Zenobiusz ,ostrzega.!!!

"Niosący światło" nadchodzi.Rozejrzyj się w mroku.

Atakowany jest nie tylko jeden członek rodziny, do którego zły duch ma bezpośredni dostęp, lecz cała rodzina,

Posted by zenobiusz w dniu 19 Lipiec 2011


http://www.porady-duchowe.siedlce.opoka.org.pl/ZNIEW-DUCH.htm

Szanowni Państwo, Uczniowie Jezusa Chrystusa,

Może się zdarzyć, że zapominamy, jak posługiwać się jakimś narzędziem, którego przez długi czas nie używaliśmy. Coś podobnego mogło się zdarzyć wówczas, gdy ktoś czytał 52. rozdział mojej książki W Szkole Krzyża (dawne zeszyty Zjednoczenia Dusz-Ofiar), kiedy w domu był spokój, a potem zapomniał o tej lekturze, gdy zaatakował rodzinę zły duch… Może warto więc wrócić do tego, co tam napisałem, a co chcę teraz krótko uzupełnić.

„List do najmocniej atakowanych przez złe duchy” (taki jest tytuł 52. rozdziału) adresowany był do człowieka, który najczęściej doznaje wewnętrznych napaści złego ducha, choć czasami udręki przychodzą z zewnątrz – są to np. uderzenia, ponoszone szkody, dziwne choroby, wypadki, atak jakiegoś człowieka.

W Państwa wypadku atakowany jest nie tylko jeden członek rodziny, do którego zły duch ma bezpośredni dostęp, lecz cała rodzina, gdyż:

1) diabeł chce odebrać wszystkim spokój,

2) zakłóca modlitwę,

3) zabiera dużo czasu, który trzeba poświęcić zniewolonemu, pilnując go,

4) powoduje poczucie bezsilności i bezradności, gdyż wszystkie ludzkie środki mogą zawodzić, a pozostaje przekonanie: on jest silniejszy od nas (co zresztą jest prawdą),

5) zakłóca sen, pracę, atmosferę obchodzonych świąt,

6) wyzwala gniew i agresję – chciałoby się użyć siły, przemocy, nieprzyzwoitych słów,

7) powoduje zbędne wydatki, szkody materialne itd.

Jeśli nawet udaje się uzyskać pomoc ze strony księdza egzorcysty, nie znaczy to, że sytuacja natychmiast zostanie rozwiązana… Czasem Bóg w planach swojej Opatrzności, dla dobra Kościoła (a przynajmniej tej jego cząstki, którą jest rodzina) dopuszcza długą i męczącą walkę, zawsze jednak pragnąc ze zła wyprowadzić dobro. Tym dobrem może być chociażby gorliwsze wypełnianie takich praktyk religijnych, jak modlitwa, post, udział we Mszy św. i w sakramentach, czytanie książek religijnych, praca nad sobą i nad swoimi wadami (niektóre z nich możemy poznać dopiero w walce z piekielnym wrogiem, inaczej nie zdawalibyśmy sobie z nich sprawy). Ponadto każde zwycięstwo nad złym duchem powiększyć może naszą chwałę w niebie, lecz nie tylko naszą, bo i tych, którym pomożemy choć o krok do nieba się przybliżyć.

Pragnę zwrócić uwagę Państwa na bardzo ważny punkt wspomnianego listu-rozdziału: na omówioną w nim konieczność podjęcia codziennego krzyża w takiej postaci, w jakiej Bóg nam go daje – w państwa wypadku w postaci poruszonych wyżej udręk. Okazuje się, że jest to najlepszy „sposób na szatana”, i to nieraz skuteczniejszy od egzorcyzmów! Przeciwnik wkrótce zauważy, że więcej traci niż zyskuje, i może ustąpić, a przynajmniej poczuje się obezwładniony.

W praktyce podjęcie tego krzyża może polegać na wzbudzeniu sobie odpowiedniej intencji oraz na modlitwie, której przykład tu podam. Każdy może ułożyć sobie swoją własną – słowa nie są tu aż tak bardzo ważne, lecz silna i dobra wola, skierowana ku Bogu, naszemu Ojcu. To właśnie ta wola, z której wypływa nasza szlachetna intencja, decyduje o watrości naszych czynów, a więc i naszej ofiary na rzecz naszego bliskiego zniewolonego (możemy postawić go na pierwszym miejscu) oraz innych potrzebujących pomocy. Dzięki naszej dobrej woli oraz współdziałającej z nią Bożej łasce „cuchnący nawóz” naszych udręk może przyczynić się do wzrostu i rozkwitu przepięknych kwiatów i owoców w duszach ludzkich. Podziwiać je będziemy w niebie i radować się nimi bez końca…

Tym, którzy już wcześniej krzyż podjęli, przypominam o nowennie przed Wielkim Piątkiem i odnowieniu aktu dusz-ofiar.

Panie Jezu, z Twoich ust dało się słyszeć – na chwilę przed Twą śmiercią na krzyżu – bolesne słowo: „Pragnę…” Bardziej niż oceanu wody dla Twoich spieczonych warg i wyschniętego gardła pragnąłeś dusz ludzkich, za które oddawałeś życie w największej męce.

