Geschwindigkeit von dannen und passierte dabei die Schallmauer ohne das geringste Geräusch. Auch das ist einem physischen Objekt unmöglich.

Wenn Ufos nicht physisch sind, was sind sie dann und wer steuert sie?

Jastrow vermutet, dass bestimmte Wesen über die Notwendigkeit eines Körpers hinaus evolviert sein könnten und so zu »Geistern« geworden sind. Diese Vorstellung ist heute für viele Wissenschaftler annehmbar. Vallee sagt: »Die Wesen könnten multidimensional sein und sich jenseits von Raum und Zeit befinden.«10 Ungehindert von Raum und Zeit könnten nichtphysische Etis hier auf der Erde mit uns mit mentalen oder übersinnlichen Mitteln in Kontakt treten.

Masters’ und Houstons Meinung nach kommt tatsächlich nur eine telepathische bzw. übersinnliche Kommunikation in Frage. Wiederum verlangen die ungeheuren Entfernungen diese Schlussfolgerung. Funksignale von der Erde würden 1000 Jahre brauchen, um nur 1% unserer Galaxie zu durchqueren und weitere 1000, um uns die Antwort zu übermitteln – und Millionen von Jahren, um zu anderen Galaxien zu gelangen. Deshalb sind die gegenwärtigen Versuche, mit ET’s in Funkkontakt zu treten, so töricht wie die ganze Evolutionstheorie, die dem zugrunde liegt. Jastrow sagt von einem hochentwickelten nichtphysischen Geschöpf: »Wie können wir wissen, dass es da ist? Vielleicht kann es sich materialisieren und wieder dematerialisieren [wie anscheinend Ufos es können]. Ich bin sicher, dass ein solches Wesen nach unseren Maßstäben magische Kräfte hat.« Wir sind schwer benachteiligt. Unsere materialistische Wissenschaft bietet keine Mittel zum Umgang mit spirituellen Wesen oder Ereignissen, geschweige denn zur Identifikation ihrer Herkunft oder gar ihrer Motive.

Sind ET’s Dämonen?

Warum sollte es sich bei ihnen nicht um Dämonen handeln?

Jastrow ist zwar Agnostiker, doch gibt er unwissentlich die biblische Beschreibung von Satan und den Dämonen wieder: Geistwesen, die erscheinen und verschwinden können, Meister der Täuschung, die zu Vallees Schlussfolgerungen über Ufos passen. Paulus warnte: »Der Satan selbst nimmt die Gestalt eines Engels des Lichts an; es ist daher nichts Großes, wenn auch seine Diener die Gestalt von Dienern der Gerechtigkeit annehmen« (2Kor 11,14-15).

Obgleich Andrija Puharich ein brillanter Wissenschaftler ist, schrieb er, dass er einerseits »bemerkenswert wenig über diese Wesen weiß« und doch andererseits »völlig zuversichtlich ist, was ihre Weisheit und ihre wohlwollende Absicht gegenüber den Menschen betrifft«. Ebenso weiß der Autor Whitley Strieber auch nach jahrelangem Kontakt nicht, wer oder was diese Wesen sind, aber er möchte, dass wir ihnen vertrauen. Warum?

Überprüfen wir einmal die Früchte der UFO-Außerirdischen anhand von Aussagen derer, die von ihnen kontaktiert wurden. Eine ausgezeichnete Quelle ist das Buch des französischen Wissenschaftlers Jacques Vallee mit dem Titel “Messengers of Deception: UFO Contacts and Cults” (= Boten der Täuschung – UFO-Kontakte und Kulte). Herr Vallee ist ein weltweit berühmter Wissenschaftler. Er kann, obwohl er kein Christ ist, dennoch mit seinen Erfahrungen einen guten Beitrag für diese Studie leisten.

Welche Dinge werden von den sogenannten „Ausserirdischen vermittelt?

- Außerkörperliche Erfahrungen
– Geistige Kommunikation
– Automatisches Schreiben (Manche gehen in Trance, bei der ihnen Stimmen Botschaften vermitteln).
– UFOs verwenden Kristalle als Kraftstoff, sogar für ihre Raumschiffe
– Ausführung von Seancen
– Lehren über die Existenz von höheren Rassen, von erwählten Menschen mit einer Mission, Beziehungen zu Atlantis und frühere Astronauten.

Das bringt die UFOs mit dem Nationalsozialismus in Zusammenhang. Und die Neue Weltordnung ist nichts anderes als Nationalsozialismus im neuen Gewand. Die Erwartung höherer Intelligenzen nimmt schon Formen eines Kultes an und wurde schon über Jahrzehnte vorbereitet.

Einige Menschen, die durch diese spirituelle Transformation hindurchgegangen sind, erleben eine gesteigerte psychische Erkenntnis. Der Prozess, bei dem ihr menschliches Bewusstsein angehoben wird, ist genau derselbe, mit dem dämonische Kräfte arbeiten. Es ist Gedankenübertragung.

Die Außerirdischen verwenden die New Age-Terminologie, wenn sie mit den “Kontaktlern” kommunizieren. Die beste Illustration ist ihre Lehre, dass sie den “Kontaklern” erzählen, dass “die Aufgestiegenen Meister der Hierarchie” sich gerade darauf vorbereiten, wieder in die Weltgeschichte einzugreifen, um die Menschheit auf eine höhere Bewusstseinsebene zu führen. “Sie werden eine männliche Person auswählen und ihn mit übermenschlichen Kräften und übermenschlichem Wissen ausstatten. Dieser Mann wird uns zu der Weltregierung und zum Weltfrieden bringen.” (“UFO End-Time Delusion” (UFO-Endzeit-Täuschung) von David Lewis, S. 46)

Der gemachte UFO-Wahn

Berichte von Sichtungen seltsamer Flugobjekte gibt es schon so lange, wie die Menschheitsgeschichte zurückverfolgt werden kann. Die moderne Ufo-Ära begann am 24. Juni 1947, als der Unternehmer und alterfahrene Pilot Kenneth Arnold beim Flug in der Nähe des Mount Rainier (US-Bundesstaat Washington) neun »fliegende Untertassen« sichtete, die sich mit etwa 2.500 km/h fortbewegten. Zwei Wochen später verlautete ein Oberst der US-Luftwaffe, dass Offiziere von Roswells 509. Bombergeschwader bei einer Absturzstelle auf einer Farm 120 km nordwestlich von Roswell [Neumexiko] eine »fliegende Untertasse« samt toten Außerirdischen in Beschlag genommen haben. Einige Stunden später stritten Luftwaffen-Offiziere ab, dass es diese Meldung jemals gegeben habe.«

Heute ist Roswell ein Mekka für Ufo-Enthusiasten, die dorthin pilgern, um das Internationale Ufo-Museum zu besichtigen und in der Stadt nach Informationen herumzustöbern.

Der Ufo-Wahn wird genährt von Ufo-Sichtungen aus aller Welt. In der Sowjetunion begann eine ganze Serie einer großen Zahl von Sichtungen im April 1989, am häufigsten in der Stadt Woronesch (etwa 1 Million Einwohner) 500 km südlich von Moskau. Weltweit verbreiteten Tageszeitungen Augenzeugenberichte von einem Ufo, das in einem Park landete und dessen riesige Passagiere ausstiegen und umhergingen. Die Sichtungen und Augenzeugenberichte waren so zahlreich, dass Vallee in die UdSSR reiste, begleitet von einem Journalisten der Zeitschrift Le Figaro, um der Story selber nachzugehen.

Er kam zu dem Schluss: Die UdSSR wurde von einer der massivsten Ufo-Wellen erfasst seit der Welle in Frankreich von 1954 … die klare Botschaft: das Ufo-Mysterium ist so lebendig und rätselhaft wie je … Aber an seiner physischen Realität kann keinerlei Zweifel bestehen.

Ohne Zweifel sind einige Ufos real. Piloten von Passagier- und Kampfflugzeugen und sogar Astronauten (Ed White, erster Amerikaner, der einen »Weltraumspaziergang« machte, James McDivitt, James Lovell, Frank Borman u.a.) haben sie gesehen. Vallee sagt: »Wir haben zu viele wahrhaftige Zeugen getroffen; wir haben zu viele Fälle tatsächlicher Spuren gesehen … unbekannte Flugobjekte existieren wirklich.« Dann kehrt er jedoch zum Element des Mystischen zurück und fügt hinzu: »Sie sind höchst erstaunlich … können die Zeit- und Raumwahrnehmung beeinflussen sowie das Bewusstsein derer, die sich ihnen nähern.

Dass Ufos »real« sind, bedeutet jedoch nicht unbedingt, dass sie »physisch « sind. Alle Anzeichen deuten darauf hin, dass sie Eindringlinge aus einer anderen Dimension der Realität sind. Vallee schreibt: Ich spekuliere, wenngleich ich es nicht beweisen kann, dass eine nichtmenschliche Intelligenzform damit zu tun hat … die Raum und Zeit auf eine Weise manipuliert, die wir nicht verstehen … das Ufo-Phänomen ist weit komplexer, herausfordernder, unergründlicher und letztlich wichtiger und geheimnisvoller als [physische Raumschiffe es wären].

Wenn überhaupt intelligentes Leben existiert (wie auf der Erde), dann wurde es von Gott zu einem bestimmten Zweck geschaffen. Natürlich hätte Gott intelligentes Leben auf anderen Planeten schaffen können, aber die Bibel macht klar, dass er das nicht tat. Alles, was uns die Schrift über Gottes ewigen Pläne mit dem gesamten Universum sagt, hat mitdem Planeten Erde zu tun. Diese Erde ist der Ort, wo Satan einfiel, um seine Rebellion anzuzetteln, und diese Erde ist der Ort, wohin Jesus Christus kam, um für die Sünde des Menschen zu sterben und dadurch Satan am Kreuz besiegte.

Diese Erde ist der Ort, wohin Christus zurückkehren wird, um Satans Reich zu vernichten und um 1000 Jahre zu regieren. Und im neuen Universum ist es die neue Erde, auf die das himmlische Jerusalem herabkommen wird (Offb 21,1-2), und von diesem neuen Jerusalem aus wird Christus für alle Ewigkeit regieren. Jesu Kreuzesopfer, das auf dieser Erde geschah, reinigte selbst den Himmel (Hebr 9,23), denn es hat das Problem der Sünde universal gelöst.

Es gibt keine leibhaftigen ET’s »dort draußen«, die die Erde besuchen. Das einzige intelligente Leben außer dem menschlichen besteht in geistiger Form: Gott, heilige Engel, Satan und Dämonen (gefallene Engel). Geister sind jedoch imstande – ob Engel oder Satan selbst oder seine Untertanen –, in den physischen Bereich einzudringen und Leistungen zu vollbringen, die nach unseren Maßstäben unmöglich sind – und physische Spuren hinterlassen. Es gibt allerdings keinerlei Hinweise darauf, dass sie mit Frauen geschlechtlich verkehren und Nachwuchs hervorbringen könnten, wie einige spekulieren.

Der letzte Konflikt

Es ist möglich, dass Ufos und der Glaube an Außerirdische eine bedeutende Rolle dabei spielen, die Menschheit zur Nachfolge des Antichristen zu überzeugen. Wenn Kontakt zu »wohlgesinnten« Außerirdischen aufgenommen wird, die ihre gottähnlichen Mächte zum Wohl der Menschheit anbieten, würden die führenden Köpfe der Welt diese Chance sicherlich sogleich beim Schopf ergreifen. Welch offene Tür wiederum dafür, dass Dämonen das Steuer dieser Welt in die Hand nehmen! Die durch Channeling übermittelten Botschaften sprechen zum großen Teil von einer künftigen Begegnung mit ET’s und ermutigen uns, sie als Freunde zu empfangen. Lyssa Royal, die viele Botschaften von verschiedenen Wesenheiten gechannelt hat, schreibt:

Wir betreten ein Zeitalter … [das] von uns erfordert, aktiven Kontakt [mit ET's] aufzunehmen. Dieses … Phänomen … wird in das Leben jedes Menschen treten … wir müssen unsere eigene Evolution akzeptieren und anerkennen, indem wir die volle Reife unserer Spezies erlangen und verantwortliche galaktische Nachbarn werden … Wenn wir bewusst einen offenen Kontakt zu den Außerirdischen aufnehmen, senden wir damit ein Signal in das Universum hinaus, das unsere … Heranreifung in eine galaktische Gemeinschaft verkündet.

Welche Grenzen der »Wirksamkeit des Satans mit Machttaten und mit Zeichen und Wundern der Lüge« (2Thes 2,9) gesetzt sind, wissen wir nicht, doch werden die Manifestationen ausreichen, um die ganze Welt zur Anbetung des Antichristen als »Gott« zu bringen (Offb 13,8). Und die Tatsache, dass die Menschheit nun offen ist für diesen Kontakt und dafür, Rat und Hilfe von ET’s anzunehmen (sogar von nichtphysischen, die nur maskierte Dämonen sein können), schafft die Voraussetzung für die »wirksame Kraft des Irrwahns« (2Thes 2,11).

Der Agnostiker Jacques Vallee ist überzeugt, dass ein Hauptzweck des Ufo-Phänomens darin besteht, das Bewusstsein der Menschen für eine letztendliche Verführung zu manipulieren. Er bringt Ufos mit dem Okkulten in Verbindung: Einige wenige Forscher – insbesondere Ray Palmer, John Keel und Salvatore Freixedo – meinen … es könne eine Verbindung geben zwischen Ufos und »okkulten« Phänomenen. Auf den ersten Blick ist eine solche Vorstellung für einen Wissenschaftler störend. Doch … die Zeugenberichte [von Ufos] beinhalten auch Poltergeist-Phänomene, Levitation, übersinnliche Beeinflussung, Heilungen und außerkörperliche Erfahrungen … bekannte Themen der okkulten Literatur … die nicht nur die Wiederbelebung des Hexenkultes inspiriert haben, sondern auch »übersinnliche« Autoren und »wissenschaftliche Parapsychologen …« Außerdem besteht auch in ihrem Privatleben eine Verbindung zwischen Ufos und okkulten Themen …

Eine faszinierende allgemeine Bedrohung

Vom Anfang im Garten Eden an hat Satan der Menschheit immer dieselbe Lüge präsentiert, um die Menschen vom Glauben an Christus und vom Empfang der Vergebung abzuhalten, die Christus anbietet. Die Theorien der Evolution und des Lebens auf anderen Planeten dienen ebenfallsdiesem Ziel. Zudem sind die Botschaften, die durch angebliche ET’s, Engel, aufgestiegene Meister und wie sie auch alle heißen mögen, gechannelt werden, dieselben wie jene, die unter Yoga-Trance (durch Chanten von Mantren), Hypnose, Drogen, medialen Seancen oder einem anderen erweiterten Bewusstseinszustand empfangen werden. Die okkulte Musik, die uns heutzutage um die Ohren gehauen wird, ist einzig und allein dazu da, das Bewußtsein zu öffnen und offen für „die Geister” zu werden. Auch die Videos auf MTV, Viva etc. sprechen mittlerweile eine ganz deutliche Sprache, wohin die Reise gehen soll. Mit einem gefestigten Glauben ist man der Manipulation heutzutage schutzlos ausgeliefert.

Um die Menschheit zu indoktrinieren, an die Konzepte der Neuen Weltordnung zu glauben, hat Satan seine Dämonen dazu veranlasst, sich physisch als Außerirdische, Engel, aufgestiegene Meister, etc. zu manifestieren und in UFOs herumzureisen, die komplett mit hochtechnischen Geräten ausgestattet sind.

Die Dämonen von Satans Heer werden sich schon bald physisch als Außerirdische manifestieren und mit einer Raumschiffflotte, die wir bis jetzt UFOs genannt haben, eintreffen. Der Plan lautet, dass sie gleichzeitig an vielen Orten auf der Erde erscheinen sollen. Einige werden im Weißen Haus (erinnert an Independence Day) erscheinen, um sich mit dem Präsidenten zu beraten, einige bei der UNO, andere Außerirdische werden bei Haupt-Regierungsgebäuden auf dem ganzen Globus erscheinen. Außerirdische werden bei manchen Leuten zu Hause erscheinen oder auf ihrem Vorgarten landen. Die Menschen auf der ganzen Welt werden buchstäblich zu Tode erschrocken sein. (Erinnert ein bisschen als den Radio-„Scherz” von Orson Well’s „Krieg der Welten nicht?). Auch die angebliche „disclosure project”-Enthüllung war ein einziger Fake, um uns glaubend zu machen, Ausserirdische seien real. Man kann sich wahrlich glücklich schätzen, wenn man sich diese stundenlange Verblödung nicht zu Gemüte geführt hat.

Schauen wir uns nun die entsprechenden Bibelstellen an, die mit diesem UFO-/Außerirdischen-Plan zusammenhängen könnten.

Offenbarung Kapitel 9 spricht von Dämonen, die aus dem bodenlosen Abgrund der Hölle, Abyss genannt, befreit werden. Der Apostel Johannes spricht da von Heuschrecken ähnlichen Wesen, die über der ganzen Erde ausströmen, um unerlöste Menschen zu quälen und zu foltern. Es ist unglaublich, aber die New Age-Autoren beziehen sich fortwährend exakt auf diese Wesen, nennen sie beim Namen und bezeichnen sie als “erleuchtete” Führer des Neuen Zeitalters.

13 Und ich sah aus dem Munde des Drachen und aus dem Munde des Tieres und aus dem Munde des falschen Propheten drei unreine Geister kommen, wie Frösche; 14 denn es sind Geister von Dämonen, die Zeichen tun, welche zu den Königen des ganzen Erdkreises ausgehen, sie zu versammeln zu dem Kriege [jenes] großen Tages Gottes, des Allmächtigen. 15 (Siehe, ich komme wie ein Dieb. Glückselig, der da wacht und seine Kleider bewahrt, auf dass er nicht nackt wandle und man seine Schande sehe!) 16 Und er versammelte sie an den Ort, der auf hebräisch Armagedon heißt (Offenbarung Kapitel 16, Verse 13-16).

Hier erfahren wir von drei Geistern von Dämonen, die aus dem Mund des Antichristen kommen. Sie wirken so große Zeichen und Wunder, dass sie die Regenten der Erde täuschen. Sie werden ganz besonders die Präsidenten, Premierminister, Könige und Königinnen auf der ganzen Welt täuschen. Überall wird die Botschaft dieselbe sein: “Wir sind gekommen, um unsere Erdenbrüder auf eine neue Bewusstseinsebene zu führen, von der Maitreya, der Christus, gerade spricht.” Außerirdische und UFOs werden buchstäblich über und rund um von Maitreya schweben, wenn er seinen Auftritt in Szene setzt. Dieses Wortspiel und Konzept zeigt ganz deutlich, dass die “Geistführer” der New Age-Autoren dieselben “Geistführer” der Außerirdischen sind. Oder bedeutet das nicht eher, dass die Außerirdischen die “Geistführer” sind, welche den New Age-Autoren über all die vielen Jahre hinweg unterwiesen haben?

Und wie wird die Mehrheit der Menschen auf der ganzen Welt regieren? Sie wird über diese Worte und Ideen absolut erstaunt sein. Da der Verstand der Menschen bereits das Konzept der physischen Existenz von Dämonen ablehnt und darauf geschult ist, nichts anderes als Realität zu akzeptieren, was der Mensch mit seinen fünf körperlichen Sinnen wahrnehmen kann, werden sie diese Außerirdischen und deren ungeheueren Aussagen als Wahrheit annehmen. Die Außerirdischen haben in Büchern, Zeitschriften, im Fernsehen, in Filmen und sogar in Fachzeitschriften Einzug gehalten. Die Menschen werden ihnen glauben und es ihnen sogar erlauben, sie in den spirituellen Irrtum zu führen. Sie werden den Aussagen von Maitreya, dem Christus, dem Antichristen Glauben schenken und dafür für immer verdammt werden.

All jene, die sich auf okkulte Praktiken einlassen, bei der sie mit ihren “Geistführern” in Kontakt kommen, werden dafür empfänglich gemacht, das alles zu glauben. Gleichfalls werden Menschen, die sich der okkulten Hypnose hingegeben haben, durch die sie programmiert wurden, das alles zu glauben, getäuscht. Menschen, die sich überwiegend mit Science Fiction-Romanen beschäftigen, sind ebenfalls empfänglich dafür. Und am Ende wird es fast die gesamte Menschheit glauben, weil sie die Wahrheit von JESUS CHRISTUS NICHT kennen und leben bzw. erfahren haben.

Über all diese Menschen wird der göttliche Irrwahn kommen, dem sie dann ständig ausgeliefert sind.

Posted in Bez kategorii | Otagowane: , , , | Leave a Comment »

Maskarada z UFO,połowa populacji wierzy w UFO .

Posted by zenobiusz w dniu 17 Lipiec 2011


Maskarada z UFO

http://www.dekalog.pl/eliasz/goscie/dunkel/maskaru.htm

Na przełomie XXI wieku Hollywood nakręcił ponad tuzin filmów o inwazji z kosmosu. Badania amerykańskiej opinii publicznej przeprowadzone na przełomie XXI wieku wykazały, że połowa populacji wierzy w UFO (Niezidentyfikowane Obiekty Latające), a kilka procent, że została na jakiś czas porwana przez przybyszów z kosmosu. Jeśli podobnie jest w innych częściach świata, to liczba tych, którzy coś takiego przeżyli może sięgać 100 milionów!(1) Niewykluczone, że za tą akcją kryje się plan, który ma przygotować sekularne społeczeństwa na zwiedzenie nadchodzące za sprawą Szatana z nieba.

UFO wydaje się duchowym fenomenem. Statki zmieniają kształt w czasie lotu, dzielą się na dwa lub trzy, zmieniają kurs o 90 bez zmniejszenia szybkości, czy też po prostu rozwiewają się w powietrzu. Wnioskiem, że są to manifestacje demoniczne zakończyli swe wieloletnie badania nad nimi dwaj piloci wojskowi, Nelson Pacheco i Tommy Blann, autorzy książki Unmasking the Enemy (Zdemaskowanie wroga).(2) Pacheco, który jest katolikiem i Blann, który jest protestantem, podejrzewają, że do tej samej kategorii należy zaliczyć objawienia maryjne.(3)

Religioznawca Russell Chandler zwraca uwagę, że miejsca, gdzie pojawia się UFO są często tymi samymi, w których ukazuje się ‚Maria’.(4)

George King był jednym z pierwszych, z którym już w latach pięćdziesiątych nawiązali kontakt ‚Mistrzowie Kosmosu’. Jeden z nich, mistrz Aetheriusz, wprowadził go głębiej w arkana jogi i wschodniego mistycyzmu. Takimi oto słowami zapowiedział on plan podboju świata za pośrednictwem wschodniego spirytyzmu:

„Nadejdzie czas, kiedy zachodni przywódcy religijni będą musieli przyjąć od nauczycieli Wschodu pewne rzeczy, które zaakceptują i wprowadzą w życie… Tak więc nasze posłannictwo do waszych przywódców religijnych na Zachodzie jest takie, żeby przygotowali się na przyjęcie doktryny reinkarnacji, aby mogli dać swoim naśladowcom lepszy, prawdziwszy, bardziej zrozumiały obraz prawa, które jest Bogiem…”(5)

Mistrz Aetheriusz ujawnił, że przekazy UFO mają to samo źródło, co objawienia maryjne, mówiąc: „Na wielu obszarach świata będą miały miejsce wizje i objawienia mistrza Jezusa i niewiasty, którą powszechnie uważa się za jego matkę.(6)

Aetheriusz mówiąc o Jezusie, nie ma bynajmniej na myśli Syna Bożego, który umarł za grzechy ludzi na Golgocie. Mówi o istocie podobnej sobie, która pochodzi z tej samej co on hierarchii duchowej i nosi imię „mistrz Jezus”.

Istoty te przybywają według niego z Wenus.(7) Nie znaczy to jednak koniecznie planety pod tą nazwą. W okultystycznej literaturze Wenus, czyli gwiazda zaranna, symbolizuje Lucyfera. Imię Lucyfer po hebrajsku znaczy właśnieGwiazda Zaranna. W starożytności, Wenus była planetą poświęconą babilońskiej Matce Bogów,(8) która nosiła imię Asztar lub Isztar, czyli „gwiazda”.

Kult Królowej Niebios był zawoalowanym kultem Lucyfera, dlatego diabeł wspiera go cudami i objawieniami.(9)

Media „kosmitów” znają Asztar, jako przywódcę floty „statków kosmicznych”, której zadaniem jest wprowadzenie ludzkości w nową erę. John Keel tak napisał o Asztar:

„Tysiące mediów, osób zajmujących się parapsychologią oraz tych, którzy kontaktują się z UFO otrzymuje w ostatnich latach wiele poselstw od ‚Asztar’. …Asztar nie jest kimś nowym. Różne wersje tego imienia: Astaroth, Aszera, Asharoth, pojawiały się przez całą historię w demonologicznej literaturze Wschodu i Zachodu. Asztar ukazywała się jako bogini, demon, a w naszych czasach przybrała postać przybysza z kosmosu.”(10)

Lynn Catoe w czasie swej dwuletniej pracy badawczej skompletowała listę 1600 książek i artykułów z dziedziny UFO na potrzeby Sił Lotniczych USA. Ona również wskazuje na bliski związek między zjawiskami UFO a fenomenami okultystycznymi i zdemonizowaniem:

„Duża część dostępnej literatury na temat UFO jest blisko związana z mistycyzmem i metafizyką. Zajmuje się takimi zagadnieniami, jak: telepatia, pismo automatyczne, niewidzialne istoty oraz takimi zjawiskami jak manifestacje duchów i zdemonizowanie…Wiele sprawozdań na temat UFO ukazujących się obecnie drukiem uderzająco przypomina przypadki zdemonizowania oraz okultystyczne fenomeny, znane od dawna teologom i parapsychologom.”(11)

Porównanie przekazów „kosmitów” z naukami Słowa Bożego, pozwoli każdemu zidentyfikować prawdziwą tożsamość tych przybyszów:

Ukazują Jezusa, jako równego sobie ‚mistrza’.

Twierdzą, że biblijna religia się zdezaktualizowała.

Nauczają sprzecznej ze Słowem Bożym teorii ewolucji.

Rekomendują niezgodną z naukami Biblii koncepcję reinkarnacji.

Zachęcają do praktyk okultystycznych (astralna projekcja, podróże poza ciałem, psychokineza, pismo automatyczne, jasnowidzenie, lewitacja).

Nie mówią o miłości Bożej, zbawieniu, posłuszeństwie wobec Prawa Bożego.

Przybysze podający się za kosmitów są tymi, których apostoł Paweł nazwał „nadziemskimi władzami” i „władcami ciemności” (Ef.6:12). Potwierdza to kolejna obserwacja wspomnianego już świeckiego badacza Johna Keela:

„Tysiące książek zostało napisanych na temat demonologii, dziedziny zajmującej się studiami nad demonami oraz mitycznymi monstrami. Manifestacje oraz zjawiska opisane w literaturze demonologicznej są identyczne z fenomenami UFO. Ofiary zdemonizowania cierpią na podobne medyczne i emocjonalne dolegliwości, jak ci, którzy mieli lub mają kontakt z UFO.”(12)

Nie przypadkiem wiara w UFO odgrywa dużą rolę w ruchu New Age. Zjawiskom UFO towarzyszy kontakt z pozaziemskimi przewodnikami duchowymi, transkomunikacja, podróże poza ciałem, i inne przejawy odmiennych stanów świadomości. Poselstwa otrzymywane za pośrednictwem transkomunikacji są częstym zjawiskiem wśród entuzjastów UFO. To głosy istot podających się za przybyszów z kosmosu skłoniły Marshalla Applewhite oraz 39 członków kultu Heaven’s Gate do zbiorowego samobójstwa, które miało uwolnić ich dusze od „skorupy” ciała…

Whitley Strieber w książce Transformation (Przemiana), poświęconej doświadczeniom ludzi, którzy komunikują się z „kosmitami”, opisuje przeżycia osób na pewien czas uprowadzonych przez UFO (zwykle w czasie snu). Większość, włącznie z nim samym, parała się wcześniej okultyzmem, który jak wiadomo otwiera na demoniczny wpływ.

Co znamienne, wielu „porwanych” przypomina sobie o „porwaniu” dopiero w rezultacie hipnozy. Richard Ofshe, psycholog z kalifornijskiego uniwersytetu w Berkeley napisał, że „posługiwanie się tą techniką w terapii wyrządza poważne krzywdy wielu osobom.”(13) Dzieje się tak, ponieważ w stanie hipnozy łatwo zaszczepić w umyśle tzw. fałszywą pamięć.

Demony potrafią wykorzystać stany świadomości, jakie sprowadza hipnoza, wschodnia medytacja czy narkotyk, powodując tzw. syndrom fałszywej pamięci, a więc wizje i koszmary wydarzeń i przeżyć, które nigdy nie miały miejsca, ale wydają się realne. Ludzie, które w czasie tych stanów zobaczyły piekło czy UFO-ludki są przekonane o istnieniu piekła i kosmitów.

Badania wykazały ponad wszelką wątpliwość, że podczas hipnozy ludzie potrafią kłamać i zmyślać. Co więcej w tym stanie łatwo jest mieszać rzeczywistość z fantazją. Proces hipnozy nie musi więc wcale poprawiać wspomnień przeszłych wydarzeń, jak głosi stereotyp, lecz może je poważnie osłabić lub wykoślawić.(14)

Nie znaczy to, że wszystkie kontakty z demonicznymi „kosmitami” rozgrywają się w umyśle. Wiele z nich jest zapewne autentycznymi manifestacjami, takimi jak objawienia maryjne czy zjawy zmarłych. Przybierając postać przybyszów z innych planet demony mają ułatwiony dostęp do środowisk zsekularyzowanych.

Robert Shell, jeden z przywódców Ordo Templi Orientis (sekretnego towarzystwa okultystycznego), napisał, „że istoty te, kimkolwiek są, przybierają w różnych okresach czasu formę, która może być najlepiej przyjęta przez umysły, z którymi szukają kontaktu.”(15) William Alnor w książce na temat powiązań UFO z New Age, napisał w podsumowaniu:

„Poselstwa komunikowane przez istoty z zaświatów oraz ich próby przepowiadania przyszłych wydarzeń, nie różnią się od omylnej ‚wiedzy’ okultystycznej. Nie ma bowiem różnicy czy ktoś posługuje się deską do wywoływania duchów, kartami do Tarota, psychometrią, czytaniem z dłoni, analizą kształtu czaszki, seansem spirytystycznym, pismem automatycznym, odczytywaniem aury, kryształową kulą czy horoskopem. Poselstwo jest wciąż takie samo, z czego wynika, że za każdym razem pochodzi z tego samego źródła, które Biblia potępia, nazywając je spirytyzmem.

Dla każdego kto zetknął się z okultyzmem, Jezus Chrystus jest jedyną drogą ucieczki od śmiertelnych konsekwencji tych praktyk. Imię Chrystusa jest jedynym, które może skutecznie wyrzucić lub odeprzeć demony oraz ich ataki. Przykładem dla nas może być postawa ludzi nawróconych na chrześcijaństwo w czasach apostolskich, którzy przedtem parali się okultyzmem. Kiedy uwierzyli w Chrystusa, przynieśli swe księgi i parafernalia, aby je spalić (Dz.19:18-19).

Osoby, które utrzymywały społeczność z istotami pozaziemskimi, ale powierzyły swe życie Chrystusowi, odżegnując się od praktyk okultystycznych, zostają uwolnione od demonicznych ataków. ‚Kosmiczni bracia’ jakoś nie kontaktują się z prawdziwymi wyznawcami Chrystusa.”(16)

PRZYPISY:

1. The European, „Plugging in to an interconnected future”, 24-30 (1995).

2. Nelson Pacheco, Tommy Blann, Unmasking the Enemy, Arlington, Vermont: Bendan Press, 1994.

3. Omni, październik (1994): 101.

4. Russell Chandler, Doomsday, Ann Arbor, Michigan: Servant Publications, 1993, s. 130-203.

5. Ibid., s. 148-149.

6. Cyt. w: Rene Noorbergen, The Soul Hustlers, Grand Rapids, Michigan: Zondervan, 1976. s. 146.

7. Zob. George King, You Are Responsible, London: The Aetherius Press, 1961, s. 113.

8. Zob. Alexander Hislop, The Two Babylons, Neptune, New Jersey: Loizeaux Brothers, 1959, s. 75.

9. Ibid. s. 103-110; 307-310.

10. John Keel, UFOs: Operation Trojan Horse, New York: Putnam’s Sons, 1970, s. 230.

11. Lynn G. Catoe, UFOs and Related Subjects: An Annotated Bibliography, Detroit: Gale Research Company Book Tower, 1978, s. iv.

12. UFOs: The Hidden Truth, kaseta wideo, New Liberty Videos, 1993.

13. Time, 25 kwiecień (1994): 74.

14. E. R. Hilgard, „Hypnosis gives rise to fantasy and is not a truth serum”, Skeptical Inquirer 5 (1981): 3:26.

15. Cyt. w: Brad Steiger, Revelation: The Divine Fire, Englewood Cliffs, New Jersey: Prentice Hall, 1973, s. 244.

16. William Alnor, UFO’s in the New Age, Grand Rapids, Michigan: Baker, 1992, s. 164-165.

Posted in Bez kategorii | Otagowane: , , , | 2 Comments »

Z demonem sprawa,relacja.

Posted by zenobiusz w dniu 16 Lipiec 2011



  http://www.echochrystusakrola.org/assets/files/2011-06/demon_alkoholizmu.pdf Minął już rok od czasu, kiedy w mojej misyjnej pracy zacząłem pełnid niezwykle trudną i ważną posługę egzorcysty. Ze studiów teologicznych wyniosłem przekonanie, że całą naszą uwagę mamy koncentrowad na osobie Jezusa Chrystusa, natomiast niewłaściwe jest zbytnie podkreślanie istnienia i działania złych duchów. Jednak dopiero od roku, z własnego doświadczenia przekonałem się, że całkowite zapomnienie o istnieniu szatana jest bardzo szkodliwe i wręcz niebezpieczne. Po przyjeździe na nową placówkę misyjną w Doniecku dowiedziałem się, że kilka osób z mojej parafii wybiera się do księdza greko katolickiego – egzorcysty, z prośbą żeby sprawdził, czy ich choroby nie są spowodowane działaniem złego i aby pomodlił się o uzdrowienie. Kiedy słuchałem historii ich nieszczęśd i chorób w swojej nieświadomości bezradnie rozkładałem ręce. Zaniepokojony opowiadaniami o tym, co się dzieje podczas egzorcyzmów, postanowiłem pójśd razem z nimi, aby samemu ocenid czy nie jest to przejaw zbiorowej histerii. Jednak to, co tam zobaczyłem i przeżyłem było dla mnie wielkim duchowym wstrząsem. Po prostu w sposób namacalny doświadczyłem przerażającej obecności złych duchów oraz wszechmocy Jezusa, który przez egzorcystę uwalniał ludzi z szataoskich zniewoleo. Dopiero wtedy prawda o istnieniu złych duchów dotarła do mnie w sposób niemal namacalny, a słowa Jezusa z Ewangelii: „W imię moje złe duchy będą wyrzucad” stały się rzeczywistością. Podczas egzorcyzmu a szczególnie podczas wymawiania imienia Jezusa, Maryi, pokropienia wodą święconą, błogosławieostwa krzyżem lub Biblią, złe duchy reagowały z niezwykłą wściekłością zdradzając w ten sposób swoją obecnośd w człowieku. Oczy opętanych były nienaturalnie szkliste i pełne maniakalnej nienawiści. Widziałem, że złe duchy przebywające w opętanych odznaczają się nadludzką siłą, potrafią rozumied i mówid najrozmaitszymi językami. Reagują z nienawistną agresją wobec kapłanów i rzeczy poświęconych, takich jak medalik, krzyż lub woda święcona. Dopiero wtedy to namacalne doświadczenie obecności złego, w całej pełni uświadomiło mi i, do jakiego przerażającego zniewolenia prowadzi grzech, że szatan istnieje naprawdę

i nienawidzi Pana Jezusa i wszystkich ludzi, że prowadzi on przewrotną politykę ukrywania się i wmawiania ludziom, że nie istnieje. Do tej pory prawda wiary o istnieniu złych duchów była dla mnie teoretyczną możliwością, a słowa Chrystusa z Ewangelii, o walce z mocami ciemności martwą literą. Było mi bardzo głupio, że jako ksiądz w swojej nieświadomości bagatelizowałem sobie obecnośd i działanie szatana. Dopiero bezpośrednia konfrontacja z duchami nieczystymi podczas egzorcyzmów sprawiła, że przebudziłem się z głębokiego duchowego letargu. Dotarła do mnie z całą wyrazistością prawda, że ulegając pokusie życia takiego, jakby Bóg nie istniał, ludzie wierzą, że pieniądze, seks, władza mogą dad im pełnię szczęścia. Odrzucając Boga popadają w niewolę szatana, który prowadzi ich najprostszą drogą do zguby wiecznej. Uświadomiłem sobie wtedy, że jako kapłan i misjonarz muszę pełnid misję Jezusa, który przyszedł, „aby zniszczyd dzieła diabła”, a więc z całą mocą mam rozbudzad w świadomości moich parafian potrzebę coraz pełniejszego jednoczenia się z Chrystusem przez modlitwę i sakramenty oraz koniecznośd walki z szatanem. Do takiej walki wzywa Pismo św., a życie chrześcijaoskie oznacza mówienie zawsze „tak” Chrystusowi i „n „nie” szatanowi. Pracuję w kraju, gdzie od Rewolucji Październikowej panowało komunistyczne imperium zła, które dokonało niewyobrażalnego zniszczenia w sferze duchowej i gospodarczej tamtejszego społeczeostwa. W okresie komunistycznym w krajach byłego ZSRR wymordowano w bestialski sposób około 200 tysięcy kapłanów prawosławnych i katolickich oraz przeszło 20 milionów ludzi wierzących (są to dane z wydanej niedawno książki „Czarna księga komunizmu” napisanej przez francuskich historyków). Wszędzie tam, gdzie jest radykalna negacja i nienawiśd do Boga i Kościoła, mamy do czynienia z niszczącą działalnością diabła. Wszędzie tam, gdzie wiara w Jezusa jest zwalczana ze świadomą nienawiścią, mamy do czynienia z bezpośrednim działaniem szatana. W tym kontekście słowa papieża Pawła VI, które wypowiedział w 1972 roku stały się dla mnie niezwykle aktualne i żywe. Papież mówił, że: „Jedną z największych potrzeb Kościoła jest obrona przed tym złem, które nazywamy złym duchem. Wiemy, że ten ciemny i niepokojący byt istnieje naprawdę i ze swoją zdradziecką przebiegłością wciąż działa. Jest to nieprzyjaciel ukryty, który zasiewa błędy i niepowodzenia w historii ludzkiej.” Od tamtego doświadczenia z nową wrażliwością patrzyłem na moich parafian. Już nie tylko teoretycznie, ale praktycznie zacząłem rozróżniad normalną działalnośd szatana, (czyli pokusy), od jego działań nadzwyczajnych. Najcięższą formą nadzwyczajnych diabelskich działao są opętania. Polegają one na stałej obecności szatana w ludzkim ciele, który czasami powoduje u opętanego blokadę woli, umysłu lub uczud. Ten stan najczęściej objawia się, w gwałtownych bluźnierczych reakcjach na świętośd, w posługiwaniu się obcymi językami, których dana osoba nigdy się nie uczyła, w nadludzkiej sile i wiedzy paranormalnej. Szatan może nękad również ludzi przez dolegliwości zewnętrzne, takie jak uderzenia, pobicia, upadki i przesuwania przedmiotów. Może również gnębid człowieka obsesyjnym myśleniem, lękiem oraz najbardziej absurdalnymi i bluźnierczymi pokusami. Przekonałem się, że tam gdzie zanika wiara, dolegliwości diabelskie stają się coraz bardziej rozpowszechnione. Najczęstszymi grzechami, które oddają ludzi pod panowanie złego aż do opętania włącznie, to pornografia, gwałty, perwersje seksualne, zbrodnia aborcji, nienawiśd, narkomania, alkoholizm, praktykowanie magii, okultyzmu, wywoływanie duchów, przynależnośd do masonerii lub uczestniczenie w różnego rodzaju sektach orientalnych i satanistycznych. W ciągu ostatniego roku zgłosiło się do mnie wiele osób z prośbą o modlitwę o uwolnienie i egzorcyzmy. Zdaję sobie sprawę z tego, że należy zachowad wielką ostrożnośd przy podejmowaniu diagnozy, czy to jest opętanie czy też jakaś psychiczna choroba. Najlepszym sposobem diagnozowania przy pierwszym spotkaniu jest sam egzorcyzm. Ponieważ podczas egzorcyzmu, jeżeli w człowieku jest obecny zły duch, to doznaje on straszliwych cierpieo i w ten sposób jest zmuszony ujawnid swoją obecnośd. Widad wtedy jak wezwanie imienia Jezusa, Maryi, woda święcona, krzyż, kadzidło lub relikwie dosłownie „parzą” złego ducha doprowadzając go do wściekłości. Egzorcyzm nie działa jednak na sposób magiczny; aby osiągnął zamierzony skutek musi byd współpraca ze strony osoby opętanej. Konieczna jest wcześniejsza generalna spowiedź, gorąca modlitwa i pragnienie całkowitego oddania się Bogu. Jedną z bardzo istotnych przeszkód w uwolnieniu jest traktowanie egzorcysty, jako uzdrowiciela, a nie, jako kogoś, kto działa w imieniu i mocą Chrystusa żyjącego w Kościele. Z tego powodu staram się, przychodzących do mnie ludzi, uczyd miłości i wielkiego szacunku do Kościoła, ponieważ bez wiary w Kościół, uzdrawiająca moc miłości Chrystusa nie dotrze do naszych serc. Zdarza się, że w trudniejszych przypadkach egzorcyzmy muszą byd powtarzane przez tygodnie a nawet miesiące. Im cięższy przypadek tym więcej wymaga modlitwy i czasu na znalezienie głównej przeszkody, która uniemożliwia dostęp dla uzdrawiającej łaski Jezusa. Okazuje się, że długi czas egzorcyzmowania staje się dobrodziejstwem dla rodziny i przyjaciół, gdyż mobilizuje ich do intensywnej modlitwy y i pomaga w doświadczeniu nadprzyrodzonej rzeczywistości. Bóg dopuszcza zło, aby doprowadzid ludzi do większego dobra. W wielu wypadkach główne korzenie zła tkwią w grzechach wielkiej niesprawiedliwości, okultyzmu lub w braku przebaczenia. Trzeba koniecznie oddalid wszystkie urazy i przebaczyd z całego serca wszystkim, którzy nam zawinili i dopiero wtedy nastąpi całkowite uwolnienie. W wielu przypadkach nie potrzeba egzorcyzmów, lecz radykalnego nawrócenia przez szczerą spowiedź, modlitwę i post. Jest to nieodzowny warunek pełnego uzdrowienia. Jedną z osób, którą egzorcyzmowałem była Swietłana. Przyszła do mojej parafii dwa lata temu. Została ochrzczona jeszcze, jako dziecko jednak wychowywała się bez Boga. Jej dorosłe już córki, po nawróceniu regularnie przystępowały do sakramentów i żarliwie prosiły Boga o łaskę nawrócenia dla mamy. I rzeczywiście stało się, że pewnego dnia Swietłana przyszła do kościoła i postanowiła rozpocząd żyd wiarą, modląc się i słuchając Bożego Słowa. Od 9 lat głównym jej problemem był alkoholizm. Wielokrotnie podejmowała próby całkowitego zerwania z piciem alkoholu, niestety bezskutecznie, nałóg okazywał się silniejszy od jej dobrej woli. Wielokrotnie wyrzucano ją z pracy za pijaostwo. Najgorsze ciągi alkoholowe pojawiały się w okresach Wielkiego Postu, Wielkanocy i Bożego Narodzenia. Nieudane próby trzeźwienia prowadziły ją do dalszych załamao i myśli samobójczych. Jesienią ubiegłego roku zdecydowała się pójśd do księdza eg zorcysty, gdzie po raz pierwszy w życiu przystąpiła do spowiedzi i Komunii św. Podczas egzorcyzmu zły duch został zdekonspirowany. Zareagował z niespotykaną wściekłością. Stało się oczywiste, że Swietłana jest zniewolona przez złego ducha. Pojawiła się, więc nadzieja na całkowite uzdrowienie. Niestety tym razem egzorcyzmy nie doprowadziły do całkowitego uwolnienia. Zły swoją perfidną grą tylko symulował, że opuścił Swietłanę. Początkowo wydawało się, że już jest wszystko dobrze, jednak po krótkim czasie Swietłana na nowo wpadła w ciąg alkoholowy. Na początku Wielkiego Postu 1998 roku jej kryzys osiągnął swoje apogeum. Córki i cała nasza wspólnota parafialna otaczały ją nieustanną modlitwą. Kiedy córki przyprowadzały ją na niedzielną Mszę św. wystarczył moment nieuwagi, aby szatan wyprowadził ją z kościoła do najbliższej meliny. W czasie, kiedy całymi tygodniami piła, domownicy nie przestawali się modlid różaocem i koronką do Bożego Miłosierdzia. Podczas tej modlitwy jej zachowanie było takie samo jak podczas egzorcyzmów. Zły rzucał ją na podłogę, z wściekłością i dzikim wrzaskiem bluźnił, a palce rąk przypominały łapy drapieżnika. Kiedy domownicy modlili się w dłoniach mieli krzyże. Wtedy rozwścieczony szatan coraz głośniej krzyczał i jakby prosił, żeby zaprzestad modlitwy, obiecując, że już się wynosi. Oczywiście było to jego przewrotne kłamstwo. Co więcej, wzbudził w Swietłanie paniczny strach przed spowiedzi ą i przede mną. Podczas jednego z egzorcyzmów w lipcu tego roku doszedłem do przekonania, że jest w Swietłanie jakaś blokada, która uniemożliwia dostęp dla łaski Chrystusa. Zacząłem pytad, czy na spowiedzi wyznała wszystkie grzechy. Początkowo odpowiadała, że tak. Jednak z uporem ponawiałem pytania. Wtedy wyznała, że w głębi swego serca nie przebaczyła wielkiej krzywdy, jaką doznała od swego zmarłego już męża. Po sakramencie pokuty kolejny raz zacząłem modlid się egzorcyzmem nad Swietłaną oraz odprawiłem Mszę św. z prośbą o jej uzdrowienie. Poleciliśmy Panu Jezusowi wszystkich zebranych oraz naszych zmarłych przodków. Po Mszy św. było wystawienie Najświętszego Sakramentu, z modlitwami uwielbienia, dziękczynienia. Wtedy do Pana Jezusa obecnego w monstrancji podeszła Swietłana. Wszyscy otoczyliśmy ją serdeczną modlitwą, prosząc Ducha Św. o światło i Jego zwycięstwo. Śpiewaliśmy pieśni wielbiące Jezusa i Matkę Najświętszą. Nagle, pod działaniem Ducha Św. zrozumiałem jak się nazywa zły duch przebywający w Swietłanie. Nazywając go po imieniu, nakazałem mu mocą Jezusa, aby ją opuścił. Dopiero wtedy po gwałtownych konwulsjach, nastąpiła jego ostateczna kapitulacja. Po chwili ciszy Swietłana podniosła się jak nowo narodzona, z twarzą promieniującą radością spokojnie usiadła i modliła się wielbiąc Pana. Pod koniec modlitwy dziękczynnej upadła na kolana przed Najświętszym Sakramentem i ze łzami radości dziękowała słowami: „Panie, dziękuję i uwielbiam Cię za to, że uwolniłeś mnie od niewoli szatana i na dodatek uzdrowiłeś moje chore kolano, na które od wielu lat bardzo cierpiałam.” W ten sposób Zmartwychwstały Jezus objawia swoją miłośd w mojej wspólnocie parafialnej, uwalnia od panowania złych duchów i daje prawdziwą wolnośd i radośd życia. Myślę, że trzeba sobie i innym ciągle przypominad, że najlepszym zabezpieczeniem przed podstępami i atakami szatana jest to wszystko, co przyczynia się do pogłębienia naszej jedności z Jezusem, a więc modlitwa, asceza, praca wykonywana z wiarą i miłością oraz sakramenty pokuty i Eucharystii. Św. Tomasz podkreśla w szczególności moc Eucharystii stwierdzając: „Jak lwy zionące ogniem wracamy od tego stołu, stając się postrachem dla demona.” Natomiast, św. Ludwik Maria Grignion de Montfort pisze o niezwykłej mocy Matki Bożej nad demonami: „Bóg dał Maryi tak wielką władzę nad szatanami, że, jak często sami zmuszeni byli wyznad ustami opętanych, obawiają się więcej jednego Jej westchnienia za jakąś duszę, niż modlitw wszystkich świętych, i jednej Jej groźby, niż wszystkich innych mąk.” Trzeba, więc każdego dnia ponawiad akt oddania się Maryi w jej macierzyńską niewolę miłości. Ks. Włodzimierz Dziduch (Towarzystwo Chrystusowe)

Posted in Bez kategorii | Otagowane: , , , | Leave a Comment »

Świadectwo Egzorcysty

Posted by zenobiusz w dniu 16 Lipiec 2011


Posted in Bez kategorii | Otagowane: , , | Leave a Comment »

Kręgi zbożowe,dla UFO maniaków,zacznijcie myśleć,nim będzie dla was za późno.

Posted by zenobiusz w dniu 15 Lipiec 2011


Kręgi zbożowe – z tej czy nie z tej ziemi?

Ostatnie uaktualnienie – 7 Czerwca 2011.

http://proroctwa.com/kregi-zbozowe.htm

 

Wygląda na to, że owe obrazki są wyraźnie z tej ziemi, nie są niczym ciekawym a zwłaszcza niczym nie znanym. Nie ma się więc czym podniecać! Nic nie wskazuje w ich treści na gości z kosmosu jako autorów.  Wszystko wskazuje na czystą New Age, globalistyczną NWO ohydną i jak zawsze kłamliwą propagandę.

Nie wiemy tylko jak oni to robią, ale wiemy mniej więcej kto, w jakim celu i z czyjego rozkazu!

Chyba, że żydomasoneria już zawładnęła całym wszechświatem i nawet UFO jest im posłuszne. Ale, że UFO to szatan i demony, więc trudno w tej kwestii widzieć jakiekolwiek inne opcje.

Symbolizm szatański jest oczywisty i jestem pewien, że rozkazy idą z góry, czyli od szatana na dół, do ślepych wykonawców kłamliwej propagandy szatańskiej. Jest wprost nie do uwierzenia, że ludzie ci znając rzetelność przekazów biblijnych tak łatwo dają się zwodzić szatanowi.

Objawienie wyraźnie mówi, że… szatan zwodzi całą ziemię.

Nie będę zanudzał wieloma danymi. Proszę sobie sprawdzić kilka źródeł.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Kr%C4%99gi_zbo%C5%BCowe

http://www.google.com.au/search?q=ufo+kr%C4%99gi+zbozowe&ie=utf-8&oe=utf-8&aq=t&rls=org.mozilla:en-US:official&client=firefox-a

Ja ze swojej strony chciałbym się nieco bliżej przyjrzeć tym rysunkom oraz je… skomentować. :-)

Proletariusze wszyscy krajów łączcie się. Obrazek prosto z Moskwy. Czyżby rzeczywiście Lenin był wiecznie żywy!?

Menora doczekała się kręgu zbożowego. Teraz juz wiemy, jakiego wyznania są alieny. Czysty Judaizm.

Mało, że mamy Judaizm, to najwyraźniej zabarwiony kabałą! Ciekawe, kiedy zaczną nas… czarować?

Zwykła pięcioramienna okultystyczna gwiazda w okręgu.

Jakaś pięcioramienna gwiazda w okręgu na tle słońca. Tym razem rumieńców nabiera Masoneria i satanizm.

Za to tutaj mamy wyraźnie zabarwienie syjonistyczne. Gwiazda Dawida – najnowszy model!

Symbol słońca? Hmmmm… .

Najnowsza wersja wszechwidzącego oka Horusa. Ponownie wyraźnie ślady masońskie.

Niewielu to tak opisało, jak ja to widzę, ale moim zdaniem jest to egipski żuk skarabeusz, toczący kulkę z kału bydlęcego.

Mity egipskie… nostalgia za czarami starożytnego Egiptu!?

Tutaj to już całkiem ciekawie – dwie pięcioramienne gwiazdy w kołach oraz tzw. ankh z lewej poniżej. Symbol życia wiecznego według mitologii egipskiej. Używany także przez Kościół Katolicki. Czyli księża już na… księżycu!?

Najwyraźniej żywe zaangażowanie Kościoła w UFO!

Klasyczny symbol NWO. Piramida ze słońcem na drugim planie. Globalizacja się nam nisko kłania.

Gdyby ktokolwiek miał jakieś wątpliwości, ‚UFO-ki’ dołożyły dla naszej ‚przyjemności’ oko Horusa.

Tutaj czysta propaganda UFO. Łącząc to wszystko razem – UFO rządy i religie są zjednoczone w kierunku NWO!

Tutaj już sam nie wiem, zdecydowanie religijne motywy.


Ponownie dwie pięcioramienne gwiazdy w okręgu.

I jeszcze więcej poniżej naciśnij na tę ikonkę – zobaczysz nieco więcej na dużym obrazie..

Wygląda na to, że owe obrazki są wyraźnie z tej ziemi, nie są niczym ciekawym a zwłaszcza niczym nie znanym. Nie ma się więc czym podniecać! Nic nie wskazuje w ich treści na gości z kosmosu jako autorów.  Wszystko wskazuje na czystą New Age, globalistyczną NWO ohydną i jak zawsze kłamliwą propagandę.

Nie wiemy tylko jak oni to robią, ale wiemy mniej więcej kto, w jakim celu i z czyjego rozkazu!

Chyba, że żydomasoneria już zawładnęła całym wszechświatem i nawet UFO jest im posłuszne. Ale, że UFO to szatan i demony, więc trudno w tej kwestii widzieć jakiekolwiek inne opcje.

Symbolizm szatański jest oczywisty i jestem pewien, że rozkazy idą z góry, czyli od szatana na dół, do ślepych wykonawców kłamliwej propagandy szatańskiej. Jest wprost nie do uwierzenia, że ludzie ci znając rzetelność przekazów biblijnych tak łatwo dają się zwodzić szatanowi.

Objawienie wyraźnie mówi, że… szatan zwodzi całą ziemię.

Całą ziemię czyli:

  • władców ziemi
  • religie
  • naukę (ewolucja i wielki wybuch)
  • wielki biznes
  • media światowe
  • farmakologia
  • medycyna

Biblia jak zwykle ma rację – jesteśmy zwodzeni przez te same niewidzialne istoty, które nadal się przed nami ukrywają.Dlaczego? Ponieważ nie maja nam niczego dobrego do zaoferowania. Znacznie więcej szczegółów znajdziesz w tych linkach.

Napisano: 7 Czerwca 2011

Ostatnie uaktualnienie: 7 Czerwca 2011

Posted in Bez kategorii | Otagowane: , , , | 1 Comment »

Ważny tekst,prawda o UFO,dla czytających nie tylko nagłówki.

Posted by zenobiusz w dniu 15 Lipiec 2011


 Oto broń,której boi się UFO.Dla chcących walczyć.

http://samotnywilk2011.wordpress.com/2011/07/10/orgonbustery-a-ufo-co-szykuje-sie-w-polskiej-zagrodzie/Wiadomości ze świata

Bracia, trzeźwi bądźcie i czuwajcie, bo przeciwnik wasz, diabeł, krąży jak lew ryczący, szukając kogo by pożreć. (1 P 5. 8-9)

http://wiadomosci.monasterujkowice.pl/?p=2219

Prawosławne rozumienie niezidentyfikowanych obiektów latających (UFO)

październik 27th, 2009Po polsku

ufo1

Zanim więc przejdziemy do kwestii, czym jest UFO naprawdę, powinniśmy zapoznać się z faktami dotyczącymi natury i wiarygodności badań, które były prowadzone w tej dziedzinie. Czy rzeczywiście istnieje coś „tam”, na niebie, czy też jest to wynik wypaczonego postrzegania oraz psychologicznego i pseudoreligijnego dążenia, by „przyjmować pragnienie za realność”?
Dziesięciolecia po zakończeniu drugiej wojny światowej stały się widownią nie tylko burzliwego rozwoju różnych wschodnich kultów religijnych oraz ich rosnącego wpływu na Zachodzie. Ujrzały one również narodziny i rozwój innego zjawiska, na pierwszy rzut oka wydawałoby się zupełnie nie związanego z religią, lecz po bliższym zbadaniu okazującego się – podobnie jak wschodnie kulty – znakiem „ery postchrześcijańskiej” i „nowej świadomości religijnej”. Owo zjawisko to „niezidentyfikowane obiekty latające”, które rzekomo miały być obserwowane niemal we wszystkich zakątkach świata od czasu, kiedy w 1947 roku zauważono pierwszy „latający talerz”.
Właściwe człowiekowi łatwowierność oraz zabobonność, charakterystyczne dla naszych czasów nie mniej niż dla innych momentów historii, doprowadziły do tego, że zjawisko to powiązano z „orszakiem z psychów” okrążającym kulturalny świat. Jednak zainteresowanie tym problemem przejawili również ludzie w miarę poważni i odpowiedzialni; państwowe placówki zorganizowały odpowiednie badania, a niektórzy uczeni napisali nawet książki na ten temat. Badania te nie osiągnęły pozytywnego rezultatu, jeśli chodzi o poznanie obiektów jako rzeczywistości fizycznej. Jednakże najnowsze teorie, wysunięte przez grupę uczonych dla wyjaśnienia owego fenomenu, wydają się być bliższe zadowalającego wyniku niż teorie wcześniejsze. Otóż najnowsze teorie doprowadzają nas do „granic rzeczywistości” (taki tytuł nosi zresztą jedna z nowszych książek naukowych na ten temat) – do granicy między rzeczywistością psychiczną a duchową, do zbadania której uczeni ci nie posiadają już naukowych instrumentów. Bogactwo wiedzy zawartej w Piśmie Świętym oraz w pismach Ojców Kościoła, a odnoszącej się właśnie do tej drugiej rzeczywistości, daje chrześcijaninowi uprzywilejowaną pozycję i wyjątkową możliwość, by móc ocenić te nowe hipotezy oraz samo zjawisko UFO w ogóle.
Chrześcijanin jednak mniej niż samymi fenomenami zainteresowany jest rodzajem umysłowości, mentalnością, jaka jest z nimi związana: jak ludzie najczęściej objaśniają UFO i dlaczego? Jednym z pierwszych, którzy w taki właśnie sposób podeszli do tego zjawiska w swych pracach naukowych, był wybitny szwajcarski psycholog Carl Gustaw Jung. W swojej książce z 1959 roku zatytułowanej Latające talerze: współczesny mit o rzeczach widzianych na niebie wyjaśnia te fenomeny przede wszystkim jako zjawisko o znaczeniu psychologicznym i religijnym. I choć sam nie próbuje zgłębiać ich jako „rzeczywistości obiektywnej”, niemniej prawidłowo wskazuje na tę sferę ludzkiej wiedzy, do której one rzeczywiście się odnoszą. Współczesne badania, chociaż ich punktem wyjścia była „obiektywna”, a nie psychologiczna strona problemu, nieuchronnie doszły do konieczności wysunięcia „psychicznej” hipotezy dla wyjaśnienia owego zjawiska.
Jeżeli chcemy zająć się zjawiskiem UFO z religijnego i psychologicznego punktu widzenia, powinniśmy przede wszystkim przemyśleć historię problemu za pomocą tych terminów, w jakich zwykle objaśniali zjawisko „latających talerzy” ci, którzy wierzyli w ich istnienie, od czasu pierwszych obserwacji w latach 40. Co ludzie gotowi byli zobaczyć na niebie? Odpowiedź na to pytanie znaleźć można w krótkim przeglądzie popularnej literatury fantastyczno-naukowej.
1. Duch fantastyki naukowej
Historycy fantastyki naukowej zazwyczaj sytuują jej narodziny na początku XIX stulecia. Niektórzy upatrują jej źródeł w opowiadaniach Edgara Allana Poego, łączących w sobie realizm opisu z „tajemną” i okultystyczną treścią. Inni za pierwszego twórcę fantastyczno-naukowego uważają angielską pisarkę Mary Wollstonecraft Shelley (żonę poety Percy B. Shelleya); jej Frankenstein albo współczesny Prometeusz, wiążący fantastykę naukową z okultyzmem, stal się z czasem punktem odniesienia dla wielu dzieł tego gatunku.
Typowe książki fantastyczno-naukowe pojawiły się jednak później, pod koniec XIX i na początku XX w, poczynając od Julesa Verne’a i Herberta Wellsa, aż po współczesnych autorów. Z podrzędnego gatunku literackiego, charakterystycznego dla amerykańskich „makulaturowych” wydawnictw periodycznych lat 30. i 40., fantastyka naukowa przeistoczyła się w następnych dziesięcioleciach w pełni uznany i szanowany na świecie gatunek literacki. Poza tym wiele obrazów filmowych, które osiągnęły niesłychany sukces, pokazuje, jak duch fantastyki naukowej zawładnął wyobraźnią szerokich mas. Tanie i sensacyjne filmy science-fiction z lat 50. ustąpiły miejsca modnym i „ideowym” obrazom w rodzaju Odysei kosmicznej 2001, Gwiezdnych wojen czy Bliskich spotkań trzeciego stopnia, nie wspominając już o najpopularniejszym i najdłuższym z telewizyjnych seriali – Gwiezdnym safari.
Duch fantastyki naukowej wypływa z filozofii czy też ideologii, która częściej pozostaje w domyśle niż jest wyrażona bezpośrednio w słowach, z którą zgadzają się praktycznie wszyscy twórcy science-fiction. Filozofię tę można z grubsza zawrzeć w następujących stwierdzeniach:
1. Religia – w tradycyjnym sensie – jest nieobecna albo traktowana powierzchownie lub błędnie. Ten gatunek literacki sam w sobie jest bez wątpienia produktem ery „postchrześcijańskiej” (co widać już w utworach Poego i Shelley). W fantastyce naukowej wszechświat przedstawiany jest w sposób całkowicie świecki, choć niekiedy z mistycznymi elementami wschodnimi bądź okultystycznymi. „Bóg”, jeżeli w ogóle jest wspominany, to jedynie jako nieokreślona i bezosobowa siła (na przykład „Moc” w Gwiezdnych wojnach – energia kosmiczna, posiadająca zarówno swoją dobrą, jak i złą stronę). Rosnąca fascynacja współczesnego człowieka tematyką science-fiction to najlepsze świadectwo zagubienia tradycyjnych wartości religijnych.
2. W centrum fantastyczno-naukowego Wszechświata (w miejscu nieobecnego Boga) pojawia się człowiek – zwykle nie taki, jakim jest obecnie, lecz taki, jakim „stanie się” w przyszłości, zgodnie ze współczesną mitologią ewolucji. I chociaż w bohaterach fabuł science-fiction można jeszcze zobaczyć ludzi, to cały wysiłek autora skupia się na ich kontaktach z „super-manami” („nadludźmi”) różnego typu – od „wyżej rozwiniętych ras” przyszłości (a niekiedy i przeszłości) do przybyszów z innych galaktyk. Idea możliwości istnienia „wysoko rozwiniętego” rozumnego życia na innych planetach stała się częścią świadomości współczesnego człowieka w tak wielkim stopniu, że nawet poważne rozprawy naukowe (i półnaukowe) traktują ją jako coś zrozumiałego samo przez się. Jedna z popularnych serii książkowych (Erich von Daniken, Bogowie z kosmosu) przedstawia przypuszczalne świadectwa obecności w dawnych dziejach ludzkości „pozaziemskich istot”, czyli „bogów”, którym przypisane zostaje nagłe przebudzenie rozumu w człowieku, tak trudne do wyjaśnienia na gruncie zwykłej teorii ewolucji. Poważni uczeni w Związku Sowieckim zastanawiają się nad tym, czy zniszczenie Sodomy i Gomory nastąpiło w wyniku wybuchu nuklearnego, czy „pozaziemskie” istoty już przed wiekami odwiedzały Ziemię, czy Jezus Chrystus był „kosmonautą” i czy dziś, być może, nie stoimy u progu „drugiego przyjścia” rozumnych istot z przestrzeni kosmicznej17 . Nie mniej szacowni uczeni na Zachodzie tak bardzo wierzą w istnienie „pozaziemskich istot rozumnych”, że już od osiemnastu lat próbują nawiązać z nimi kontakt za pomocą radioteleskopów, obecnie zaś co najmniej w sześciu miejscach naszej planety astronomowie prowadzą poszukiwania rozumnych sygnałów z kosmosu. Z kolei współcześni „teologowie” protestanccy i katoliccy, którzy przywykli podążać za nauką, dokądkolwiek by ona prowadziła, debatują nad nowymi problemami w dziedzinie „ekzotologii” („teologii przestrzeni kosmicznej”), dotyczącej możliwej natury „pozaziemskich ras”18. Nie da się zaprzeczyć, że świat, który powołał do życia fantastykę naukową, posiada nieodpartą siłę przyciągania nawet dla wielu uczonych mężów naszych czasów.
Przyszłe „wyewoluowane” istoty w literaturze science-fiction niezmiennie przedstawiane są jako te, które „przerosły” ograniczenia współczesnego człowieczeństwa, zwłaszcza granice „osobowości”. Podobnie jak „Bóg” fantastyki naukowej, człowiek stał się zadziwiająco bezosobowy. W książce Arthura Clarka Koniec dzieciństwa nowa rasa ludzka podobna jest do dzieci, lecz z twarzami pozbawionymi oznak indywidualności; są oni już przygotowani, by poprowadzono ich przez dalsze „ewolucyjne” transformacje, żeby w końcowym rezultacie stać się bezosobowym „nadrozumem”. W ogóle literatura science-fiction, w odróżnieniu od chrześcijaństwa (za to w zgodzie z niektórymi szkołami wschodniej myśli), postrzega „ewolucyjny rozwój” oraz „duchowość” jako wciąż wzrastającą depersonalizację.
3. Fantaści widzą przyszłość świata i ludzkości jako „projekcje” dzisiejszych odkryć naukowych. W gruncie rzeczy jednak te „projekcje” zadziwiająco przypominają codzienną rzeczywistość okultystycznych i otwarcie demonicznych doświadczeń wielu wieków. Wśród cech, które posiadają „wysoko rozwinięte” istoty przyszłości, znajdziemy między innymi: telepatię, umiejętność lewitowania, materializowania i dematerializowania, zmieniania widzialnej formy rzeczy lub stwarzania iluzorycznych scen czy istot siłą „czystej myśli”, zdolność poruszania się z szybkością o wiele przewyższającą możliwości współczesnej techniki, opanowywania ciał mieszkańców Ziemi; a także rozwijanie „duchowej” filozofii, jaka „przewyższy wszystkie religie” i obiecuje stan, w którym „rozwinięte istoty rozumne” nie będą już więcej zależne od materii. Wszystko to są typowe chwyty i obietnice czarowników i biesów. W nowej książce na temat historii science-fiction zauważono, że „współczesnym aspektem fantastyki naukowej jest dążenie do wyjścia poza granice normalnego doświadczenia [...] za pośrednictwem wyobrażenia osób i zdarzeń, które pokonują granice czasu i przestrzeni w takim sensie, w jakim je znamy”. Scenariusze Gwiezdnego safari czy innych historii science-fiction, z ich futurologicznymi „naukowymi” wynalazkami, czyta się niekiedy jak urywki z żywotów dawnych świętych prawosławnych, w których opisywano działanie czarowników w czasach, gdy czarownictwo było jeszcze jednym z głównych przejawów pogańskiego życia. W ogóle fantastyka naukowa nie jest ani za bardzo naukowa, ani futurologiczna – już prędzej cofa się ona do „mistycznych” źródeł współczesnej nauki, do nauki przedoświeceniowej, która jest znacznie bliższa okultyzmowi. Ta sama praca na temat historii science-fiction stwierdza, że „korzenie fantastyki naukowej, jak i korzenie samej nauki, tkwią w magii i mitologii”. Dzisiejsze badania i eksperymenty w dziedzinie „parapsychologii” także wskazują na postępujące przenikanie się nauki i okultyzmu – jest to wizja, z którą fantastyka naukowa znajduje się w pełnej zgodzie.
Science-fiction w Związku Sowieckim (gdzie gatunek ten jest popularny tak samo jak na Zachodzie, choć rozwija się nieco inaczej) zajmuje się tymi samymi problemami, co i na Zachodzie. W ogóle tematyka „metafizyczna” w sowieckiej fantastyce naukowej (która rozwija się pod bacznym okiem cenzorów-materialistów) ewoluuje pod wpływem zachodnich autorów lub pod bezpośrednim oddziaływaniem hinduizmu, jak w przypadku pisarza Iwana Jefremowa. Czytelnik literatury science-fiction, mówiąc słowami Grebensa, „pozostaje z całkowicie chwiejną sposobnością krytycznej oceny różnicy między nauką a magią, między uczonym a czarownikiem, między przyszłą realnością a fantazją”. ”Fantastyka naukowa i na Wschodzie, i na Zachodzie – twierdzi tenże autor – dowodzi, podobnie jak inne aspekty współczesnej kultury, że najwyższym stopniem humanizmu jest okultyzm”19 .
4. Fantastyka naukowa, jako gatunek futurologiczny, niemal z samej swojej natury skłania się ku utopii; wiele powieści lub opowiadań jest w całości wypełnionych opisem doskonałych społeczeństw przyszłości, w większości pozostałych zaś autorzy mówią o „ewolucji” współczesnego społeczeństwa, prowadzącej je do czegoś wyższego, lub o spotkaniach z wyżej rozwiniętymi cywilizacjami, które przynoszą nadzieję na rozwiązanie dzisiejszych problemów i poradzenie sobie ze wszystkimi niedostatkami ludzkości. „Doskonałe istoty” z przestrzeni kosmicznej często posiadają zdolność „wszechwiedzy”, zaś lądowania statków kosmicznych na Ziemi często zapowiadają „apokaliptyczne” zdarzenia – zazwyczaj zstąpienie życzliwych istot, które chcą kierować ludźmi w ich „ewolucyjnym doskonaleniu się”.
Można powiedzieć, że literatura science-fiction XX wieku jest wymownym znakiem utraty chrześcijańskich wartości i chrześcijańskiego spojrzenia na świat; stała się ona potężnym środkiem rozpowszechniania niechrześcijańskiej filozofii oraz poglądów na życie i na historię, pozostając w gruncie rzeczy pod nieskrywanym lub zamaskowanym wpływem okultyzmu i wschodnich religii; w krytycznym czasie kryzysów oraz stanów przejściowych ludzkości stała się ona główną siłą, zmuszającą do nadziei czy nawet do oczekiwania na „gości z kosmosu”, którzy rozwiążą wszystkie problemy ludzkości i powiodą człowieka ku nowemu „kosmicznemu” wiekowi w historii. I chociaż na pozór literatura science-fiction nie jest religijna, lecz naukowa, to w rzeczywistości jest ona jedną z głównych form apostolstwa (w świeckiej formie) owej „nowej świadomości religijnej”, która zaleje ludzkość w miarę ustępowania chrześcijaństwa.
Należy koniecznie o tym wszystkim pamiętać, gdy przystępujemy do analizowania rzeczywistych informacji o pojawieniu się „niezidentyfikowanych obiektów latających”, stanowiących zadziwiającą odpowiedź na pseudoreligijne nadzieje, jakie nagromadziły się w człowieku ery „postchrześcijańskiej”.
2. Spotkania z UFO i ich naukowe badania
Chociaż fantastyka w pewien sposób przygotowała ludzi na pojawienie się UFO, nie możemy oczywiście przy „obiektywnej” ocenie rzeczywistości tego zjawiska opierać się na literaturze bądź na ludzkich nadziejach i pragnieniach. Zanim więc przejdziemy do kwestii, czym jest UFO naprawdę, powinniśmy zapoznać się z faktami dotyczącymi natury i wiarygodności badań, które były prowadzone w tej dziedzinie. Czy rzeczywiście istnieje coś „tam”, na niebie, czy też jest to wynik wypaczonego postrzegania oraz psychologicznego i pseudoreligijnego dążenia, by „przyjmować pragnienie za realność”?
Zasługujący na zaufanie opis fenomenu UFO przedstawił francuski uczony, który mieszka obecnie w Kalifornii – dr Jean Yallee, uchodzący za wysokiej klasy specjalistę w dziedzinie astrofizyki i cybernetyki oraz związany od wielu już lat z naukową analizą problemu UFO. Jego świadectwo jest dla nas szczególnie cenne również z tego powodu, że badał on uważnie spotkania z UFO poza Stanami Zjednoczonymi, zwłaszcza we Francji, i dzięki temu może nakreślić obiektywną międzynarodową mapę rozprzestrzeniania się tego zjawiska20 .
Doktor Yallee uważa, że chociaż niezidentyfikowane obiekty latające były widywane od czasu do czasu w minionych wiekach, to ich „współczesna historia”, jako masowego zjawiska, zaczyna się bezpośrednio po drugiej wojnie światowej. Ameryka zaczęła interesować się nimi po zaobserwowaniu ich w 1947 roku, jednak w Europie już wcześniej widziano kilka razy dziwne, świecące obiekty, którymi, jak się wydawało, kierowały istoty rozumne. W 1946 roku, zwłaszcza w lipcu, miała miejsce cała seria spotkań z nimi w Szwecji i innych krajach Europy Północnej. Obiekty zauważone podczas tej „skandynawskiej fali” brano początkowo za „meteory”, potem za „rakiety” (lub „przywidzenia rakiet”) czy „bomby”, w końcu zaś za „powietrzne statki nowego typu”, zdolne do niezwykłych manewrów na niebie i nie pozostawiające śladów na ziemi, nawet jeżeli przypuszczano, że lądowały. Prasa europejska była pełna doniesień o tej fali dziwnych obserwacji, a w Szwecji mówiono o nich wszędzie; zarejestrowano około tysiąca przypadków zaobserwowania nieznanych obiektów, lecz ani razu nie została wysunięta hipoteza o ich „pozaziemskim” czy „międzyplanetarnym” pochodzeniu. Doktor Yallee uważa, że powodem owej „fali” były istniejące, lecz nierozpoznane obiekty, a nie jakiekolwiek wcześniejsze „słuchy o UFO” czy „oczekiwanie gości z kosmosu”. W kolejnych „falach latających talerzy” dostrzega on brak związku między wzrastającą popularnością fantastyki naukowej a szczytem aktywności UFO; wcześniej „fal latających talerzy” nie obserwowano, chociaż ogólna panika w Ameryce, jaka wybuchła po audycji radiowej Orsona Wellsa Wojna światów (według utworu Herberta George’a Wellsa), miała miejsce w 1938 roku. Doktor Yallee dochodzi do wniosku, że „narodziny, rozwój i rozprzestrzenienie się fenomenu UFO są zjawiskiem obiektywnym, niezależnym od świadomego czy nieświadomego wpływu świadków oraz od ich reakcji na obiekty”.
Pierwsze spotkanie, którego relacja stała się własnością publiczną, miało miejsce w Ameryce. Komiwojażer lecący własnym samolotem zauważył dziesięć dyskopodobnych przedmiotów, przypominających nieco talerze przelatujące obok gór w stanie Waszyngton. Jego opowieść podchwyciły gazety i tak zaczęła się „era latających talerzy”. Interesujące jest jednak, że nie była to pierwsza tego typu obserwacja w Ameryce: kilka przypadków nigdzie nie opublikowanych miało miejsce parę miesięcy wcześniej. Fala UFO przetoczyła się także przez Węgry w czerwcu 1947 roku (zanotowano pięćdziesiąt informacji na ten temat). Wszystkich tych spotkań i obserwacji nie można uważać jedynie za rezultat histerii. Przypadków zaobserwowania UFO w 1947 roku w Ameryce było szczególnie wiele, zwłaszcza w czerwcu, lipcu i sierpniu. I chociaż niektóre gazety zaczynały nieśmiało pisać o „międzyplanetarnych gościach”, to jednak uczeni nie traktowali tych doniesień serio – przypuszczano, że są to produkty wysoko rozwiniętej ludzkiej techniki, najprawdopodobniej amerykańskiej, a być może także rosyjskiej.
Druga fala – w lipcu 1948 roku – przetoczyła się przez Amerykę i Francję. W USA doszło do spektakularnego nocnego spotkania, kiedy to lotnicy pilotujący samolot D-3 linii lotniczych Eastern Airlines zauważyli statek powietrzny z dwoma rzędami „iluminatorów”, podobny do torpedy, otoczony błękitnym blaskiem i z ogonem pomarańczowych płomieni. Statek ten wykonał gwałtowny manewr, unikając zderzenia z samolotem, i zniknął. W sierpniu tegoż roku w Sajgonie i innych rejonach Azji Południowo-Wschodniej wiele razy obserwowano na niebie „podłużne obiekty podobne do rakiet”.
Rok 1949 przyniósł wiadomości o dziwnych dyskach i sferach w Szwecji oraz o wielkiej liczbie spotkań z UFO w Ameryce, przy czym dwie obserwacje były udziałem doświadczonych badaczy-astronomów. Lata 1950-51 również obfitowały w tego typu przypadki, szczególnie w USA i w Europie, jednak dopiero w roku 1952 miała miejsce pierwsza wielka międzynarodowa fala UFO, które pojawiało się zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, we Francji i w Afryce Północnej. W kulminacyjnym momencie tej fali pojawiły się dwa sensacyjne doniesienia o zaobserwowaniu tajemniczych obiektów nad Białym Domem i nad Kapitolem w Waszyngtonie (w przestrzeni stale kontrolowanej przez radary). W sierpniu fala ogarnęła Danię, Szwecję, północne Niemcy i Polskę. Jednocześnie z Francji dotarły pierwsze informacje o „lądowaniu” UFO i opis „maleńkich ludzików”.
W 1953 roku UFO nie pojawiało się falami, zanotowano jednak pewną liczbę oddzielnych obserwacji. Najbardziej znacząca z nich miała miejsce w mieście Bismarck w Północnej Dakocie, gdzie cztery tajemnicze obiekty w nocy przez trzy godziny wisiały i manewrowały w powietrzu nad stacją filtrów; oficjalny raport o tym zdarzeniu zajął kilkaset stron, łącznie z zeznaniami wielu świadków, w tym lotników i żołnierzy.
Największa międzynarodowa fala UFO, jaka w ogóle miała miejsce, przetoczyła się przez świat w 1954 roku. Francja została dosłownie zalana doniesieniami o coraz to nowych zdarzeniach – we wrześniu, październiku i listopadzie pisano o dziesiątkach spotkań i obserwacji każdego dnia. Ta francuska fala jasno ukazała ludziom poważnie zajmującym się badaniem UFO pewien problem. Jak pisze Jean Yallee: „To zjawisko osiągnęło tak wielkie rozmiary, wywarło tak wstrząsające wrażenie na opinii publicznej i spowodowało tak emocjonalną reakcję gazet, że apetyty uczonych zostały zgaszone na długo przed tym, kiedy można było zorganizować poważne badania naukowe. W rezultacie żaden uczony nie chciał narażać na szwank swojej reputacji, oficjalnie zajmując się tak nacechowanym emocjonalnie fenomenem; francuscy uczeni zachowywali milczenie, dopóki fala nie przetoczyła się i nie zamarła”.
Francuska fala przyniosła ze sobą również typowe charakterystyki późniejszych spotkań z UFO: „lądowania” (z opisem określonych okoliczności), promienie światła wysyłane przez UFO do świadków, gaśniecie silnika w pobliżu miejsca spotkania, dziwne, maleńkie istoty w „skafandrach”, traumatyczne przeżycia świadków i ślady pozostawione także na ciele.
Od 1954 roku na świecie zanotowano wiele tego typu zdarzeń, z wielkimi międzynarodowymi falami w latach 1965, 1967 i 1972-73. Szczególnie liczne i znaczące były spotkania w Ameryce Południowej.
Najbardziej znane badanie UFO przeprowadzone przez organizacje państwowe to trwające od 1951 do 1969 roku badanie nazwane Projektem Błękitnej Księgi, zakończone opublikowaniem tzw. Raportu Condona opracowanego przez zespół uczonych, któremu przewodniczył jeden z czołowych fizyków Uniwersytetu Colorado. Każdy, kto z bliska obserwował pracę Komitetu Condona, mógł przekonać się, że uczeni ci nie traktowali fenomenu UFO serio, a zajmowali się głównie „opinią publiczną”. Pragnęli wyjaśnić zagadkowe zjawisko tajemniczych obiektów, aby uleczyć ludzi ze strachu przed nimi. Niektóre z grup zajmujących się „latającymi talerzami” obwiniały rząd USA, że wykorzystuje te badania jako zasłonę dymną dla ukrycia swej prawdziwej wiedzy o „rzeczywistej naturze” UFO; wszystkie świadectwa mówią jednak o tym, że badania te były przeprowadzone bardzo niedbale i nikt z uczonych nie traktował ich poważnie – zwłaszcza po tym, jak niektóre całkiem już dziwne historie o UFO zniechęciły badaczy. Pierwszy dyrektor Projektu Błękitnej Księgi, kapitan Edward Ruppelt przyznał, że „gdyby siły wojenno-powietrzne postawiły sobie za cel zamącić i zagmatwać sprawę, to nie mogłyby tego uczynić lepiej. [...] Problem starano się zawikłać. [...] Wszystko oceniano z przyjętego już wcześniej punktu widzenia – że UFO nie istnieje”21 . Raport Condona zawiera kilka stereotypowych „wyjaśnień” fenomenu UFO; jedno z nich twierdzi na przykład, że „to niezwykłe zjawisko powinno być zaliczone do kategorii prawie bezspornie rzeczywistych zjawisk, które mają miejsce tak rzadko, że nie były, rzecz jasna, obserwowane nigdy przedtem, ani potem”. Główny konsultant naukowy Błękitnej Księgi w ciągu niemal dwudziestu lat istnienia projektu, astronom z Uniwersytetu Północno-Zachodniego Allen Hynek otwarcie nazywa to wszystko „pseudonaukowym projektem”22 .
W ciągu dwudziestu lat badań, jakiekolwiek by one były, naukowcy pracujący nad Projektem Błękitnej Księgi zebrali informacje o ponad 1200 dziwnych zjawiskach niebieskich, z których co czwarte pozostawało „zagadkowe” nawet po wykorzystaniu wszystkich dowolnie naciąganych „objaśnień”. Wiele tysięcy innych przypadków zebrały i zbierają nadal prywatne organizacje na całym świecie, mimo że niemal wszystkie organizacje rządowe powstrzymują się od jakiejkolwiek wzmianki na ich temat. W ZSRR po raz pierwszy poruszono publicznie tę kwestię w 1967 roku, kiedy dr Feliks Zigel z Moskiewskiego Instytutu Lotniczego w czasopiśmie Smiena wspomniał, że „sowieckie radary wyłapują niezidentyfikowane obiekty latające od dwudziestu lat23. W tym czasie w ZSRR, pod przewodnictwem ormiańskiego astronoma Wiktora Ambarcumiana, odbyła się dotycząca kosmicznych cywilizacji konferencja naukowa, podczas której padła zachęta do rozwiązywania naukowych i technicznych problemów związanych z komunikacją z podobnymi „cywilizacjami”, których istnienia nie podawano w wątpliwość. Rok później jednak temat UFO w ZSRR został zakazany. Od tej pory sowieccy uczeni o swych badaniach i hipotezach mogli opowiedzieć swoim zachodnim kolegom tylko podczas prywatnych spotkań.
W Stanach Zjednoczonych problematyka UFO dla pracowników naukowych i wojskowych pozostaje nieco „poza granicami nauki”; w ostatnich latach jednak coraz więcej uczonych, zwłaszcza młodych, zaczęło odnosić się do tej kwestii poważnie. Postanowili oni wyjaśnić ów fenomen oraz poszukać właściwej metody zbadania go. Doktorzy Hynek i Yallee mówią o „niewidzialnym college’u” uczonych, którzy obecnie aktywnie zajmują się problemem UFO, chociaż większość z nich nie życzy sobie, by ich nazwiska były publicznie wymieniane i kojarzone z tą tematyką.
Istnieją oczywiście i tacy, którzy nadal kategorycznie zaprzeczają tym zjawiskom, objaśniając je jako branie rzeczywistych obiektów, aerostatów, samolotów itd. za UFO, nie wspominając już o szalbierstwach i psychologicznych „projekcjach”. Jeden z takich naukowców, Philip Klass, znajduje upodobanie w „demaskowaniu” UFO jako rzeczywistego zjawiska. Jego badania przekonały go, że „idea cudownych statków kosmicznych z dalekich planet jest w gruncie rzeczy czarującą bajką dla dorosłych”24. Tacy twardogłowi badacze częściej jednak ograniczają się do przypadków, w których mają do czynienia z rzekomo autentycznym materialnym dowodem lądowania UFO (tzw. „bliskie kontakty drugiego stopnia” – będzie o nich mowa poniżej); nawet najbardziej zagorzali obrońcy istnienia UFO muszą bowiem przyznać, że takich dowodów w przypadku najbardziej przekonywających wiadomości o UFO jest bardzo mało. Jedyne, co rzeczywiście przez całe lata zmuszało uczonych do zajmowania się tym problemem na poważnie, to nie materialne dowody owego fenomenu, lecz fakt, że wielu szacownych i zasługujących na zaufanie ludzi widziało coś nie poddającego się objaśnieniu, co wywarło na nich niezatarte wrażenie. Doktor Hynek pisze o swoich badaniach: „Zawsze miałem takie poczucie, że rozmawiam z człowiekiem, który opisuje realne wydarzenie. Dla niego czy dla niej nie było to jedno z wielu błahych przeżyć, było ono żywe i w żadnym stopniu nie podobne do snu, było to przeżycie, do którego obserwator zazwyczaj nie był w ogóle przygotowany, ale natychmiast rozumiał, że jest to nieporównywalne z niczym zjawisko”.
Połączenie realności wrażeń przy spotkaniach z UFO (zwłaszcza w „bliskich kontaktach”) z prawie zupełnym brakiem dowodów prowadzi do wniosku, że badanie UFO ze swej natury nie jest badaniem zjawisk fizycznych, lecz analizą relacji świadków, oceną ich wiarygodności, niesprzeczności itd. Już samo to sytuuje owe badania raczej w granicach psychologii. Powinno to również wystarczyć, by przekonać nas, że uporczywe poszukiwania „materialnych dowodów” to złe podejście do problemu. W tym kontekście wnioski Philipa Klassa, że „cudowne statki kosmiczne” to jedynie czarujące bajki dla dorosłych, nie są, być może, tak dalekie od prawdy. Zaobserwowanie UFO to jedno, zaś interpretacja, jaką ludzie nadają własnym (lub cudzym) obserwacjom, to zupełnie coś innego: pierwsze może być w pełni realne, drugie natomiast jest „czarującą bajką”, mitem naszych dni.
Doktor Hynek badał dużą liczbę spotkań z UFO i uczynił wiele, by wyeliminować spośród nich liczne naturalne, ludzkie pomyłki. Podkreśla on, że znaczna część obserwacji nie była udziałem wyznawców różnych kultów, lecz ludzi chwiejnych i niesolidnych. Wiele wiadomości przekazanych przez tego typu ludzi od razu oceniono jako nie zasługujące na zaufanie i nie weszły one w ogóle do materiału badawczego. Najbardziej szczegółowe i wyważone relacje pochodzą jednak od normalnych, odpowiedzialnych za swoje słowa ludzi, którzy są szczerze poruszeni lub wstrząśnięci swoim przeżyciem i nie wiedzą, co o tym wszystkim mają sądzić. Im silniejsze przeżycie, im bliżej świadek przebywał z UFO, tym mniej jest skłonny o tym opowiadać. Kartoteka relacji o UFO to – jak się wyraził jeden z generałów amerykańskiego lotnictwa – kolekcja „nieprawdopodobnych historii, opowiedzianych przez godnych zaufania ludzi”. Zdrowy rozsądek nie pozwala nam wątpić, że za wieloma tysiącami poważnych relacji o UFO musi się rzeczywiście coś kryć.
3. Sześć kategorii spotkań z UFO
Doktor Hynek, badający tę sprawę bardziej szczegółowo niż jakikolwiek inny znany uczony, dla uproszczenia podzielił fenomeny UFO na sześć kategorii. Pierwsza – „nocne obiekty świecące” – odnosi się do zjawisk najczęściej obserwowanych i budzących najmniejsze zdziwienie. Większość takich obiektów łatwo można rozpoznać jako ciała niebieskie, meteoryty itd. Nie są one identyfikowane z UFO. Prawdziwie zagadkowe „nocne obiekty świecące” (to znaczy te, które pozostają „niezidentyfikowane”) związane są z rozumną działalnością, nie mogą być jednak rozpoznane jako zwyczajny samolot i często widziane są przez wielu świadków, w tym policjantów, pilotów czy dyspozytorów lotniczych.
Druga kategoria UFO to „dzienne dyski”, które zachowują się podobnie jak „nocne obiekty świecące”. Są to osławione „latające talerze”. Prawie wszystkie niezidentyfikowane obiekty tej kategorii mają kształt dysku, choć dopuszczalne są różne warianty: od bardziej okrągłych do przypominających cygaro. Często wydają się one metaliczne i – zgodnie z relacjami świadków – są zdolne do nieprawdopodobnie szybkiego zatrzymania się i startu, a także charakteryzują się niezwykłą zwrotnością (na przykład nagła zmiana kierunku lub nieruchome zawisanie), niemożliwą do osiągnięcia przez znane w naszych czasach statki powietrzne. Istnieje wiele dokumentalnych zdjęć podobnych dysków, lecz wszystkie one nie są zbyt przekonujące z powodu znacznego oddalenia obiektów; nie wykluczone jest też hochsztaplerstwo. Podobnie jak i „nocne obiekty świecące”, UFO należące do tej kategorii prawie zawsze porusza się bezdźwięcznie; często widzi się je po dwa lub więcej jednocześnie.
Trzecia kategoria to przypadki „radarowo-wizualne”. Chodzi o lokalizację za pomocą radaru, potwierdzoną przez obserwację bezpośrednią (ponieważ sam sygnał radarowy może dawać wiele fałszywych wyobrażeń). Większość takich zdarzeń ma miejsce w nocy, najbardziej zaś spektakularne przypadki to obserwacje dokonane jednocześnie z kilku samolotów (niekiedy specjalnie podniesionych w powietrze w poszukiwaniu UFO) z dostatecznie bliskiej odległości. W takich wypadkach UFO zawsze manewruje szybciej od samolotów, niekiedy jest śledzone, ale w końcu znika, rozwinąwszy niesłychaną prędkość (do 4 tysięcy mil na godzinę). Czasami, jak to bywa też w dwóch omówionych wcześniej kategoriach, obiekt jakby się dzieli i przekształca w dwa lub więcej „zjawiska”. Zdarza się i tak, że obiekty te, doskonale widoczne przez lotników w powietrzu, w ogóle nie są rejestrowane na ekranach radarów. Spotkania tej kategorii, podobnie jak dwóch pierwszych, trwają od kilku minut do kilku godzin.
Wiele przypadków należących do trzech pierwszych kategorii potwierdzają świadectwa dużej liczby godnych zaufania, doświadczonych i niezależnych świadków. Niemniej, jak zauważył dr Hynek, każde z tych zdarzeń mogło zajść z powodu niezwykle rzadkiego zbiegu okoliczności, a nie z powodu jakiegoś nowego i nieznanego dotąd fenomenu. Kiedy jednak gromadzi się mnóstwo dobrze udokumentowanych relacji, zgadzających się ze sobą, prawdopodobieństwo tego, że są one jedynie błędną identyfikacją naturalnych obiektów, maleje niemal do zera. Jest to powód, dla którego poważni naukowcy zajmujący się problem UFO skupili obecnie swoją uwagę na zbieraniu dobrze udokumentowanych świadectw. Analiza porównawcza wielu wiarygodnych relacji zaczyna już ukazywać precyzyjne modele aktywności UFO.
Emocjonalna reakcja osób, których kontakty z UFO można zaliczyć do opisanych wyżej trzech kategorii, to jedynie konsternacja i niezrozumienie: zobaczyli oni coś prawdziwie niewytłumaczalnego i odtąd męczy ich pragnienie, by ujrzeć to coś „choć odrobinę bliżej”. Jedynie w nielicznych przypadkach – najczęściej u lotników, którzy próbowali śledzić UFO – pojawiał się strach przy spotkaniu z obiektem, który, jak wynikało to z pozoru, kierowany był przez istoty rozumne, a swoimi technicznymi możliwościami wyprzedzał dalece naszą współczesną technikę. Tymczasem w przypadku „bliskich kontaktów” ludzie przeżywają głębsze emocje i decydująca staje się „psychiczna” strona fenomenu.
„Bliskie spotkania pierwszego stopnia” (BS-1) to obserwacje świecących obiektów z niedużej odległości (około 500 stóp lub mniej), przy czym światło często jest bardzo jaskrawe i wywołuje luminescencje znajdującej się pod nim ziemi. Gdy opisywano kształt obiektu, porównywano go zwykle do owalu, niekiedy z kopułą na górze. Ognie z kolei często bywają określane jako wirujące, zwykle przeciwnie do ruchu wskazówek zegara. Nierzadko obiekty zawisają nisko nad ziemią, bezszelestnie lub z niewielkim szumem, czasami przesuwają się tuż nad samą ziemią, pokonując znaczne odległości, znikają natomiast zazwyczaj z nieprawdopodobną prędkością, nie wydając przy tym najmniejszego dźwięku i – jest to niemal reguła – unoszą się pionowo w górę. Relacji o tego typu „bliskich spotkaniach”, których świadkami było jednocześnie kilka osób, jest dosyć wiele. We wszystkich świetnie udokumentowanych przypadkach relacje świadków zgadzają się, jak gdyby chodziło o rzeczywistą obserwację tego samego obiektu (lub obiektów identycznych). Jest prawidłowością, że wszystkie takie kontakty miały miejsce nocą w bardzo oddalonych od siebie miejscach, a każde zdarzenie miało po kilku świadków (w przypadkach badanych przez dra Hynka średnio trzech lub czterech).
„Bliskie spotkania pierwszego stopnia” zawsze są wstrząsające i często przypominają koszmar, nigdy jednak nie zostawiają po sobie żadnych widocznych śladów; świadkowie są zazwyczaj tak wstrząśnięci tym, co zobaczyli, że zapominają zrobić zdjęcia, nawet jeśli mają pod ręką aparat. Typowe wrażenie, jakie wywołuje na świadku takie spotkanie, zostało opisane przez jedną z osób, która zobaczyła UFO w 1955 roku: „Uwierzcie mi, że jeśli ktokolwiek zobaczy taki obiekt tak blisko chociażby przez jedną minutę, to wryje się to mu w pamięć aż do śmierci”. Owe zetknięcia są tak niezwykłe, że często nikt nie wierzy w opowiadania świadków – jest to powód, dla którego wielu mówi o tym w sekrecie, po upływie całych lat, lub w ogóle milczy. Takie zdarzenia w większym stopniu są rzeczywiste dla tych, którzy je przeżyli – dla wszystkich pozostałych są one całkowicie nieprawdopodobne.
Typowy „bliski kontakt pierwszego stopnia” przeżyli w 1966 roku dwaj pomocnicy szeryfa z Portage County, w stanie Ohio. Szesnastego kwietnia około 500 rano, gdy zatrzymali się obok samochodu zaparkowanego na poboczu drogi, ujrzeli w powietrzu obiekt „wielki jak dom”, który opuścił się na wysokość wierzchołków drzew. Potem przybliżał się do ludzi, świecąc coraz silniej i w miarę zbliżania się oświetlał wszystko wokół jaskrawym światłem, aż w końcu zawisł nad nimi z cichym brzęczeniem. Następnie obiekt zaczął się oddalać, oni zaś podążali za nim jeszcze przez około 70 mil do granicy stanu Pensylwania z szybkością 105 mil na godzinę. Dwóch innych policjantów również wyraźnie widziało ów obiekt, kiedy podniósł się on wyżej, a później wzbił się nagle w górę i zniknął. Wszystko działo się o świcie. Żądanie Kongresu zmusiło realizatorów Projektu Błękitnej Księgi do zbadania tego przypadku; „wyjaśniono” go jako „zaobserwowanie planety Wenus”, zaś oficerowie, którzy powiadomili o zajściu, stali się ofiarami napaści i drwin ze strony prasy – w rezultacie doprowadziło to do rozbicia rodziny jednego z nich, jego zdrowie zostało nadszarpnięte, a kariera złamana. Osobiste tragedie, podobne do tej, stały się wśród ludzi, którzy mieli „bliskie kontakty pierwszego stopnia”, tak często spotykane, że należałoby je włączyć do „typowych charakterystyk” owego fenomenu.
„Bliskie spotkania drugiego stopnia” (BS-2) w istocie przypominają BS-1, różnią się jednak tym, że pozostawiają po sobie niekiedy uderzające fizyczne i (lub) psychiczne ślady swej obecności. Do takich śladów należą: znaki na ziemi, spalone lub nadpalone drzewa oraz inna roślinność, wpływ na urządzenia elektryczne wywołujący zakłócenia czy powodujący gaśniecie silników samochodowych, niepokój u zwierząt przejawiający się w nienormalnym zachowaniu, a także oddziaływanie na ludzi rozpoznawalne w formie czasowego paraliżu lub oniemienia, żaru, duszności i innych nieprzyjemnych uczuć, czasowej utraty ciężaru (prowadzącej niekiedy do lewitacji), nagłego uwolnienia się od cierpień i bólów, pojawienie się różnorodnych psychicznych i fizycznych następstw, na przykład niezwykłych śladów na ciele. Spotkania z UFO tego rodzaju dają największe możliwości badaniom naukowym, gdyż poza relacjami świadków istnieją dowody rzeczowe, które można zbadać. W rzeczywistości jednak takich badań przeprowadzono bardzo mało, po części dlatego, że same dowody były niewystarczające lub w dużej mierze – subiektywne. Opracowano katalog, w którym na dwudziestu czterech stronach zestawiono osiemset tego typu przypadków. Ani razu jednak nie odnaleziono choćby jednej prawdziwej „części” UFO, pozostawione zaś na ziemi znaki okazały się tak samo zagadkowe jak tajemnicze obiekty. Najczęściej ślady po lądowaniu (kiedy UFO znajdowało się na ziemi lub unosiło się bezpośrednio nad tym miejscem) to wypalone, wysuszone lub wgłębione działki w formie obrączki o średnicy 20-30 stóp i grubości 1-3 stóp. Owe „obrączki” nie znikały przez wiele tygodni i miesięcy a są nawet udokumentowane przypadki, że przez rok lub dwa lata ziemia wewnątrz obrączki pozostawała jałowa. Chemiczne analizy pobranych próbek gruntu z tych miejsc nie pozwalają na wysnucie jakichkolwiek wniosków o naturze owego zjawiska.
„Bliskie spotkania drugiego stopnia” przytrafiają się ludziom, którzy znajdują się w nocy na opustoszałych odcinkach dróg. W wielu podobnych przypadkach świecący obiekt ląduje nieopodal w polu lub na drodze przed samochodem osobowym lub ciężarówką; silnik i reflektory samochodu przestają działać, a siedzący w środku ludzie z przerażeniem patrzą na UFO, dopóki nie zniknie – najczęściej czyni to, podrywając się w górę niespodziewanie i bezdźwięcznie; potem silnik samochodu znów zaczyna pracować, niekiedy zapala się samoczynnie.
Najstraszniejsze jednak kontakty z UFO to – zgodnie z relacjami – „bliskie spotkania trzeciego stopnia” (BS-3), a zwłaszcza spotkania z „istotami ożywionymi” („pasażerami” lub „humanoidami”). Pierwsza reakcja większości ludzi, którzy słyszą o podobnych zdarzeniach, to wizja „maleńkich zielonych ludzików”, a następnie lekceważące machnięcie ręką i uznanie całego zajścia za oszustwo lub halucynację. Jednakże sukces niedawno nakręconego w USA filmu, który nosi taki sam tytuł, jak opisywana wcześniej kategoria kontaktów z UFO – Bliskie spotkania trzeciego stopnia (konsultantem naukowym był dr Hynek), a także badania przeprowadzone przez naukowców w Instytucie Gallupa z 1974 roku, wskazujące, że 5 procent tych, którzy słyszeli o UFO, wierzy w ich rzeczywiste istnienie, zaś 46 procent wszystkich ankietowanych wierzy w rozumne życie na innych planetach25 – wszystko to świadczy o coraz szybciej wzrastającej gotowości współczesnego człowieka, by uznać ideę realnych kontaktów z „nieludzkim rozumem”. Fantastyka naukowa zrodziła obrazy, „ewolucja” stworzyła filozofię, a technologia „wieku kosmicznego” zabezpieczyła możliwość takich kontaktów.
Jest to porażające, ale tego typu kontakty miały już widocznie miejsce w rzeczywistości w naszych czasach, jak potwierdzają to relacje wielu godnych zaufania świadków. To z kolei oznacza, że pierwszorzędnego znaczenia nabiera interpretacja – wyjaśnienie, jakie powinno być przypisane tym wydarzeniom. Czy stoi za nimi rzeczywisty kontakt z „gośćmi z kosmosu”, czy też jest to wymuszone przez „ducha czasów” objaśnienie kontaktów zupełnie innego rodzaju? Jak zobaczymy poniżej, współcześni naukowcy badający problem UFO również postawili to pytanie.
Doktor Hynek przyznaje się, że najchętniej zanegowałby samą możliwość spotkań BS-3: „Otwarcie mówiąc, byłbym bardzo zadowolony, gdyby dało się obejść ten problem milczeniem. I zrobiłbym to, gdybym nie naruszał tym samym naukowej zasady sumienności”. Jednakże dąży on do zachowania naukowej obiektywności i uznaje za niemożliwe zignorowanie dobrze udokumentowanych przypadków tego dziwnego fenomenu, poświadczonych przez wiarygodnych świadków. Doktor Hynek wspólnie z drem Yallee skatalogował prawie 1250 „bliskich spotkań”. W 750 z nich jest mowa o lądowaniu statków, a w ponad 300 – o „humanoidach” znajdujących się w środku lub w pobliżu statku, przy czym około 100 ostatnich to przypadki potwierdzone przez wielu naocznych świadków.
Oto jeden z takich przypadków spotkania z „humanoidami”, który miał miejsce w 1961 roku na terytorium jednego z północnych, równinnych stanów USA. Czworo myśliwych wracało późno do domu, gdy jeden z nich dostrzegł nagle płomienisty obiekt spadający w dół. Wydało mu się, że to samolot, który uległ awarii i upadł na drogę, pół mili od nich. Kiedy znaleźli się na miejscu „awarii”, wszyscy czterej zobaczyli obiekt w kształcie podłużnego cylindra, który wbił się pod kątem prostym w ziemię na polu, zaś wokół niego stały cztery postacie przypominające ludzi (dzieliła ich odległość około 160 metrów). Poświecili reflektorami na jedną z figur, która miała około 130 centymetrów wysokości i ubrana była w coś w rodzaju białego kombinezonu; figura dała znak, by nie podchodzili. Długo nie zwlekając, myśliwi (wciąż myśleli, że to awaria samolotu) pojechali na poszukiwanie policji. Kiedy wrócili, zobaczyli tylko kilka słabych czerwonych ogników, podobnych do świateł samochodu. Razem z policjantem wjechali na pole i podążyli za ognikami, lecz nagle spostrzegli, że ognie znikły absolutnie bez śladu. Kiedy zdenerwowany policjant odjechał, myśliwi znów zobaczyli „cylinder”, który z czerwonawym połyskiem opuszczał się z nieba. Kiedy obiekt wylądował, natychmiast obok niego pojawiły się dwie figury i wtedy rozległ się wystrzał (żaden z myśliwych nie przyznaje się, że to on wystrzelił). Jedna z postaci, „ranna” w ramię (dało się słyszeć głuche uderzenie), odwróciła się i padła na kolana. Myśliwi w panice rzucili się do samochodu i uciekli, po drodze postanowili nie opowiadać nikomu o całym zdarzeniu. Powrócili do domów z dziwnym wrażeniem, jakby w ciągu nocy zagubili jakiś odcinek czasu. Następnego dnia jednego z tych ludzi odwiedziło w pracy kilku elegancko ubranych mężczyzn, wyglądających na „oficjalnych przedstawicieli”. Zadawali mu pytania na temat wypadku (nie wspomniał o wystrzale), potem odwieźli go swoim samochodem do domu, gdzie oglądali jego odzież i obuwie, a następnie odjechali, poprosiwszy przedtem, by nikomu nie wspominał o zdarzeniu. Myśliwy przypuszczał, że byli to przedstawiciele wojskowych sił powietrznych USA, którzy starali się ukryć jakiś nowy „tajny wynalazek”, jednak ludzie ci nic o sobie nie mówili, ani nie pojawili się nigdy więcej. Cała czwórka była tak przerażona swoimi przygodami, że dopiero po sześciu latach jeden z nich opowiedział o wszystkim agentowi skarbowemu.
Główne wydarzenia w tej historii są typowe dla „bliskich spotkań trzeciego stopnia”. Nieco inne były okoliczności słynnego „lądowania” w Kelly – maleńkim miasteczku w pobliżu Hopkinsville, w stanie Kentucky. Zdarzenie to było szczegółowo badane przez policję, wojskowe siły powietrzne i niezależnych badaczy. Wieczorem i nocą 21 sierpnia 1955 roku siedmioro dorosłych i czworo dzieci z pewnego farmerskiego gospodarstwa spotkało „humanoidy”. Całe zajście trwało dosyć długo; rozpoczęło się o godzinie 700, kiedy chłopiec, syn farmera, zobaczył, jak latający obiekt wylądował na tyłach domu. Nikt mu nie uwierzył, lecz po godzinie wszyscy zobaczyli, że w kierunku domu maszeruje „maleńki człowieczek”, rozsiewający „dziwny blask”, z podniesionymi do góry rękoma. Dwóch mężczyzn zaczęło strzelać do owej istoty, kiedy znajdowała się ona około 5 metrów od domu; ta przewróciła się na ziemię i znikła w ciemnościach. Wkrótce potem druga taka istota pokazała się w oknie; znów zaczęto strzelać do niej, a ona znikła. Mężczyźni wyszli na zewnątrz i zaczęli strzelać do jeszcze jednej istoty, której ręka zakończona była czymś w rodzaju szponów. Zobaczyli ją na dachu. Inna istota upadła na ziemię, kiedy trafiła w nią kula. Mężczyźni widzieli i ostrzelali jeszcze kilka istot (być może jednak były to wciąż te same istoty), lecz w pewnym momencie dostrzegli, że kule odbijają się od nich i nie wyrządzają im krzywdy; sądząc po dźwięku było to podobne do strzelania w wiadro. Po wystrzeleniu bez jakichkolwiek skutków czterech paczek nabojów wszyscy znajdujący się w domu – jedenaście osób – śmiertelnie przerażeni, wskoczyli do samochodu i popędzili na komisariat policji w Hopkinsville. Policja przybyła na farmę po północy i dokładnie przeszukała całe gospodarstwo. Znalazła wiele niezwyczajnych śladów, w tym kilka dziwnych meteorów, które spadły na farmę, jednak nie odnaleziono żadnej „istoty”. Wkrótce po odjeździe policji istoty pojawiły się ponownie, budząc jeszcze większe przerażenie mieszkańców farmy.
W tym przypadku „humanoidy”, zgodnie z opisem, mierzyły od 100 do 120 centymetrów, posiadały ogromne dłonie i oczy (bez źrenic i powiek), duże spiczaste uszy, a ich długie ręce zwisały aż do ziemi. Z jednej strony wydawało się jakby byli bez ubrania, z drugiej jednak – jakby posiadali „pancerz z niklu”. Podkradali się do domu zawsze od zaciemnionej strony, natomiast nie podchodzili, kiedy na zewnątrz było włączone światło.
Doktor Hynek wyznacza subtelną granicę między „bliskimi spotkaniami trzeciego stopnia” a przypadkami „kontakterów”. „Kontakterzy” stale spotykają się z ufoludkami, często przekazują w ich imieniu pseudoreligijne przesłania o „wysoko rozwiniętych” istotach na innych planetach, które przygotowują się, by przynieść „pokój na Ziemię”. Osoby te często związane są z religijnymi kultami UFO. Całkiem inaczej przedstawia się sprawa BS-3, które przypominają inne „bliskie spotkania”; ich uczestnikami są ludzie podobnej profesji i jednakowej wiarygodności, na których spada to w sposób równie nieoczekiwany, przy czym wstrząs wywołany widokiem czegoś tak nieprawdopodobnego jest u wszystkich jednakowo głęboki. Opowiadają, że ufonauci, których widzieli, zbierali próbki gruntu i kamieni, wydawali się zainteresowani ludzkimi budowlami i środkami komunikacji lub naprawiali swój statek. Zgodnie z większością opisów „humanoidy” posiadają duże głowy i nieludzkie cechy twarzy (oczy mają ogromne i szeroko rozstawione lub nie mają ich wcale, nosy maleńkie lub ich brak, zamiast ust – szpara), nóżki jak patyki, brakuje im szyi; niektórzy są wzrostu dorosłego człowieka, inni, jak w Kelly, mają około metra wysokości. Niedawno zakończono kolejny spis relacji, w którym opisano około tysiąca przypadków BS-3.
Istnieje też wiele świadectw, danych przez ludzi poważnych i ze wszech miar godnych zaufania, o tym, że zostali „porwani” przez UFO i poddawano ich „testom”. Prawie wszystkie takie sprawozdania (jeśli nie liczyć „kontakterów”) przekazane zostały w stanie głębokiej hipnozy; przeżycie jest tak bardzo traumatyczne dla świadków, że ich świadomość nie rejestruje wydarzeń i dopiero po jakimś czasie zgłaszają się oni na seanse hipnozy, żeby otrzymać wyjaśnienie zagadkowych „dziur w czasie” związanych z ich „bliskimi kontaktami”, z których pamiętają tylko początek.
Jeden z najbardziej znanych przypadków „porwania” miał miejsce około północy 19 września 1961 roku niedaleko Whitefield, w stanie New Hampshire. Na ten temat powstała nawet książka Johna Fullera pt. Przerwana podróż, drukowana w skróconej wersji w czasopiśmie Look. Tej nocy Barney i Betty Hill wracali z urlopu; niespodziewanie ujrzeli zniżający się pojazd UFO, który wylądował na drodze prosto przed ich samochodem. Podeszło do nich kilka „humanoidów” – i to jest wszystko, co zapamiętali. Dwie godziny później ocknęli się na tej samej drodze, tyle że 35 mil dalej. Ta amnezja trwożyła ich, powodowała fizyczne i nerwowe dolegliwości, postanowili więc w końcu zasięgnąć porady u psychiatry. Podczas hipnozy oboje, niezależnie od siebie, opowiedzieli, co stało się w „utraconym czasie”. Oboje twierdzili, że wzięto ich na pokład „statku” i przeprowadzono na nich fizyczne badania, między innymi wzięto do analizy kawałki skóry i paznokci. Puszczono ich, jak się domyślili zahipnotyzowani, ponieważ myślano, że nie będą pamiętać tego, co widzieli. Opowiadając swoje przeżycia, państwo Hill reagowali w sposób tak emocjonalny, jakby od nowa przeżywali całe zdarzenie.
Podobny przypadek miał miejsce o godzinie 330 w nocy 3 grudnia 1967 roku w Ashland, w stanie Nebraska. Tamtejszy policjant zobaczył na drodze obiekt z szeregiem przyćmionych świateł. Kiedy zbliżył się do niego, pojazd podniósł się w powietrze. Policjant złożył swoim przełożonym raport o „latającym talerzu” i poszedł do domu z silnym bólem głowy, brzęczeniem w uszach i czerwoną blizną, która pojawiła mu się pod prawym uchem. Później okazało się, że w nocy stracono z nim na jakiś czas łączność, a on nie umiał powiedzieć, co w tym czasie robił. W czasie hipnozy wyznał, że podążył za UFO, które ponownie wylądowało. Ufonauci oślepili go jaskrawym światłem, a następnie zabrali na pokład swojego „statku”, gdzie widział pulpity kierownicze i urządzenia przypominające komputery (coś podobnego zaobserwował też francuski inżynier, którego „porwano” na 18 dni). „Humanoidy”, ubrane w kombinezony z emblematem skrzydlatego węża, powiedziały policjantowi, że przybyły z sąsiedniej galaktyki, posiadają swoje bazy na terytorium USA i poruszają się za pomocą „odwróconego magnetyzmu”; czasami kontaktują się z Ziemianami, gdyż „chcą zaintrygować ludzi”. Ufonauci wypuścili policjanta, przykazawszy mu, by nie mówił nikomu, co zdarzyło się tej nocy26 .
Na pierwszy rzut oka opowieści takie wydają się nieprawdopodobne, niczym jakieś straszne halucynacje albo płody chorego umysłu. Jest ich jednak obecnie zbyt wiele, aby można było je zlekceważyć. Jeśli byłyby to spotkania ze zwyczajnymi, ziemskimi statkami powietrznymi, wieści nie brzmiałyby szczególnie zadziwiająco. Poza tym sami psychiatrzy podkreślają, że rezultaty głębokiej hipnozy są dosyć wiarygodne; sam zahipnotyzowany często nie może odróżnić prawdziwych faktów od „wmówień” wpojonych mu do mózgu bądź przez hipnotyzera, bądź przez kogoś podczas wspomnianego „bliskiego spotkania”. Jednak jeśli nawet przeżycia te nie są w pełni „realne” (jako obiektywne zjawiska w czasie i przestrzeni), to sam fakt, że tyle ich „wmówiono” tak dużej liczbie osób w ostatnich latach, musi dawać do myślenia. Bez wątpienia również za przypadkami „porwań” coś musi się skrywać. Od niedawna badacze UFO zaczęli szukać innego wyjaśnienia tych zjawisk.
Podobne wydarzenia, a zwłaszcza „bliskie kontakty” z lat 70., znacząco wiążą się z „paranormalnymi” oraz okultystycznymi fenomenami. Bezpośrednio przed spotkaniem z UFO ludzie mają albo dziwne sny, albo słyszą stuk za drzwiami, za którymi nie ma nikogo, albo przychodzą do nich dziwni przybysze (już po spotkaniu z UFO); niektórzy świadkowie otrzymują od ufonautów telepatyczne wiadomości. Teraz UFO materializuje i dematerializuje się, zamiast przylatywać i odlatywać z ogromną prędkością; niekiedy mają miejsce „cudowne uzdrowienia” w ich pobliżu lub w promieniach ich światła. Jednakże „bliskie spotkania” są również brzemienne w leukemię i chorobę popromienną; często u świadków występują tragiczne zaburzenia psychiczne: rozpad osobowości, szaleństwo, samobójstwa27 .
Wzrost znaczenia „komponentu psychicznego” zmusił badaczy, by szukać analogii między obserwacjami UFO a fenomenami okultystycznymi i próbować odnaleźć klucz do zrozumienia UFO w skutkach psychicznych, jakie wywołują takie spotkania. Wielu uczonych zwraca uwagę na podobieństwo fenomenu UFO do dziewiętnastowiecznego spirytyzmu, który również łączył zjawiska psychiczne z dziwnymi efektami fizycznymi, lecz posługiwał się o wiele prymitywniejszą „technologią”. W latach 70. stopniowo zaczęła zanikać przepaść między „normalnymi” fenomenami UFO z przeszłości a kultami UFO, co można uznać za skutek rosnącej podatności ludzi tego dziesięciolecia na praktyki okultystyczne.
4. Wyjaśnienie fenomenu UFO
Doktor Yallee w swojej ostatniej książce The Invisible College opowiada, co na temat UFO sądzą wybitni badacze i naukowcy. Jest on zdania, że „niemal już przybliżyliśmy się” do zrozumienia tego zjawiska. Zwraca uwagę, że idea „pozaziemskiego rozumnego życia” stała się w ostatnich latach zadziwiająco modna, zarówno wśród uczonych, jak i wróżek, i jest to rezultat „wielkiego pragnienia kontaktu z wyższymi formami rozumu, które mogą wskazać drogę naszej nieszczęśliwej, zmęczonej, ciężko chorej planecie”. Co charakterystyczne, widzi on, że myśl o gościach z kosmosu stała się „wielkim mitem” lub też „cudowną nieprawdą naszych czasów”. „Dla wielkiej liczby ludzi oczekiwanie gości z kosmosu stało się niezwyczajnie ważne” – podkreśla dr Yallee.
Niemniej uważa on wiarę w ten mit za zbyt naiwną: „To wyjaśnienie zbyt proste i niedostateczne dla wytłumaczenia różnorodnego zachowania ufonautów i ich kontaktów z ludźmi”. Doktor Hynek zauważył, że chcąc wyjaśnić wszystkie oddziaływania UFO powinniśmy przyjąć, iż są one „fenomenem, który bez wątpienia przejawia się w oddziaływaniu fizycznym, posiada jednak również właściwości świata psychicznego”. Doktor Yallee doszedł do wniosku, że UFO „jest skonstruowane jednocześnie jako fizyczna załoga i jako układy psychiczne, których dokładne własności przyjdzie jeszcze ustalić”. Prawdę mówiąc, teoria, że UFO to fenomen nie całkiem fizyczny, lecz pewna odmiana zjawisk „paranormalnych” czy psychicznych, była już głoszona przez niektórych uczonych na początku lat 50. Ich zdanie zostało jednak później odrzucone, z jednej strony przez zwolenników kultów, upierających się przy „pozaziemskim” pochodzeniu UFO, z drugiej zaś strony przez oficjalne oświadczenia organów rządowych, podtrzymujące rozpowszechnione przekonanie, że zjawiska te to płód wyobraźni obserwatorów. Dopiero niedawno poważni naukowcy zaczęli zgadzać się co do tego, że fenomeny UFO, chociaż posiadają pewne „fizyczne” charakterystyki, w żaden sposób nie mogą być jakimiś „statkami kosmicznymi”, lecz bez wątpienia przynależą do sfery zjawisk parafizycznych czy okultystycznych.
W istocie, dlaczego na przykład tak wiele statków UFO wylądowało na środku drogi? Dlaczego tak nowoczesne pojazdy potrzebują tak częstych „postojów”? Dlaczego ich załogi wciąż i wciąż (od z górą dwudziestu pięciu lat) zbierają takie mnóstwo kamieni i patyków lub „testują” tak dużą liczbę ludzi? Dlaczego to robią, jeśli rzeczywiście są, jak utrzymują to same „humanoidy”, statkami zwiadowczymi? Doktor Yallee nie bez powodu zadaje pytanie, czy idea „gości z kosmosu” nie służy jako „przykrywka dla zamaskowania rzeczywistej, nieskończenie bardziej złożonej natury technologii, która została zaobserwowana?”. Twierdzi on, że „nie mamy do czynienia z idącymi jedna za drugą falami inwazji z kosmosu. Mamy do czynienia z systemem kontroli”. „To, co odbywa się w czasie spotkań z UFO, można nazwać kontrolowaniem ludzkich wierzeń. [...] Z każdą nową falą UFO ich wpływ na społeczeństwo staje się coraz wyraźniejszy. Coraz większa część młodych ludzi fascynuje się kosmosem, fenomenami psychicznymi, nowymi dziedzinami poznania. Pojawia się coraz więcej książek i artykułów zmieniających naszą cywilizację.” W innej książce ten sam uczony zwraca uwagę, że „możliwe jest zmuszenie dużej części dowolnego społeczeństwa, by uwierzyła w istnienie nadprzyrodzonych ras, latających talerzy, zamieszkałych światów. Wystarczy odegrać przed nimi kilka dokładnie opracowanych scen, których poszczególne elementy przystają do kultury i przesądów danego czasu i miejsca”28 .
Ważna okoliczność, rzucająca światło na znaczenie owych „dokładnie opracowanych scen”, często jest podkreślana przez wnikliwych badaczy UFO, zajmujących się zwłaszcza BS-3 i „kontakterami”: wszystkie te sceny są głęboko „absurdalne” lub jest w nich tyle samo absurdalnego, co racjonalnego. Poszczególne „bliskie spotkania” posiadają swoje drobne elementy, jak na przykład cztery placuszki, które ufonauta dał farmerowi w stanie Wisconsin w 1961 roku. Jeden z placuszków został nawet poddany analizie w laboratorium produktów spożywczych i medycznych departamentu zdrowia, gdzie okazało się, że jest „ziemskiego pochodzenia”. Jeszcze bardziej zastanawiające jest to, że same kontakty są zadziwiająco bezmyślne, bez jakiegokolwiek celu czy zadania. Pewien psychiatra z Pensylwanii wyciągnął wniosek, że absurdalność, charakterystyczna niemal dla wszystkich spotkań z UFO, w gruncie rzeczy przypomina sposób odbierania świata u osób zahipnotyzowanych. „Gdy ludzie wytrąceni są z równowagi duchowej poważnymi problemami i sprzecznościami i wytężają umysł w poszukiwaniu sensu, wówczas, by osiągnąć psychiczną integrację, wyjątkowo szeroko otwierają się na przekazy myśli z zewnątrz.” Doktor Yallee porównuje ten odbiór z irracjonalnymi koanami mistrzów buddyzmu zen i zauważa podobieństwo między spotkaniami z UFO a okultystycznymi obrzędami inicjacji, które „otwierają poznanie” „nowego systemu symboli”. Wszystko wskazuje na to, co on nazywa „następną formą religii”.
Oznacza to, że kontakty z UFO nie są niczym innym, jak tylko współczesną formą okultystycznych fenomenów, istniejących już długie wieki. Ludzie odeszli od chrześcijaństwa i oczekują zbawicieli z kosmosu; właśnie dlatego fenomen ten mnoży obrazy przybyszy z innych planet oraz ich gwiezdnych statków. Czym jednak sam w sobie jest ów fenomen? Kto i w jakim celu zajmuje się „opracowywaniem” owych scen?
Współcześni badacze znaleźli już odpowiedzi na co najwyżej dwa pierwsze pytania. Jednakże z powodu swojej niekompetencji w dziedzinie zjawisk religijnych nie w pełni uświadamiają sobie znaczenie własnych odkryć. Jeden z owych naukowców, Brad Stiger, wykładowca college’u w stanie Iowa, napisał na ten temat wiele książek, a po drobiazgowym przestudiowaniu Błękitnej Księgi (wydanej niedawno z inicjatywy wojskowo-powietrznych sił USA) doszedł do następującego wniosku: „Mamy do czynienia z wielowymiarowym zjawiskiem parafizycznym, które w znaczącej mierze nie wykracza poza planetę Ziemia”. Doktor Hynek i dr Yallee, chcąc wyjaśnić fenomen UFO, wysunęli hipotezę o „związanych z Ziemią cudzoziemcach”. Mówią oni o „wzajemnie przenikających się światach” tu na Ziemi, z których to światów mogą przychodzić do nas owi „cudzoziemcy”, tak jak na przykład Poltergeist29 , oddziałujący materialnie, lecz pozostający zjawiskiem niewytłumaczalnym. John Keel, który rozpoczął badania nad UFO jako sceptyk i zdecydowanie niewierzący agnostyk, pisze: „Prawdziwa historia UFO to historia o duchach i wizjach, o straszliwych rozstrojach umysłowych; o niewidzialnym świecie, który okrąża nas i niekiedy wdziera się w nasz świat. [...] To świat iluzoryczności, [...] gdzie sama rzeczywistość skażona jest przez nieznane siły, które mogą kierować czasem, przestrzenią i materią fizyczną, przez siły, które niemal całkowicie niedostępne są naszemu poznaniu [...]. Ich właściwości i charakterystyki to w gruncie rzeczy drobne wariacje w obrębie znanych przez całe wieki fenomenów demonologii”. We wstępie do ostatniego bibliograficznego spisu zjawisk UFO, przygotowanego w Bibliotece Kongresu Stanów Zjednoczonych na zamówienie wydziału naukowego sił wojskowo-powietrznych USA, możemy przeczytać, że „wiele z publikowanych obecnie w wysokonakładowej prasie relacji o UFO jest zadziwiająco podobnych do historii demonicznych opętań czy zjawisk psychologicznych, znanych od dawna teologom i parapsychologom”30. Większość specjalistów zajmujących się problemem UFO i chcących lepiej rozpoznać badane przez siebie zjawiska coraz częściej kieruje swoją uwagę w stronę okultyzmu i demonologii.
Autorzy kilku wydanych ostatnio prac naukowych o UFO, protestanci-ewangelicy, po zebraniu wszystkich dowodów na ten temat doszli do wniosku, że natura UFO jest bez wątpienia demoniczna31. Również prawosławny chrześcijanin nie może przyjąć innego wyjaśnienia. Niektóre – a być może nawet liczne – z relacji o UFO to fałszywki lub efekt halucynacji; ale wszystkich, po zaliczeniu do owych kategorii, nie można po prostu odrzucić. Wielka liczba ludzi o zdolnościach mediumicznych oraz ich spirytualnych fenomenów to zwykłe oszustwo; jednakże sam spirytyzm mediumiczny w czystej postaci bez wątpienia daje realne „paranormalne” efekty pod wpływem demonów. Fenomeny UFO tego samego pochodzenia są nie mniej realne.
Historie świadków wplątanych w spotkania z UFO cechują typowe charakterystyki, właściwe dla kontaktów z demonami w dziedzinie okultystyki. Na przykład policjant z Kalifornii zaczął widzieć UFO w czerwcu 1966 roku i od tej pory widział je często, zazwyczaj w nocy. Po jednym z ich „lądowań” zobaczył nawet razem z żoną ślady na ziemi. Tak opisuje on swój stan: „W czasie, kiedy zaczęły zdarzać się te podniecające spotkania, idea UFO zawładnęła mną w całości i byłem przekonany, że wkrótce zdarzy się coś wielkiego. Porzuciłem codzienne czytanie Biblii i odwróciłem się do Boga plecami. Zacząłem natomiast czytać wszystkie książki o UFO, jakie tylko udało mi się zdobyć. [...] Wiele nocy przesiedziałem w napiętym oczekiwaniu, próbując nawiązać w myślach kontakt z tymi, których uważałem za istoty pozaziemskie, niemal modląc się do nich, żeby objawili mi się i nawiązali ze mną jakikolwiek kontakt”. W końcu doczekał się on „bliskiego spotkania” ze „statkiem” o średnicy około 25 metrów, z obracającymi się białymi, zielonymi i czerwonymi światłami. Obiekt oddalił się, pozostawiając obserwatora w oczekiwaniu na „coś jeszcze większego”, jednakże nic już nie nastąpiło. UFO nie pojawiło się ani razu, rozczarowany policjant zaś popadł w alkoholizm, depresję i miał samobójcze myśli. Dopiero nawrócenie ku Chrystusowi zakończyło ten etap w jego życiu. Ludzie, którzy weszli w rzeczywiście bliski kontakt z ufonautami, przeżywali o wiele gorsze rzeczy: owe istoty potrafiły nierzadko dosłownie „zawładnąć” nimi i próbowały zabić ich w przypadku nieposłuszeństwa (historie te opisują Wilson i Weldon). Takie zdarzenia pokazują nam, niezależnie od znaczenia fenomenu UFO w skali ogólnej, że każde „bliskie spotkanie” posiada określony cel: wprowadzenie w błąd człowieka oraz doprowadzenie, jeśli nie do następnych „kontaktów” i rozszerzenia „kultu” UFO, to przynajmniej do osobistego zaciemnienia duszy i pełnej dezorientacji.
Najbardziej zagadkowe dla większości uczonych aspekty działań UFO – zwłaszcza dziwna mieszanina charakterystycznych dla nich właściwości fizycznych i psychicznych – nie są żadnym zaskoczeniem dla uważnych czytelników prawosławnej lektury duchowej, a szczególnie żywotów świętych. Biesy również posiadają „ciała fizyczne”, jednak ich „materia” jest na tyle subtelna, że mogą pozostawać dla człowieka niewidzialne, jeżeli jego duchowe „drzwi percepcji” nie są otwarte za przyzwoleniem Bożym (jak u świętych) lub bez niego (jak u czarowników i mediów). Literatura prawosławna opisuje wiele przykładów pojawienia się biesów. Wiele z nich wykazuje podobieństwo do UFO: widzenia „cielesnych” istot i „dotykalnych” przedmiotów (samych demonów oraz ich iluzorycznych tworów), które w mgnieniu oka „materializują i dematerializują się”, zawsze po to, by zastraszyć ludzi i pociągnąć ich ku zatraceniu. Żywoty św. Cypriana, nawróconego maga z III w., czy św. Antoniego Wielkiego z IV w. pełne są podobnych przypadków.
W żywocie św. Marcina z Tours (zm. w 397 roku), spisanym przez jego ucznia Sulpicjusza Sewera, można znaleźć interesujący przykład demonicznych pułapek w związku z dziwnymi zjawiskami „fizycznymi”, które są identyczne z „bliskimi spotkaniami” z UFO. W pobliżu monasteru św. Marcina pewien młodzieniec, imieniem Anatol, został mnichem, jednak z powodu swojej fałszywej pokory stał się obiektem biesowskich ataków. Miał wizje, że biesiaduje wspólnie z „aniołami”, i – aby przekonać innych o jego świętości – owi „aniołowie” obiecali dać mu „błyszczące szaty z niebios” jako znak, że „moc Boża” mieszka w tym młodzieńcu. Pewnego razu, około północy, w pobliżu jego pustelni dał się słyszeć tupot tańczących nóg i jakby szmer wielu głosów. Nagle cela Anatola zajaśniała oślepiającym światłem. Zapadła cisza. Po chwili mnisi zobaczyli młodzieńca na progu celi w swych „niebiańskich” szatach. „Przyniesiono światło i wszyscy uważnie oglądali odzienie. Było ono zadziwiająco miękkie, posiadało niezwykły blask i jaskraworóżowy kolor, nie można było jednak określić, co to za materiał. W tym czasie przy uważniejszym oglądaniu wydawało się ono odzieżą i niczym więcej.” Następnego dnia duchowy ojciec Anatola wziął go za rękę, żeby zaprowadzić go do św. Marcina i rozeznać, czy nie mają przypadkiem do czynienia z diabelskimi zasadzkami. Przestraszony młodzieniec nie chciał iść, a „kiedy zmuszono go pójść wbrew jego woli, odzież znikła pod palcami tych, którzy go prowadzili”. Autor owej relacji (który sam uczestniczył w tym zdarzeniu lub słyszał o nim od naocznego świadka) mówi na końcu, że „diabeł nie był w stanie kontynuować swego podstępu ani skrywać dalej swojej natury, kiedy miał zobaczyć go św. Marcin”. „Posiadał on taką moc widzenia diabła, że rozpoznawał go pod dowolną postacią, jaką tamten przybierał, czy to w swoim własnym wcieleniu, czy pod postacią różnego rodzaju duchowego zła, również pod postacią pogańskich bogów, a także pod postacią samego Chrystusa w królewskich szatach i koronie, promieniującego jaskrawym czerwonym światłem”32 .
Oczywiście, pojawianie się dzisiejszych „latających talerzy” nie przekracza możliwości demonicznej „techniki”; i rzeczywiście: dla zjawisk tych nie ma lepszego wytłumaczenia. Rozmaite „objawienia” demoniczne, znane z pism prawosławnych, przystosowane były do ówczesnej mitologii kosmosu; podobnie jest obecnie. Opisany powyżej Anatol byłby dzisiaj po prostu „kontakterem”. Także cel „niezidentyfikowanych” obiektów jest przy tych spotkaniach bardzo wyraźny: przyprawić świadków o drżenie, wywołać u nich poczucie „tajemniczości” oraz „dać dowody” na istnienie „wyższych form rozumu” („aniołów”, jeśli ofiara w nie wierzy, lub „gości z kosmosu” dla współczesnego człowieka). Tym sposobem zabezpiecza się wiarę w „przesłanie”, które istoty te chcą przekazać. Przesłanie to przeanalizujemy poniżej.
„Porwanie” przez demony, przypominające bardzo „porwanie” przez UFO, opisane zostało w żywocie św. Nila Sorskiego, odnowiciela życia monastycznego w piętnastowiecznej Rosji. Niedługo po śmierci świętego w jego monasterze zamieszkał pewien kapłan ze swoim synem. Pewnego razu, kiedy chłopiec został posłany z jakimś poruczeniem, „nagle napadł go jakiś obcy człowiek, który chwycił go i uniósł, dosłownie na skrzydłach wiatru, w nieprzebyty las, i postawił go naprzeciw okna, na środku olbrzymiej komnaty w swoim domu”. Gdy ksiądz i bracia modlili się do św. Nila, aby pomógł im znaleźć chłopca, Święty „przyszedł dziecku z pomocą, stanął naprzeciw komnaty, gdzie postawiono chłopca i uderzył laską w okiennicę, a wtedy cały budynek zatrząsł się i wszystkie duchy nieczyste upadły na ziemię”. Święty rozkazał diabłu odnieść chłopca na miejsce, z którego ten go porwał, po czym stał się niewidzialny. „Diabły wyły ze złości przez dłuższy czas, a nieznajomy znów pochwycił chłopca i leciał z nim, niby wiatr [...], aż rzucił go w stóg siana i zniknął.” Kiedy znaleźli go mnisi, „malec opowiedział im wszystko, co się zdarzyło, co widział i słyszał. Od tej pory chłopiec stał się cichy i pokorny, dosłownie otępiał. Przestraszony ksiądz razem z synem opuścili pustelnię”33. W innym przypadku młody człowiek, porwany przez demony „po tym, jak przeklęła go matka, został na dwanaście lat niewolnikiem biesa dieduszki i mógł pojawiać się niewidzialny miedzy ludźmi, by pomagać diabłu kusić ich dusze”34.
Wszystkie historie o działalności demonów były czymś normalnym w minionych wiekach. Oznaką kryzysu duchowego naszych dni jest to, że współczesny człowiek, przy całym swoim „oświeceniu” i „mądrości”, znów zwraca uwagę na takie zdarzenia, lecz nie posiada już chrześcijańskiej podstawy, która pozwoliłaby mu wyjaśnić owe fenomeny. Współcześni badacze UFO, poszukując wytłumaczenia zjawiska, które stało się na tyle znaczące, że nie sposób przymknąć na nie oko, przyłączyli się do dzisiejszych psychologów i próbują sformułować „jednolitą teorię pola”, która obejmowałaby fenomeny zarówno psychiczne, jak i fizyczne. Uczeni ci jednak reprezentują tylko sposób podejścia współczesnych „ludzi oświeconych” i mają nadzieję, że ich naukowe obserwacje przyniosą odpowiedzi w sferze duchowej, do której – o czym zapominają – w ogóle nie należy podchodzić „obiektywnie”, lecz jedynie z wiarą. Świat fizyczny charakteryzuje się moralną neutralnością i może być względnie dobrze poznany przez obiektywnego obserwatora, natomiast niewidzialny świat duchowy zawiera w sobie istoty zarówno dobre, jak i złe, a „obiektywny” obserwator nie jest w stanie odróżnić jednych istot od drugich, jeśli nie przyjmie objawienia, które dał człowiekowi niewidzialny Bóg. Współcześni badacze UFO stawiają jednak Boże natchnienie Biblii na równi z natchnionym przez szatana automatycznym pismem spirytystów i nie umieją odróżnić działań aniołów od pułapek diabła. Obecnie rozumieją oni już (po długim okresie, kiedy wśród naukowców królowały materialistyczne przesądy), że istnieje świat niefizyczny, który jest całkowicie realny, a jeden z jego przejawów dostrzegają w UFO. Jednakże dopóki podchodzą do tego świata „naukowo”, bez problemu będzie można wprowadzić ich w błąd, podobnie jak naiwnego „kontaktera”. Gdy próbują określić, kto lub co kryje się za UFO, oraz jaki może być cel owych fenomenów, skazani są na najbardziej absurdalne przypuszczenia. Na przykład dr Yallee przyznaje, że jest całkowicie zbity z tropu i sam nie wie, czy UFO jest wynikiem neutralnych moralnie „samosterujących mechanizmów”, czy przychylnego nam „uroczystego zgromadzenia mędrców” (do tej wersji skłania go mit o „pozaziemskich istotach”), czy też „straszliwych nadludzkich potworów, o których jedna tylko myśl może doprowadzić człowieka do szaleństwa” – czyli demonów.
Prawdziwej oceny zdarzeń związanych z UFO można dokonać tylko na gruncie objawienia i doświadczenia chrześcijańskiego; jest ona dostępna jedynie pokornie wierzącemu chrześcijaninowi, który ma zaufanie do owych źródeł. Oczywiście człowiekowi nie dano możliwości całościowego „objaśnienia” niewidzialnego świata aniołów i demonów; dano nam jednak wystarczają wiedzę chrześcijańską, żeby zrozumieć, jak owe istoty działają w naszym świecie i jak należy odpowiadać na ich działania, szczególnie – jak unikać zasadzek szatana. Badacze UFO doszli do wniosku, że badane przez nich zjawiska mają identyczny charakter co zjawiska, które zwykło się nazywać „demonicznymi”; jednakże tylko chrześcijanin – zwłaszcza prawosławny chrześcijanin, obeznany z komentarzami Ojców Kościoła do Pisma Świętego oraz dwutysiącletnim doświadczeniem kontaktów Świętych z niewidzialnymi istotami – zdolny jest zrozumieć pełny sens poniższych wywodów.
5. Sens pojawienia się UFO
Na czym więc polega sens ukazywania się UFO w naszych czasach? Dlaczego pojawiło się ono właśnie w tym momencie historii ludzkości? Na czym polega jego misja? Do jakiej przyszłości prowadzi?
Po pierwsze: fenomeny UFO to zaledwie część tej porażającej lawiny „paranormalnych” zjawisk, które jeszcze niedawno wielu ludzi nazwałoby „cudami”. Doktor Yallee w swej książce The Invisible College wyraża świecki punkt widzenia tych spraw. „Obserwacje niezwykłych zdarzeń gwałtownie runęły na nas całymi tysiącami”, powodując „ogólne wstrząśnięcie podstawami przekonań, do których ludzie przywykli”, zwiększyła się zwłaszcza gotowość recepcji niewidzialnego. „Coś się zmieniło w świadomości człowieka; ta sama «potężna siła», oddziałująca na ród ludzki w przeszłości, znów wpływa na niego za naszych dni.” Gdyby przełożyć wywody dr Yallee na język chrześcijański, brzmiałyby tak: ród ludzki spotyka się z nasiloną, nową inwazją demonów. Opierając się na chrześcijańskich poglądach apokaliptycznych, możemy zauważyć, że siła powstrzymująca do tej pory ostatnie i najstraszliwsze przejawy działań demonicznych na Ziemi już „ustąpiła miejsca” (2Tes 2, 7); chrześcijański ogląd świata nie istnieje już jako jedna całość, a szatan „z więzienia swego zostanie zwolniony” (gdzie trzymało go błogosławieństwo Kościoła Chrystusowego), aby „omamiał narody” (Ap 20, 7-8) i przygotował je do pokłonu antychrystowi przy końcu czasów. Być może jeszcze nigdy od początku ery Chrystusowej diabły nie pojawiały się tak otwarcie i powszechnie, jak obecnie. Teoria „gości z kosmosu” to tylko jedna z propozycji, która próbuje narzucić ludziom myśl, że od tej pory „wyższe istoty” wezmą na siebie przyszły los ludzkości.
Po drugie: UFO to jedynie jeden z najnowszych sposobów mediumicznych, za pomocą których diabeł werbuje zwolenników swego okultystycznego świata. Są oni przerażającym świadectwem tego, że człowiek stał się tak podatny na wpływy demoniczne, jak nigdy wcześniej w czasach chrześcijańskich. W XIX wieku zwykle wystarczyło znaleźć ciemny pokój przeznaczony na seanse, by wejść w kontakt z demonami, dziś natomiast wystarczy tylko spojrzeć w niebo (co prawda, zwykle nocą). Ludzkość zagubiła wszystko, co jej jeszcze zostało z podstaw chrześcijańskiego rozumienia świata, a teraz biernie oddaje się do dyspozycji dowolnych „sił”, które mogą przybyć z nieba. Głośny film Bliskie spotkania trzeciego stopnia to wstrząsające ujawnienie tego, jak bardzo zabobonny stał się współczesny człowiek, który natychmiast i bez jakichkolwiek wahań zawierza i podąża za niemal nie zmieniającymi swego wyglądu biesami, dokądkolwiek one podążają. Dwa inne odkryte niedawno „paranormalne” zjawiska pokazują, jak zuchwale demony posługują się środkami fizycznymi (w szczególności współczesnymi urządzeniami), aby nawiązać kontakt z ludźmi. Pewien uczony z Łotwy (a w ślad za nim następni) odkrył pojawienie się tajemniczych głosów na taśmie magnetofonowej, nawet jeśli zapisu dokonywano w studyjnych warunkach, przy zachowaniu absolutnej ciszy. Efekty doświadczeń przypominają rezultaty seansów mediumicznych. Obecność medium lub „atmosfera psychiczna” panująca w pokoju jakby sprzyjały temu pojawianiu się35 . „Ludzie z kosmosu” obdarzeni metalicznymi głosami już od dłuższego czasu korzystają z telefonów, by nawiązywać kontakty zarówno z „kontakterami”, jak i badaczami UFO. Oczywiście, prawdopodobieństwo dowcipu jest w tym wypadku olbrzymie. Jednakże w ostatnich latach głosy zmarłych, całkiem przekonywające dla tych, którzy z nimi rozmawiali, odzywały się w rozmowach telefonicznych z wieloma ludźmi. Czy można wątpić, jak zapytuje opisujący te zjawiska John Keel, że „dawne demony znów maszerują pośród nas” – i to w liczbie, o jakiej nigdy przedtem nie słyszano?”
Po trzecie: „misja” UFO jest następująca – utorować drogę antychrystowi. Być może on sam przybędzie z niebios, żeby bardziej upodobnić się do Chrystusa (Mt 24, 30; Dz l, 11); może tylko „goście z kosmosu” wylądują na oczach wszystkich, żeby oddać „kosmiczny pokłon” swojemu władcy; może „ogień z nieba” (Ap 13, 13) będzie tylko częścią wielkich diabelskich spektakli w czasach ostatnich. Jakkolwiek będzie, przesłanie do współczesnego człowieka brzmi: oczekuj wyzwolenia nie ze strony chrześcijańskiego objawienia i wiary w niewidzialnego Boga, ale ze strony przybyszów z kosmosu.
To jeden ze znaków czasów ostatecznych, kiedy „ukażą się straszne zjawiska i wielkie znaki na niebie” (Łk 21, 11). Już sto lat temu św. bp Ignatij Brianczaninow w swojej książce O cudach i znakach (Jarosław, 1870) zauważył „dążenie, które spotyka się we współczesnym chrześcijańskim społeczeństwie, by widzieć cuda, a nawet by dokonywać cudów. [...] Takie dążenie otwiera drogę samozakłamaniu, opartemu na egoizmie i próżności, które zamieszkują w duszy i opanowują ją”. Prawdziwych cudotwórców jest dziś coraz mniej, lecz ludzie „pragną cudów bardziej niż kiedykolwiek. [...] Stopniowo przybliżamy się do czasów, kiedy otworzą się możliwości dla licznych i porażających, lecz kłamliwych cudów, mających na celu zatracenie tych nieszczęsnych potomków cielesnej mądrości, którzy zostaną zwiedzeni i pójdą za tymi cudami”.
Inny cytat z dzieła św. bpa Ignatija Brianczaninowa powinien szczególnie zainteresować badaczy UFO: „Miejscem cudów antychrysta będzie głównie żywioł powietrzny, gdzie znajduje się główne władztwo szatana. Znaki będą zazwyczaj oddziaływać na zmysł wzroku, oczarowując i okłamując oczy. Święty Jan Teolog, rozważając w Apokalipsie wydarzenia poprzedzające koniec świata, mówi, że Antychryst będzie dokonywał wielkich znaków, «tak iż nawet każe ogniowi zstępować z nieba na ziemię na oczach ludzi» (Ap 13, 13). Ten znak, objawiony w Piśmie jako najważniejszy znak Antychrysta, oraz jego miejsce – powietrze – to będzie wspaniałe i straszne widowisko”.
Święty Symeon Nowy Teolog zauważa więc, że „modlitewny wojownik powinien bardzo rzadko spoglądać w niebo i bać się złych duchów powietrznych, które przeprowadzają z powietrza liczne ataki. [...] Ludzie nie rozumieją, że cuda antychrysta nie mają żadnego dobrego i rozumnego celu, żadnego konkretnego sensu, że są one obce prawdzie, przepełnione kłamstwem, że są potwornym, złowrogim, bezmyślnym oszustwem, które rośnie, żeby porazić, pogrążyć w zamęcie i zapomnieniu, zgorszyć, zachwycić uwodzicielstwem napuszonych, pustych i głupich efektów. [...] Wszystkie pojawienia się biesów mają wspólną cechę: nawet najmniejsza zwrócona na nie uwaga jest niebezpieczna; od jednej zaledwie takiej chwili uwagi, dopuszczonej choćby bez żadnej sympatii dla zjawiska, człowiek może ulec najbardziej szkodliwemu wrażeniu i być poddany poważnej pokusie”.
Tysiące „kontakterów”, a także zwyczajnych świadków doświadczyło na sobie straszliwej prawdy tych słów. Tylko nielicznym udało się uratować po tym, jak uzależnili się od tych kontaktów. Nawet świeccy badacze UFO uważają za swój obowiązek przestrzec ludzi przed podobnym niebezpieczeństwem. Na przykład John Keel pisze: „Żarty z UFO są tak samo nie na miejscu jak żarty z czarnej magii. To zjawisko czyni swoimi ofiarami neurotyków, ludzi lekkomyślnych i niedojrzałych. Mogą dosięgnąć ich – i nieraz już dosięgały – schizofrenia paranoidalna, demonomania czy wręcz samobójstwo. Lekkomyślna ciekawość może przerodzić się w rujnujące uzależnienie. Z tego powodu całkiem szczerze radzę rodzicom, by trzymali swoje dzieci z daleka od tych spraw. Nauczyciele w szkołach oraz pozostali dorośli nie powinni zachęcać młodzieży do interesowania się tym tematem”. W innym piśmie św. bp Ignatij Brianczaninow z drżeniem i niedobrymi przeczuciami informuje o wizji prostego rosyjskiego kowala ze wsi pod Petersburgiem w przededniu naszego wieku niewiary i rewolucji. W południe nagle zobaczył stado biesów w ludzkiej postaci, które rozsiadły się na gałęziach pobliskiego lasu, w dziwnych ubraniach i szpiczastych czapkach, i śpiewały z akompaniamentem niewidzialnych i dzikich instrumentów: „Nasz czas! Nasz czas!”36 .
My żyjemy już pod koniec tego strasznego wieku demonicznego święta i radości, kiedy operatywne „humanoidy” (jeszcze jedna z twarzy szatana) stają się widzialne dla tysięcy ludzi i opanowują dusze tych, którzy odrzucili Bożą łaskę. Fenomen UFO to znak dla prawosławnych chrześcijan, żeby z ostrożnością i trzeźwością kroczyli drogą do zbawienia, wiedząc, że mogą być kuszeni i gorszeni nie tylko przez fałszywe religie, lecz również przez w pełni realne z wyglądu przedmioty, które po prostu rzucają się w oczy. W pierwszych wiekach chrześcijanie z wielką ostrożnością podchodzili do zjawisk dziwnych i nowych, pamiętając o pułapkach szatana, jednak po nastąpieniu „nowej ery oświecenia” większość ludzi zaczęła odnosić się do nich jedynie z ciekawością, obecnie wielu nawet goni za nimi, uważając przy tym diabła za wytwór wyobraźni. Dlatego zrozumienie prawdziwej natury UFO może być wsparciem dla prawosławnych chrześcijan, by przebudzić ich do świadomego życia duchowego, do świadomego światopoglądu prawosławnego, którego nie można wywieść z dominujących w naszych czasach idei. Świadomy chrześcijanin prawosławny żyje w świecie bez wątpienia upadłym; i w dole, na ziemi, i w górze, wśród gwiazd – zewsząd jednakowo daleko jest od utraconego raju, do którego zmierzamy. Chrześcijanin jest cząstką cierpiącej ludzkości, pochodzącej od Adama, pierwszego człowieka; i wszyscy jednakowo potrzebujemy odkupienia, podarowanego nam bezwarunkowo przez Syna Bożego dzięki Jego zbawczej Ofierze na Krzyżu. Chrześcijanin wie, że przeznaczeniem człowieka nie jest „ewoluować” w coś „wyższego”, i nie ma żadnych powodów, by wierzyć, że na innych planetach żyją „wysoko rozwinięte” istoty; doskonale zdaje on sobie jednak sprawę, że we wszechświecie rzeczywiście istnieją oprócz niego „wyższe istoty rozumne”, i że bywają one dwojakiego rodzaj. Tak więc stara się być z tymi, którzy służą Bogu (z aniołami) i unikać kontaktów z tymi, którzy wyrzekli się Boga i z zawiści oraz złości dążą do tego, by wciągnąć człowieka w swój opłakany stan (z demonami). Chrześcijanin wie, że człowiek z powodu grzechu i słabości łatwo skłania się ku różnym błędom i wierzy w „oszukańcze bajki”, obiecujące kontaktowanie się z „innymi stanami” lub „wyższymi istotami” bez żadnych wysiłków – de facto jako zbawienie i ucieczkę od doświadczenia życia chrześcijańskiego. Nie wierzy on też we własne zdolności ujawniania zasadzek szatana, toteż tym bardziej stara się być wierny nauczaniu Pisma i Świętych Ojców, które Chrystus i Kościół dali mu na całe życie.
Taki człowiek może oprzeć się religii przyszłości – religii antychrysta – w jakiejkolwiek formie by się ona pojawiła. Pozostali ludzie, jeśli nie uratuje ich cud Chrystusa, pójdą na zatracenie.
o. Seraphim Rose
Źródło: http://www.monasterujkowice.pl/books.php?m=r

Posted in Bez kategorii | Otagowane: , , , | 3 Comments »

Walka duchowa

Posted by zenobiusz w dniu 14 Lipiec 2011


http://www.egzorcyzmy.katolik.pl/index.php/walka-duchowa-egzorcyzmy-218

Obleczcie pełną zbroję Bożą, byście mogli się ostać wobec podstępnych zakusów diabła” św. Paweł

Wystrzegajcie się i powstrzymujcie się od wszelkiego zła, i wytrwajcie w dobrym aż do końca. Św. Franciszek

Wartość sakramentu pokuty i pojednania w walce duchowej

Święci mówią o spowiedzi świętej. Św. Jan Bosko: „… To co sprawia największą krzywdę diabłu, to czego obawia się najbardziej, to praktykowanie tego, co się postanowiło na spowiedzi …”

Rachunek sumienia
Do przyjęcia sakramentu pokuty należy przygotować się przez rachunek sumienia, zrobiony w świetle słowa Bożego. Najbardziej nadających się do tego tekstów należy szukać w Dekalogu i w katechezie moralnej Ewangelii i Listów Apostolskich: Kazaniu na Górze i pouczeniach apostolskich. (KKK 1454). 

Wartość Sakramentu Eucharystii w walce duchowej
Święci mówią o Eucharystii. Św. Jan Bosko: „… Uczestniczyć w pełni we Mszy św. znaczy zrujnować cały dorobek diabła”

Moc modlitwy różańcowej w walce duchowej
„Jedno tylko Zdrowaś Maryjo dobrze powiedziane wstrząsa całym piekłem” – święci mówią o różańcu.

Rozeznanie: od Boga czy od demona?
Stała modlitwa i życie sakramentalne zabezpiecza przed niepowołanymi wpływami. Aby rozpoznać, z jakiego źródła mogą pochodzić niezwykłe zjawiska, trzeba badać własne wnętrze w następujący sposób: Istnieje niezawodny sposób rozpoznania, czy cud, uzdrowienie, nadnaturalne widzenie, bądź oddziaływanie pochodzi od Boga czy od demona. Jest nim to, co odczuwa dusza.

Wpływ bezpośredni i pośredni złego ducha
Szatan może wpływać na ludzi poprzez oddziaływanie zewnętrzne (poprzez miejsca, osoby),  oraz bezpośrednie (silne pokusy). Jeżeli będziemy czuwać, to bieżąca obserwacja owoców oddziaływania w przypadku działania złego ducha nie będzie spóźniona.

Walka duchowa i wrogowie doskonałości
Pojęcie walki duchowej oparte jest o nauczanie Jezusa: Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. (Mt 10:34). Aby móc założyć Królestwo Boże w duszy, trzeba najpierw zburzyć królestwo Szatana. Należy wykorzenić złe nałogi, wyrzec się grzesznych przywiązań, umieć odrzucić opinię świata.

Pokusy – źródła, rodzaje, opór
Bóg nigdy nie skłania człowieka do grzechu, a żadne pokusy nie pochodzą od Boga:  Kto doznaje pokusy, niech nie mówi, że Bóg go kusi. Bóg bowiem ani nie podlega pokusie ku złemu, ani też nikogo nie kusi.  (Jk 1:13, por. Syr 16:11).

Metody działania szatana
Działanie diabelskie motywowane jest dwoma czynnikami: nienawiścią do Boga-Stwórcy oraz wściekłą zazdrością do ludzi. Najczęściej szatańskie oddziaływanie objawia się poprzez kuszenie. Dotyczy ono wszystkich ludzi i może nasilać się wobec tych, którzy zabiegają o doskonałość, tzn. kontemplatyków, mistyków, duchownych.

Metody działania szatana
Działanie diabelskie motywowane jest dwoma czynnikami: nienawiścią do Boga-Stwórcy oraz wściekłą zazdrością do ludzi. Najczęściej szatańskie oddziaływanie objawia się poprzez kuszenie. Dotyczy ono wszystkich ludzi i może nasilać się wobec tych, którzy zabiegają o doskonałość, tzn. kontemplatyków, mistyków, duchownych.

Zły duch poprzez poznanie usposobienia, temperamentu, słabostek i naturalnych skłonności dąży do oddziaływania na zmysły, rozbudzenia namiętności oraz rozdrażnienia duchowego.

Działanie szatańskie skrywa się pod pozorami i kłamstwami. Może objawiać się poprzez podrobione charyzmaty i łaski, którymi diabeł chce zwodzić duszę i grupy ludzi. Dlatego tak ważny jest dar rozeznania duchów, czyli umiejętnośc określenia, czy charyzmat i łaska pochodzą od Boga, z natury, czy też są diabelską mystyfikacją.

Najlepszymi sprzymierzeńcami Szatana są zmysły i chwilowe rozdrażnienia nerwowe. Człowiek nieopanowany, który skłonny jest do rozstrojów nerwowych łatwo może ulegać podszeptom diabelskim.

Sianie niepokoju wewnętrznego to jedna z niebezpiecznych broni szatana. Poprzez nadmierne wyobrażenia, wątpliwości, lęki i urojenia diabeł prowadzi do odwrócenia uwagi od rzeczy istotnie ważnych, a w efekcie do paraliżu życia duchowego. Powstaje zamęt i zniechęcenie do spraw duchowych.

Działanie diabła przejawia się w myśl zasady „stracić mało, zyskać wiele”. Często pod pozorem dobrej rady i czynienia dobra diabeł skrywa jakiś ważny cel. Np. osobę skłonną do postów nakłania do zwiększenia praktyk pokutnych, co skutkuje pogorszeniem zdrowia oraz zaniechaniem codziennych obowiązków oraz dzieł apostolskich. Diabeł może podsuwać wspaniałe plany dotyczące doskonałości duchowej, czym doprowadza duszę do stanu próżności i pychy.

Szatan działa także na grupy osób i społeczeństwa, oddziałując poprzez demoralizację, pornografię, schizmy, materializm, fałszywe religie i sekty, obniżenie wartości religijnych oraz poprzez ataki na Kościół.

Tekst powstał w oparciu o książkę A. Marchettiego OCD „Zarys teologii życia duchowego”.

Czym jest „świat”?
Autor: Błażej
Potępiany w Nowym Testamencie „świat” pojmować trzeba nie jako ziemię, dzieło Boże, fizyczną rzeczywistość, ale jako zespół obyczajów i zasad, które są sprzeczne z przesłaniem Ewangelii. „Świat” to wartości doczesne, zmysłowe, brak ducha wiary i modlitwy, nieraz bezbożność i zgorszenia.

Jak walczyć ze światem?

Wrogość świata niejednokrotnie prowadzi do przesadnego niepokoju, by nie iść przeciwko opinii innych. Człowiek z obawy przed wykluczeniem z otoczenia, potępieniem lub odsunięciem od korzyści materialnych może przestać ufać Bogu zacząć ulegać pokusie konformizmu.

Wszystko o odpustach

Odpust jest darowaniem wobec Boga kary doczesnej za grzechy odpuszczone już co do winy. Może go uzyskać wierny, odpowiednio przygotowany – po wypełnieniu pewnych określonych warunków – przy pomocy Kościoła, który jako służebnica odkupienia autorytatywnie rozporządza i dysponuje skarbcem zadośćuczynienia Chrystusa i Świętych. Odpustami są czynności wiernych, w wielu wypadkach łączące się z jakimś miejscem (np. kościołem) lub z rzeczą (np. różańcem).

Posted in Bez kategorii | Otagowane: , , , | 6 Comments »

 
Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 323 other followers