I my również, z głębi serca, pragniemy zbawienia dusz, uratowania ich od piekielnej męki. Nie jest nam jednak łatwo dać się za nie ukrzyżować… Gdy jednak dopuszczasz na nas tak uciążliwe ataki piekła, zniewalającego (…) [imię – np. Łukasza], niech nie zmarnuje się ani odrobina naszego cierpienia. Pokornie Cię błagamy, przez orędownictwo Maryi-Pogromczyni duchów piekielnych oraz świętego Michała, dowódcy wojsk anielskich w tej i we wszystkich walkach: daj nam miłość, pokój, cierpliwość, łagodność, wyrozumiałość, opanowanie do prowadzenia tej walki. Nie pozwól, by złe duchy powodowały w nas strach, złość, gniew, by osłabiały naszą modlitwę i ufność w Tobie pokładaną.

Przy pomocy Twojej łaski podejmujemy nasz krzyż, zgadzając się – za wyrwanie piekłu dusz Tobie znanych – znosić codzienne udręki, związane ze złym zachowaniem (…) [kogo – imię], i to tak długo, jak się Tobie samemu będzie podobało.

Ufamy, że wkrótce odnowisz oblicze ziemi, a bliski już wspaniały tryumf Niepokalanego Serca Maryi, zapowiedziany w Fatimie, będzie się wiązał z pokonaniem szatana, by nie panował w świecie. Niech i nasza walka przyspieszy ten tryumf, a nam wysłuży wieczną chwałę w Twoim Królestwie. Błogosław nam na nią Boże Ojcze †, Synu i Duchu Święty. Amen.

Pozostaje zastanowić się nad tym, jak reagować na zachowania osoby zniewolonej, którą często najwyraźniej posługuje się zły duch, by wyprowadzić innych z równowagi lub odciągnąć od pracy, modlitwy itp.

Przyznam, że łatwiej jest rano zmówić zaproponowaną wyżej modlitwę związaną z podjęciem krzyża, niż w ciągu dnia zachować spokój i wewnętrzną równowagę w chwilach ataków… To prawda, jednak te trudne chwile powinny być okazją do potwierdzenia właśnie wtedy tego, co powiedziało się Bogu wcześniej w akcie podjęcia krzyża. Tak np. postępowały dzieci, którym w Fatimie Matka Boża pokazała piekło z pytaniem, czy chcą się ofiarować za uratowanie od niego dusz. Otóż dzieci w trudnych chwilach, gdy np. nie mogły ukryć się przed natrętnymi gośćmi, chcącymi o wszystko je po raz któryś wypytywać, albo gdy musiały samotnie znosić chorobę i zmuszać się do jedzenia, dodawały sobie nawzajem odwagi pytaniem: „Czy nie chcesz i tego ofiarować za nawrócenie grzeszników?”

W Państwa wypadku może chodzić o szybkie – zanim gniew zdąży opanować nerwy – powiedzenie w myśli Bogu np. takich słów: „To za nawrócenie grzeszników!” Jestem przekonany, że przyniesie to w wielu podobnych chwilach pokój serca oraz męstwo w znoszeniu tego, co bez tego „krzyku duszy” byłoby niemożliwe… A gdy diabeł zobaczy, że osiągnął skutek odwrotny od zamierzonego: zamiast wyprowadzić człowieka z równowagi, stracił gdzieś w świecie jakąś duszę (może konającego, którego już uważał za swego) – poczuje się bezsilny…

Na tę właśnie, przez niektórych z bardzo dobrym skutkiem wypróbowaną, drogę z serca Państwu błogosławię w Imię Najświętszej Trójcy.

Powrót

 

 

Odpowiedzi: 5 to “Atakowany jest nie tylko jeden członek rodziny, do którego zły duch ma bezpośredni dostęp, lecz cała rodzina,”

  1. zenobiusz said

    Nadesłał terraustralis

    • Wizzgaa said

      Tak ów terraustralis zakończy swój relatywizujący żywot – jak na tym ujęciu reklamującym film.Dobrze ci życzę Terra – nie złaż z tego drzewa i mocno się trzymaj. Zeno ,zaczynasz mnie irytować . Aliicja dobrze mówi ,że każdy przejaw człowieczeństwa należy traktować z nadzieją ale ja tu nie widzę wspomnianych symptomów . Widzę natomiast ,że ktoś mówi : KWITNĄ KWIATY , ŚPIEWAJĄ PTAKI ,ONA MA LAZUROWE OCZY ……tfu ,CO ZA DYSTRAKT STWORZYŁ TYLE BRZYDOTY.

  2. Wizzgaa said

    Dlatego podejrzewam ,że wszelkie uzależnienia to formy opętania. Na przykład alkoholizm > cała rodzina współuzależniona i zostają spełnione wszystkie / siedem/ warunki dowodzące współnękania rodziny .Od „odebrania wszystkim spokoju „/ pkt.1-szy po „straty materialne” /punkt 7-my/ .Kto w jakikolwiek sposób doświadczył życia w rodzinie współuzależnionej ten wie ,że pozostałe 5 punktów to stopniowy regres w większości obszarów domowego / i społecznego/ funkcjonowania.

    • zenobiusz said

      Jestem tego samego zdania,nadużywanie alkoholu prowadzi do opętania.Widuję często ludzi kupujących denaturat,wyglądają jak klony.Powodem jest taki sam typ demona ,odbijający się z czasem na fizjonomii.
      Inna sprawa,to alkoholicy z „wyższych”sfer,których nikt nie podejrzewa nawet o alkoholizm.Tu działa złośliwszy typ demona,nie wykluczone że dochodzi do tzw.Opętań doskonałych. Narkotyki ,podobnie,od konsumentów „kompotu”,po subtelnych morfinistów.Gradacja.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d bloggers like this: